Sąd Okręgowy w Olsztynie będzie prowadził tradycyjny proces w sprawie wyłudzania dotacji oświatowych od gminy Olsztyn. Dwie oskarżone chciały dobrowolnie poddać się karze, ale sąd się na to nie zgodził.


Sąd zdecydował, że proces w tej sprawie rozpocznie się 16 listopada.
Sędzia Adam Barczak poinformował strony, że brak zgody na dobrowolne poddanie się karze w tej sprawie, wynika z tego, że jedna z oskarżonych nie przyznała się do winy, a druga tylko częściowo. Procedurę dobrowolnego poddania się karze można stosować wtedy, gdy nie ma żadnych wątpliwości co do tego, jak przebiegała dana sprawa.
Tu panie oskarżone z jednej strony chcą się poddać karze, a z drugiej, nie przyznając się do winy, kwestionują poczynione ustalenia w tej sprawie – powiedział sędzia Barczak.
Jedna z kobiet jest oskarżona o pomoc w wyłudzeniu ok. 350 tys. zł dotacji oświatowych od gminy Olsztyn, a druga ponad 2 mln zł.
W uzgodnionym z prokuraturą wniosku Kinga J. chciała dla siebie roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Natalia P. we wniosku o poddanie się karze wniosła o pół roku więzienia (jej pełnomocniczka zapowiedziała, że P. chce odbywać karę w systemie dozoru elektronicznego), a następnie sześć miesięcy ograniczenia wolności i wykonywania w tym czasie prac społecznych. Obie też zadeklarowały zapłatę po 35 tys. zł zadośćuczynienia.

Proceder wyłudzania dotacji oświatowych miał trwać od 2018 r. do 2021 r. i dotyczył kilku działających w Olsztynie niepublicznych szkół dla dorosłych.
Szajka, która zwerbowała obie kobiety, podobny proceder prowadziła w wielu innych miastach w Polsce. Śledztwo w tej sprawie trwa i prowadzi je Prokuratura Regionalna w Łodzi.
Śledczy z Olsztyna wyjaśnili jedynie wątek dotyczący dotacji wyłudzanych od Urzędu Miasta Olsztyna.
Według ustaleń olsztyńskiej prokuratury spośród 700 osób wykazywanych jako uczniowie szkoły jedynie dwie potwierdziły, że były zapisane do szkoły i uczestniczyły w zajęciach. (PAP)
jwo/ joz
































































