REKLAMA

Dobre zarobki tylko po studiach? W tych zawodach to mit

Katarzyna Wiązowska2024-11-27 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2024-11-27 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Choć mogłoby się wydawać, że studia wyższe powinny być gwarantem kariery i wysokiego wynagrodzenia, to okazuje się, że jest coraz więcej zawodów, w których można zarobić znacznie lepiej niż w profesjach wymagających dyplomu magistra. W dodatku wiele osób, które już go posiadają, decyduje się na przebranżowienie, aby móc zarabiać więcej – nawet 20 tys. zł.

Dobre zarobki tylko po studiach? W tych zawodach to mit
Dobre zarobki tylko po studiach? W tych zawodach to mit
fot. Stokkete / / Shutterstock

– Obecnie posiadanie dyplomu ukończenia studiów nie jest jedyną drogą do uzyskania wysokich zarobków. Istnieje wiele zawodów, które oferują atrakcyjne wynagrodzenie, a nie wymagają zdobycia wyższego wykształcenia – mówi Bankier.pl Piotr Skierkowski, ekspert rynku pracy z ManpowerGroup.

Według niego dobrymi płacami mogą pochwalić się m.in. specjaliści z branży budowlanej, osoby zajmujące się instalacjami elektrycznymi oraz fachowcy odpowiedzialni za systemy wodno-kanalizacyjne, którzy zdobywają kwalifikacje także poprzez technika lub kursy zawodowe.

– Honoraria w powyższych zawodach zaczynają się od 6 tys. zł brutto i sięgają nawet 20 tys. zł w przypadku branży nowych technologii. Także zarobki promotorów i influencerów w niektórych przypadkach osiągają imponujące wartości – uważa Piotr Skierkowski.

Kierowcy i hydraulicy nie mogą narzekać

Również według Cezarego Maciołka, prezesa Grupy Progres, istnieje wiele zawodów, które pozwalają na osiąganie wysokich zarobków bez konieczności posiadania wyższego wykształcenia. Wśród nich wyróżniają się przede wszystkim profesje związane z transportem, takie jak kierowcy ciężarówek w transporcie międzynarodowym, gdzie zarobki wynoszą od 8 tys. do nawet 12 tys. zł netto miesięcznie.

Wakacje na giełdzie

– Duże możliwości oferuje również branża budowlana, w której operatorzy maszyn, monterzy instalacji hydraulicznych czy elektrycznych mogą zarabiać od 6 tys. do nawet 15 tys. zł netto, w zależności od doświadczenia i rodzaju zleceń – mówi Bankier.pl Cezary Maciołek. – W logistyce dobrze opłacani są magazynierzy obsługujący wózki widłowe, którzy zarabiają między 5 tys. a 7 tys. zł netto, zwłaszcza przy pracy zmianowej. Także praca spawacza, stolarza czy mechanika samochodowego może przynieść atrakcyjne wynagrodzenie, często przekraczające 10 tys. zł netto, zwłaszcza gdy osoby te posiadają specjalistyczne umiejętności. Z kolei w sektorze usług kosmetycznych i fryzjerskich, gdy specjaliści posiadają renomę i bazą klientów, dochody mogą sięgać nawet 10 tys. zł netto.

Przydatne przebranżowienie

Według prezesa Grupy Progres, większość zawodów niewymagających wyższego wykształcenia, oferujących atrakcyjne zarobki, nie jest zwykle pierwszym wyborem na początku kariery, ale efektem przebranżowienia. Przykładem są kierowcy ciężarówek czy spawacze, gdzie stosunkowo krótka ścieżka certyfikacji pozwala na szybkie wejście na rynek pracy.

– W takich przypadkach motywacją do zmiany jest często obserwacja sukcesów finansowych znajomych lub rosnące zapotrzebowanie na rynku pracy. Często takie zawody wybierają osoby posiadające już wyższe wykształcenie i planujące przebranżowić się w późniejszym etapie życia zawodowego – uważa Cezary Maciołek. – Wynika to z tego, że wiele z tych profesji jest postrzeganych jako mniej renomowana praca fizyczna, która nie daje możliwości rozwoju, co niekoniecznie odpowiada pierwszym aspiracjom zawodowym.

Według niego, w czasach dużych zmian społecznych i technologicznych wiele osób przebranżawia się, szukając zawodów bardziej odpornych na automatyzację lub pozwalających na szybszy rozwój.

