Ograniczenie udziału chińskich komponentów w ukraińskim uzbrojeniu do 35 proc. może utrudnić utrzymanie skali produkcji podczas wojny – ocenił w rozmowie z PAP ukraiński ekspert ds. lotnictwa Anatolij Chrapczynski. Jego zdaniem potrzebna jest wspólna ukraińsko-europejska baza przemysłu obronnego.


Zgodnie z zasadami unijnego finansowania koszt komponentów pochodzących spoza UE, państw EOG–EFTA i Ukrainy co do zasady nie może przekraczać 35 proc. wartości komponentów produktu obronnego. Odnosząc się do tego wymogu, analityk ocenił, że może on utrudniać ukraińskim producentom korzystającym z chińskich podzespołów zwiększanie produkcji. W odniesieniu do ukraińskich dronów Komisja Europejska dopuściła jednak odstępstwo, uznając, że pilne potrzeby Ukrainy oraz brak możliwości zapewnienia dostaw w wymaganej skali i terminie uzasadniają zastosowanie wyjątku od standardowych wymogów.
Kwestia utrzymania tych wyjątków jest jednak przedmiotem dyskusji w państwach UE. Jak podawał pod koniec sierpnia Euronews, Francja zabiegała o wprowadzenie ograniczeń czasowych dla odstępstw pozwalających Ukrainie kupować produkty obronne spoza UE w ramach unijnego kredytu w wysokości 90 mld euro. Paryż argumentował to potrzebą wsparcia europejskich, w tym francuskich, producentów. Wyjątki obejmują m.in. możliwość korzystania przez Ukrainę z chińskich i amerykańskich komponentów.
Ekspert obnaża słabe punkty unijnych przepisów
Zdaniem Chrapczynskiego spór ten pokazuje, że zamiast ograniczać dostęp do komponentów bez zapewnienia alternatywy, UE powinna rozwijać wspólną z Ukrainą bazę produkcyjną.
Nie oszukujmy się, Pekin jest bezpośrednim strategicznym zapleczem Moskwy i w każdej chwili może z powodów politycznych odciąć nam dostawy. Kiedy jednak europejskie instytucje w programach finansowania ustanawiają sztywną granicę, zgodnie z którą udział komponentów z państw trzecich nie może przekraczać 35 proc., wygląda to na oderwanie od realiów wojny – powiedział PAP Chrapczynski.
Ekspert zwrócił uwagę, że Europa sama pozostaje zależna od Chin w niektórych strategicznych łańcuchach dostaw. Jako przykłady wskazał m.in. magnesy ziem rzadkich wykorzystywane do produkcji silników, gdzie ok. 90 proc. europejskiego zapotrzebowania pokrywają dostawy z Chin, oraz nitrocelulozę wykorzystywaną m.in. przy produkcji ładunków artyleryjskich, w przypadku której Chiny odpowiadają za ok. 75 proc. dostaw.

Jego zdaniem całkowita rezygnacja z chińskich komponentów bez zapewnienia alternatywnych dostaw pod względem ceny i skali może zagrozić ciągłości produkcji. Problem dotyczy przed wszystkim elektroniki, systemów sterowania, czujników i silników wykorzystywanych w bezzałogowcach.
Zachód nie nadąża za wojną? Ekspert alarmuje: Ryzykujemy pozostanie w tyle
Zdaniem Chrapczynskiego, wyjściem z takiej sytuacji mogłoby być stworzenie wspólnej ukraińsko-europejskiej bazy przemysłowej, obejmującej m.in. produkcję elektroniki, sensorów i silników. „Potrzebujemy wspólnej bazy przemysłowej, która połączy europejski kapitał i możliwości produkcyjne z ukraińskim doświadczeniem bojowym i potencjałem inżynieryjnym” – podkreślił.
Ekspert zaznaczył, że jednym z kluczowych problemów pozostaje tempo zachodnich procesów decyzyjnych. Ukraiński przemysł obronny jest zmuszony stale dostosowywać produkty do zmian na polu walki, podczas gdy część zachodnich procedur zakupowych, certyfikacyjnych i planistycznych zakłada znacznie dłuższe cykle.
Chrapczynski ocenił, że wynika to z tego, że na początku wojny państwa zachodnie nie były przygotowane na długotrwałą wojnę na wyniszczenie, podczas gdy Ukraina została zmuszona do szybkiego rozwijania i dostosowywania technologii do warunków pola walki. Ukraiński przemysł wypracował dzięki temu krótszy cykl inżynieryjny, który nie został do tej pory dostosowany do zachodnich systemów zamówień, certyfikacji i finansowania.
„Bez połączenia europejskiego kapitału z ukraińskim doświadczeniem bojowym i szybkim cyklem inżynieryjnym demokratyczny świat ryzykuje pozostanie w tyle w technologicznej rywalizacji na wyniszczenie” – ocenił.
Ukraina ma świetne technologie, ale brakuje jej jednego. Czego Kijów musi uczyć się od Zachodu?
Jednocześnie podkreślił, że problem jest szerszy i dotyczy nie tylko niewystarczającego wykorzystania ukraińskich doświadczeń, albo dostępu ukraińskich firm do zachodnich rynków. Zdaniem Chrapczynskiego samo ich otwarcie nie oznacza automatycznego dostępu do kontraktów ani zachodnich łańcuchów dostaw.
„Problem jest znacznie głębszy niż zwykła konkurencja czy kontrola eksportu, ponieważ barierami są także wymogi dotyczące lokalizacji produkcji, certyfikacja, kontrola eksportu oraz konkurencja z miejscowymi producentami” – zaznaczył.
Jego zdaniem Kijów musi stworzyć przejrzysty mechanizm transferu technologii i ochrony własności intelektualnej, a państwa zachodnie powinny rozwijać wspólne projekty produkcyjne i badawczo-rozwojowe.
„Jeśli Ukraina chce stać się pełnoprawną częścią zachodniej przestrzeni obronnej, musi zacząć od budowy krajowych podstaw prawnych dla transferu technologii” – podsumował.
Anatolij Chrapczynski – ukraiński ekspert ds. lotnictwa, były oficer Sił Powietrznych Ukrainy (w rezerwie) oraz dyrektor ds. rozwoju ukraińskiej firmy zbrojeniowej Fly Group Ukraine, rozwijającej systemy walki radioelektronicznej i rozpoznania radioelektronicznego. (PAP)
Ihor Usatenko
iua/ zm/
































































