Indeks Ifo spadł w
kwietniu do 102,1 punktów wobec 103,2 pkt. (po rewizji) miesiąc wcześniej. Wskaźnik ten spadł piąty miesiąc z rzędu, sygnalizując spowolnienie wzrostu w niemieckiej gospodarce.


Indeks Ifo jest wskaźnikiem mierzącym nastroje niemieckich menedżerów i uważany jest za wskaźnik wyprzedzający koniunkturę gospodarczą w największej gospodarce Europy.
Warto jednak odnotować, że w kwietniu zmieniła się metoda obliczania indeksu Ifo. Po zmianach wynik za marzec zrewidowano w dół ze 114,7 pkt. do 103,3 pkt.
Główna zmiana polega na dodaniu do badania sektora usług. Poprzednio Ifo prowadził badania tylko wśród menedżerów firm przemysłowych, budowlanych i handlowych. Po drugie, zmodyfikowano metodę agregacji danych i zmieniono rok odniesienia. Po trzecie, zwiększono liczebność próby – teraz badanie przeprowadza się na grupie ok. 9 000 przedsiębiorstw, czyli o dwa tysiące więcej niż kiedyś.
Po statystycznych modyfikacji kwiecień był piątym z rzędu spadkiem indeksu Ifo. Już odczyt za marzec sugerował, że nastroje w niemieckim biznesie stają się coraz gorsze. Niepokojący był zwłaszcza szybko malejący subindeks oczekiwań, któremu towarzyszyła wciąż bardzo wysoka ocena bieżącej koniunktury. W kwietniu pogorszyły się także nastroje niemieckich ekspertów finansowych. To mogą być pierwsze symptomy spowolnienia wzrostu gospodarczego w Niemczech po tym, jak w zeszłym roku nasz zachodni sąsiad przeżywał fazę boomu.

„Duch w niemieckim biznesie podupadł. Niemiecka gospodarka zwalnia” – napisał bez ogródek szef Ifo Clemens Fuest. Jednak póki co jeszcze nikt nie obniża prognoz gospodarczych dla Niemiec. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje tegoroczny wzrost PKB na 2,5%.
Niższy od oczekiwań i zaskakująco niski w ujęciu nominalnym (jeśli ktoś wcześniej nie wiedział o zmianie metodyki jego sporządzania) indeks Ifo doprowadził do zdecydowanego osłabienia euro względem dolara. O 10:23 kurs EUR/USD zniżkował do 1,2184, osiągając najniższy poziom od 1 marca.































































