"Kapitał ludzki niższego rzędu zastąpimy AI" - te słowa szefa Standard Chartered Billa Wintersa wywołały burzę. Teraz przeprasza za dobór słów, "który zmartwił niektórych współpracowników". Próbując wybrnąć przez szerszy kontekst, zapewniał, że "pomaga pracownikom w radzeniu sobie z przyspieszającym tempem zmian".


Na konferencji odnośnie do automatyzacji sektora bankowego, Bill Winters powiedział, że nie chodzi stricte o cięcie kosztów, ale o "zastąpienie, w niektórych przypadkach, kapitału ludzkiego niższej wartości kapitałem finansowym i inwestycyjnym, który wnosimy". Słowa odbiły się szerokim echem, dlatego też na swoim profilu na LinkedInie chciał zapewne złagodzić przekaz, informując, że bank od dawna wspomaga współpracowników, "których posady mogą być zlikwidowane przez automatyzacje poprzez budowanie umiejętności niezbędnych do wykorzystania nowych nadarzających się możliwości w naszej organizacji".
W tym kontekście role o niższej wartości są bardziej podatne na automatyzację. Mamy obowiązek pomóc w przejściu na stanowiska o wyższej wartości. Tak właśnie powinien postępować odpowiedzialny pracodawca i jestem dumny, że nasze dotychczasowe osiągnięcia we wspieraniu wewnętrznych transferów są imponujące - napisał.
Ludzie jednak nie ustawali w dociekaniu, stąd w kolejnym poście udostępnił transkrypcję swojej wypowiedzi. Jego zdaniem ze słów wynikało, iż ceni swoich wszystkich współpracowników, a Standard Chartered jest w pełni zaangażowane w pomoc przy radzeniu sobie z przyspieszającym tematem zmian w branży.
Przeczytaj także
Z kolei w komunikacie do pracowników giganta przesłał zapewnienia, że rozumie ich niepokój z uwagi na "nagłówki lub cytaty, które wyrwały jego słowa z kontekstu", jednocześnie zapewniając, że bank zawsze w pierwszym miejscu stara się przesunąć zagrożonych pracowników na inne stanowiska, a nie wręczać im wypowiedzenia. Sam Standard Chartered przypomniał, że "instytucja łączy najlepsze ludzkie talenty ze sztuczną inteligencją".

I te zapewnienia nie przekonały internatów dyrektorowi banku, że już zawsze będzie zapamiętany jako ten od "pracowników niższej wartości".
Standard Chartered zatrudnia około 82 tys. osób. Niedawno ogłosił redukcję zatrudnienia, która obejmie 7,8 tys. miejsc pracy, czyli około 15 proc. Nie jest to odosobniony przypadek. Big techy tj. Amazon, Meta i Microsoft rozpoczęły fale zwolnień grupowych z powodu automatyzacji już w zeszłym roku.
opr. aw






























