Cieśle, dekarze i spawacze na wagę złota

Badania przeprowadzone przez Personnel Serwis wskazują, że cały czas rośnie też popyt na pracę cieśli, ślusarzy, stolarzy czy elektryków. Ich pensje są coraz wyższe, co jest efektem utrzymującego się deficytu kadrowego. Często są porównywalne lub przewyższają te oferowane na wielu stanowiskach biurowych.

- Aktualnie rynek pracy w Polsce wyraźnie pokazuje, że specjaliści z fachem w ręku, jak cieśle, dekarze czy spawacze, są na wagę złota – mówi Krzysztof Inglot, ekspert ds. rynku pracy, założyciel Personnel Service. – Wynika to zarówno z dynamicznego rozwoju sektora budowlanego i przemysłowego, jak i z deficytów kadrowych. Dziś te zawody oferują wynagrodzenia, które mogą konkurować z wieloma stanowiskami biurowymi. To powinno być sygnałem dla młodych ludzi, że zdobycie fachu w ręku to pewna i perspektywiczna ścieżka kariery. Zwłaszcza że po zdobyciu doświadczenia wynagrodzenia dosyć szybko potrafią rosnąć. Dodatkowo widzimy, że uznanie dla zawodów rzemieślniczych jest coraz większe.

 Brakuje specjalistów, więc ich zarobki rosną

Według Personnel Serwis wśród zawodów deficytowych są profesje, w których wynagrodzenie sięga 7 tys. zł brutto. Najniżej plasują się stolarze z wynagrodzeniem do 6040 zł brutto, a na niewiele więcej mogą liczyć ślusarze, którzy zarabiają maksymalnie 6300 zł brutto. Kolejne na liście są zawody związane z budownictwem, takie jak monterzy konstrukcji budowlanych z zarobkami do 6610 zł brutto czy murarze, którzy mogą osiągnąć do 6670 zł brutto. Nieco lepiej wynagradzani są brukarze i spawacze z zarobkami odpowiednio do 6780 zł i 6800 zł brutto. Na szczycie tej grupy znajdują się betoniarze, którzy zarabiają do 6810 zł brutto.

Zarobki w zawodach wymagających wyższych kwalifikacji przekraczają 7 tys. zł brutto. Tynkarze mogą liczyć na wynagrodzenie do 7160 zł brutto, a operatorzy maszyn budowlanych na stawki sięgające 7280 zł brutto. Elektrycy i cieśle zarabiają odpowiednio do 7380 zł i 7390 zł brutto. Wśród najlepiej opłacanych fachowców w tej kategorii są dekarze, których wynagrodzenie może sięgać nawet 7490 zł brutto.

- Deficyt specjalistów wymusza na pracodawcach nie tylko podwyżki płac, ale także oferowanie dodatkowych świadczeń pozapłacowych, takich jak szkolenia, elastyczne godziny pracy czy dopłaty do dojazdów. To dobry moment, aby młodzi ludzie spojrzeli na te profesje jako na stabilne i opłacalne ścieżki kariery. Szczególnie że perspektywy płacowe w tych zawodach wciąż się poprawiają – zauważa Krzysztof Inglot.

Niepotrzebne doświadczenie?

Również w serwisach ogłoszeniowych widać wiele ofert dla osób nieposiadających wyższego wykształcenia. Najwięcej z nich dotyczy kierowców (ponad 9 tys. ofert), pracowników gastronomii (ponad 7,6 tys. ofert), produkcja (blisko 10 tys. ofert) i sprzedaży (ponad 7,3 tys. ofert).

W dodatku dużo jest również ofert, gdzie nie wymagane jest żadne doświadczenie. To prawie połowa wszystkich ogłoszeń. Według przedstawicieli Olx szczególną uwagę zwraca fakt, że w ich przypadku liczba złożonych aplikacji jest aż o 120 proc. wyższa.  Wśród zawodów, gdzie nie trzeba mieć większej praktyki, są:

  • kurier,
  • pracownik budowlany,
  • operator maszyn,
  • kierowca,
  • sprzedawca,
  • mechanicy,
  • pracownicy produkcyjni oraz remontowi.

Popyt na fachowców może tylko rosnąć

Jak twierdzi Cezary Maciołek, w przyszłości zapotrzebowanie na pracowników bez wyższego wykształcenia może wzrosnąć, zwłaszcza w logistyce, transporcie i budownictwie, ale też w zawodach związanych z e-commerce oraz inwestycjami w infrastrukturę i globalizacją. W górę pójdą także ich zarobki.

