W polskich sądach orzeka mniej sędziów niż przed rokiem i prawie 10 proc. mniej niż przed dekadą. Powód? Niesprzyjająca demografia i zmęczenie nieustającym kryzysem w sądownictwie - czytamy w piątkowym wydaniu „Rzeczpospolitej”.


„Sprawne sądy dla obywateli to nasz najwyższy priorytet, któremu poświęcamy maksymalny wysiłek i uwagę. Chcemy uruchomić kompleksowy proces zmian, który z czasem spowoduje skrócenie trwania postępowań – to wypowiedź Adama Bodnara, który jeszcze jako minister sprawiedliwości zapowiadał wdrożenie reform mających usprawnić funkcjonowanie polskich sądów. Czy się udało? Prawnicy poprawy nie widzą, coraz otwarciej za to mówią o zapaści w polskim sądownictwie" - pisze gazeta.
O kryzysie polskiego wymiaru sprawiedliwości świadczą liczby. Na wyroki czeka się średnio o miesiąc dłużej niż w 2024 r. i blisko pół roku dłużej niż w 2011 r. Są też kategorie spraw, jak sprawy upadłościowe, w których postępowania, i to tylko w pierwszej instancji, trwają średnio ponad cztery lata - wylicza „Rz”. Według ekspertów, zasadniczymi przyczynami tej zapaści są kryzys ustrojowy oraz braki kadrowe w sądach.
Z danych uzyskanych przez „Rz” w Ministerstwie Sprawiedliwości wynika, że w sądach orzeka obecnie 9129 sędziów, czyli o 15 orzeczników mniej niż przed rokiem. Spadek nie jest duży, ale jak podkreślają prawnicy, w obecnej kryzysowej sytuacji, każdy obsadzony sędzia jest na wagę złota. W 2015 r. w sądach powszechnych zatrudnionych było 9935 sędziów, czyli ponad 8 proc. więcej niż dziś.
Gazeta wskazuje, że alarmująca może być też informacja o rosnącej liczbie sędziów przechodzących w stan spoczynku. W ubiegłym roku było ich 255. W 2024 r. w stan spoczynku przeszło 230 sędziów, w 2022 r. 161 , a w 2021 r. 134 sędziów.

„Rz” przypomina, że już blisko rok temu Krajowa Rada Sądownictwa alarmowała, że w sądach może być już ponad 1 tys. wakatów. (PAP)
lm/ sp/






























































