Brytyjski premier Andy Burnham zapewnił w środę o solidarności z Niemcami po sierpniowym akcie sabotażu na lotnisku w Lipsku. Zadeklarował też w Izbie Gmin, że chce, by do 2030 r. Londyn wydawał na obronę 3 proc. PKB.


- Myślę, że cała Izba powinna być w tej sprawie zjednoczona: całkowicie potępić ten rosyjski atak i wyrazić pełną solidarność, zarówno z Niemcami, jak i z Ukrainą – oznajmił premier podczas swojej pierwszej sesji cotygodniowej pytań do szefa rządu (Prime Minister's Questions).
We wcześniejszym oświadczeniu Downing Street Burnham zapewnił, że „rosyjskie próby osłabienia naszej jedności i determinacji, by wspierać Ukrainę, są daremne i skazane na porażkę”.
Kwestia wydatków na obronność, głównie w kontekście zagrożenia rosyjskiego, była jednym z tematów pytań do premiera.
Burnham, pytany przez szefa parlamentarnej komisji ds. obrony Izby Gmin, Tana Dhesiego, o to, czy zamierza podnieść wydatki na obronność do 3 proc. PKB do 2030 r., odpowiedział:

- Jasno się do tego zobowiązałem, tak jest od dłuższego czasu. Byłem w Ukrainie z bardzo konkretnym celem: by powtórzyć to na scenie światowej.
Opozycyjni Konserwatyści wyrażają zaniepokojenie tym, co postrzegają jako wahanie nowego rządu ws. zwiększania wydatków na obronność. W ciągu ostatnich tygodni zwracali uwagę, że nowy minister finansów John Healey unikał publicznego zobowiązania, by kraj osiągnął poziom 3 proc. w ciągu najbliższych czterech lat.
Rząd Burnhama już wcześniej zobowiązał się do wydawania 3,5 proc. do 2035 r., co opozycja uważa za zbyt wolne tempo.
Szefowa KE Ursula von der Leyen nazwała w środę wydarzenia w Lipsku nową eskalacją na terytorium Unii Europejskiej, za którą bezpośrednio odpowiada Rosja.
W nocy z 4 na 5 sierpnia w pobliżu lotniska w Lipsku na wschodzie Niemiec samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Wcześniej lotnisko w Lipsku wstrzymało działalność po tym, gdy na jego płycie, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow, znaleziono drona wyposażonego w detonator i materiały wybuchowe.
Niemieckie MSW poinformowało we wtorek, powołując się m.in. na wyniki dochodzenia policyjnego i ustalenia służb bezpieczeństwa, że odpowiedzialność za to zdarzenie ponosi Rosja.
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ rtt/
































