– Zyskiwać na znaczeniu będą zawody związane z rzemiosłem zawodowym – uważa Cezary ekspert Grupy Progres. – Dobry krawiec, szewc, kaletnik, stolarz, dekarz, tapicer to unikatowe kompetencje, których systematycznie ubywa z rynku pracy.

Natomiast jak twierdzi Piotr Skierkowski, rynek pracy jest dynamiczny, jednak w ciągu najbliższych pięciu lat elektrycy i hydraulicy wciąż będą poszukiwani, zwłaszcza w kontekście zwiększonej liczby inwestycji budowlanych oraz modernizacji infrastruktury.

– Również kierowcy ciężarówek mogą liczyć na stabilne zatrudnienie, choć rozwój technologii autonomicznych pojazdów może wpłynąć na ten rynek w dłuższej perspektywie – dodaje ekspert ManpowerGroup.

Z kolei według Konrada Grygo, starszego analityka biznesowego Olx, w przyszłości ze względu na automatyzację można się spodziewać wzrostu liczby stanowisk wymagających umiejętności technicznych m.in. w logistyce czy produkcji

– Najbliższe miesiące najprawdopodobniej przyniosą również wzrost zapotrzebowania na pracowników fizycznych w obszarach budownictwa i remontów – dodaje Konrad Grygo.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Imperium najbogatszej Rosjanki płonie. To zagrożenie dla całej wojennej gospodarki
Katarzyna Wiązowska
Katarzyna Wiązowska
redaktor Bankier.pl

Dziennikarka prasowa i internetowa. Z wykształcenia ekonomistka, PR-owiec i psycholog komunikacji medialnej. Bliskie jej są tematy dotyczące rynku pracy, przedsiębiorczości i kreatywności. Lubi rozmawiać z ludźmi, poznawać ich historie, również biznesowe. Z pasji – kinomanka.

Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (6)

dodaj komentarz
trolley
Boże. Gdzie w tej opowieści sens i gdzie logika. Jak korpo nie da zarobić to i fachowiec złota rączka zarobi 20k ale na pół roku. Ekonomiści po Colegium Humanum XDXDXD
braveman1
Ostatnio był u mnie hydraulik i tak go podpytuję jak to teraz jest w tym zawodzie. Powiedział mi, że pracy jest tyle, że nie do garnięcia. I dalej go podpytuje ile można dziś wyciągnąć na takiej działalności. Powiedział, że on średnio jakieś 700 zł dziennie inkasuje. Czyli faktycznie chyba coś jest na rzeczy.
trolley
ciekawe, bo znajomy hydraulik wrócił do swojego starego zupełnie innego zawodu bo taka nędza się na budowach porobiła a na zleceniach nie szło wyjść na swoje i jeszcze się trzeba było nawk! - mowa o okręgu warszawskim jak coś
bha
I + po układach i zajomościach.
bt5
Pan Inglot pobrał fałszywe dane z polskich absurdalnie podawanych widełek płacowych w ogłoszeniach pracy. Na zachodzie podana jest stawka np. 220-240 nok/h czyli z niewielkm przesunieciem. A w Polsce stoja ogłoszena 7000-15.000 brutto dla budowlanców a potem wychodzi ze to na samozatrudnieniu minus zus , podatek, ksiegowa , czyli Pan Inglot pobrał fałszywe dane z polskich absurdalnie podawanych widełek płacowych w ogłoszeniach pracy. Na zachodzie podana jest stawka np. 220-240 nok/h czyli z niewielkm przesunieciem. A w Polsce stoja ogłoszena 7000-15.000 brutto dla budowlanców a potem wychodzi ze to na samozatrudnieniu minus zus , podatek, ksiegowa , czyli 5000 zł z własnym busem i narzedziami. A ta górna granica to jak ktos sie wprowadzi na budowe i zrobi conajmnie 80 godzin w tygodniu. Stolarze jako robociarze to 3200- 4000 zł . 10.000 to na własny rachunek ale najpierw trzeba wydac krocie lub sie zapozyczyc na sprzet. Itd, itd.
trolley
kiedy ostatnio w Bankierku przeczytałeś coś rzetelnego???? ja tylko forum czytam i więcej się dowiem niż z tego propagandowego bełkotu...

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki