REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Na zakazie handlu w niedziele ucierpią przede wszystkim centra handlowe

2016-10-03 07:00
publikacja
2016-10-03 07:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Zakaz handlu w niedzielę spowoduje spadek sprzedaży, przede wszystkim w centrach handlowych - alarmują eksperci. Część sklepów w niedziele generuje nawet 20 proc. sprzedaży. Stracą przede wszystkim małe sklepy w galeriach handlowych, markety budowlane i meblowe, a także firmy obsługujące handel. Skutki ustawy odczuje też branża magazynowo-logistyczna, a pośrednio także e-commerce. Pracę może stracić kilkadziesiąt tysięcy osób.

fot. leaf / / YAY Foto

- Zakaz sprzedaży w niedzielę nie będzie miał wpływu na sprzedaż produktów pierwszej potrzeby, bo zakupów będziemy dokonywać w inne dni tygodnia. Ale sprzedaż produktów, których nie musimy kupić, np. kolejnej marynarki czy sprzętu sportowego, nie zostanie przeniesiona na pozostałe dni, w związku z tym nieco spadnie. Najbardziej w centrach handlowo-usługowych, ponieważ niektóre sklepy w niedziele osiągają ponad 20 proc. sprzedaży tygodniowej -ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

W ubiegłorocznym raporcie eksperci PwC oszacowali, że łączna sprzedaż ze względu na przeniesienie części handlu na inne dni tygodnia może spaść o ok. 5 proc.

Jak przekonuje Mordasewicz, skutki odczują przede wszystkim sklepy ze sprzętem sportowym, ubraniowe, budowlane czy z artykułami wyposażenia wnętrz. Osoby intensywnie pracujące często robią zakupy właśnie w weekendy. Z badania przeprowadzonego przez internetowy serwis Ceneo wynika, że dotyczy to nawet 80 proc. klientów. W części sklepów w galeriach handlowych sprzedaż w niedzielę jest znacznie wyższa niż w dni powszednie.

- Biorąc pod uwagę to, że czynsze pozostaną na dotychczasowym poziomie, właściciele sklepów znajdą się w poważnych tarapatach. Centrum handlowo-usługowe, czyli budynek z wyposażeniem, kosztuje nawet 600 mln zł. Jeżeli kapitał w nie zainwestowany będzie pracował w roku o 40 dni mniej, to przełoży się to na ceny, ponieważ do jakiegoś stopnia spadną zyski inwestorów. Częściowo zostanie to przeniesione na konsumenta - przekonuje przedstawiciel Konfederacji Lewiatan.

Wakacje na giełdzie

Stracą nie tylko sklepy, lecz także sektor usług. Dużo osób spędza w centrach handlowych większą część dnia, robi zakupy, chodzi do kina czy restauracji.

- Oceniamy, że nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi w skali kraju może utracić pracę. Mam na myśli nie tylko handel, lecz także obsługę handlu, ludzi, którzy sprzątają galerie, chronią je, sprzedają tam usługi, np. posiłki - analizuje Mordasewicz.

PwC szacuje, że redukcja zatrudnienia może dotknąć między 76,1 a 99,3 tys. osób w sektorze handlu detalicznego.

Teoretycznie zakaz handlu w niedziele ma obejmować wszystkie sklepy, projekt ustawy złożony w Sejmie na początku września przez „Solidarność” przewiduje jednak sporo wyjątków. Z zakazu sprzedaży mają być wyłączone m.in. sklepy, gdzie handel prowadzi wyłącznie przedsiębiorca prowadzący indywidualną działalność gospodarczą, stacje benzynowe, apteki, kioski do 50 mkw. powierzchni użytkowej czy placówki handlowe nieprzekraczające 25 mkw. powierzchni użytkowej.

- Ograniczenie konkurencji spowodowane tym, że niektóre jednostki sklepowe będą mogły być otwarte, z drugiej strony większość sklepów i punktów usługowych, zarówno tych na ulicach miast, jak i tych znajdujących się na terenie wielkopowierzchniowych obiektów będzie musiało być zamkniętych, może wprowadzić dysproporcje w zakresie konkurencyjności, a także spowodować podwyżki cen, co przeniesie koszty zmiany na konsumentów - podkreśla Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Eksperci podkreślają, że skutki ustawy odczuje także branża magazynowo-logistyczna, np. firmy kurierskie. Tym bardziej że zakaz handlu, sortowania i dostaw ma obowiązywać do godz. 6 w poniedziałek.

- To właściwie nie do pomyślenia dla branży przewoźników, dla branży logistycznej, która jest ściśle powiązana z retailem i wieloma innymi branżami. Pojawią się olbrzymie problemy z dostarczaniem przesyłek i towarów do sklepów, a także bezpośrednio do konsumentów. Klienci, którzy w weekend zrobią zakupy online, nie będą mogli otrzymać produktów w poniedziałek, bo przewoźnicy ze względu na ograniczenia ustawowe nie będą w stanie ich posortować i dostarczyć - przekonuje dyrektor PRCH.

Ekonomiści wskazują również na negatywny wpływ nowych regulacji na całą gospodarkę i budżet państwa. Same tylko straty na przychodzie z podatku VAT z powodu mniejszych obrotów mogą wynieść ok. 1,5 mld zł.

- Rząd, przygotowując się do rozpatrywania tej ustawy, musi dokładnie przeanalizować i uwzględnić wszelkie konsekwencje, również te ekonomiczne i społeczne, a także nastroje konsumentów. Europa stopniowo odchodzi od takich sztywnych ograniczeń, w tym roku z zakazu wycofały się choćby Węgry i Finlandia, a Niemcy od 2006 r. zwiększają liczbę pracujących niedziel w poszczególnych regionach. W Polsce przyzwyczailiśmy się do robienia zakupów w weekendy i niedzielę, więc to wszystko trzeba wziąć pod uwagę - wskazuje Radosław Knap.

Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (62)

dodaj komentarz
~ktos
jak zwykle same bzdury. Dla przypomnienia:
Najostrzejsze restrykcje dotyczące handlu w niedzielę panują w Niemczech, Austrii, Belgii i Holandii i jakos z tym zyja - i to calkiem dobrze. Jezeli ktos ma cos kupic, to kupi to w inny dzien. Jedynie ucierpia na tym punkty gastronomiczne w supermarketach i stacje benzynowe przy nich.
jak zwykle same bzdury. Dla przypomnienia:
Najostrzejsze restrykcje dotyczące handlu w niedzielę panują w Niemczech, Austrii, Belgii i Holandii i jakos z tym zyja - i to calkiem dobrze. Jezeli ktos ma cos kupic, to kupi to w inny dzien. Jedynie ucierpia na tym punkty gastronomiczne w supermarketach i stacje benzynowe przy nich.
A jezeli sie tak martwia o to, ze wszyscy na tym ucierpia, to banki oraz gielda tez powinny byc otwarte w sobote i niedziele, bo jakiez to olbrzymie straty sa z samej gieldy.
~ererer
jedyne na czym można już się dorobić ta shortowaniu giełdy i złotówki, pewny zysk bo jak mało jest prawdopodobne że PIS się opamięta i przestanie demolować gospodarkę?
~edi
proponuje otworzyć centra handlowe w nocy,spadnie bezrobocie i wszystkim będzie się żyło lepiej.
~David
Uderzy w kościół, czarni myślą, że tym sobie ludzi nagnają i im przychody wzrosną, czeka ich jednak niespodzianka :)
~takie_tam_gadanie
Ja mam nadzieje, ze zakaz handlu w niedziele uderzy w PiS- ze wtedy ludzie powiedza w koncu dosc i doprowadza do tego, zeby ci socjalisci i szkodnicy znikneli ze sceny politycznej
~beholder
Obawiam się, że nic z tego.
Zakaz wprowadzą, ludzie polecą z roboty, ale machina propagandowa wskaże winnego: mściwego, obcego kapitalistę, który wolał wyrzucić ludzi z roboty niż przyznać się do porażki.
Bo przecież w rachunek ekonomiczny to nikt z elektoratu nie uwierzy, o rozumieniu nie wspominając.
~takie_tam_gadanie odpowiada ~beholder
Niestety mozesz miec racje.... Masakra jakas, rozmawialem ze znajomymi z branzy hotelowej oraz z kilkoma osobami z korpo- z szeroko pojetych finansow- wszyscy narzekaja, ze ciezko teraz o ludzi do pracy, poprzez danie 500+ wiele osob przestaje pracowac.
I niech sie tutaj nie wydzieraja obroncy PiS, ze firmy placa malo, bo moze
Niestety mozesz miec racje.... Masakra jakas, rozmawialem ze znajomymi z branzy hotelowej oraz z kilkoma osobami z korpo- z szeroko pojetych finansow- wszyscy narzekaja, ze ciezko teraz o ludzi do pracy, poprzez danie 500+ wiele osob przestaje pracowac.
I niech sie tutaj nie wydzieraja obroncy PiS, ze firmy placa malo, bo moze i umowy o prace na takich stanowiskach nie naleza do najwyzszych, ale pasowaloby zobaczyc- ze zrozumieniem- dokad idzie roznica pomiedzy umowa brutto a wyplata na reke.... Tutaj kryje sie "zlodziej" naszych pieniedzy, a nie wredny kapitalista- zamordysta i dorobkiewicz
~Europejczyk odpowiada ~beholder
Matołku, w rachunku ekonomicznym jest też bardzo ważna kwestia regeneracji sił i odpoczynku. Rozbijanie czasu wolnego na dzień świąteczny i inny w środku tygodnia, w jednej rodzinie to szarpanina nerwów i zdrowia. Taka praca typu trójzmianowa jest nie do wytrzymania na dłuższą metę. To nie przypadek że na miejscach pracy z pracującą Matołku, w rachunku ekonomicznym jest też bardzo ważna kwestia regeneracji sił i odpoczynku. Rozbijanie czasu wolnego na dzień świąteczny i inny w środku tygodnia, w jednej rodzinie to szarpanina nerwów i zdrowia. Taka praca typu trójzmianowa jest nie do wytrzymania na dłuższą metę. To nie przypadek że na miejscach pracy z pracującą niedzielą jest wielka rotacja.
~Europejczyk odpowiada ~takie_tam_gadanie
Będą szukać pracowników ? Nareszcie. W Polsce jak w całej Europie pracownicy opłacają składki na emerytury ze swoich pensji. Że brakuje pieniędzy w ZUS to dla tego że płace są za niskie, a emerytury sędziów i prokuratorów skandalicznie wysokie.
~beholder odpowiada ~Europejczyk
Hm... Drogi "wykształcony inaczej" Europejczyku: w praktycznie całej Europie pracownicy opłacają składki na cudze emerytury ze swoich pensji. A pieniędzy brakuje, bo coraz więcej emerytów przypada na jednego płacącego składki.
Co do "rozbijania" wypoczynku, to kodeks pracy mówi, że: "(...) pracownikowi
Hm... Drogi "wykształcony inaczej" Europejczyku: w praktycznie całej Europie pracownicy opłacają składki na cudze emerytury ze swoich pensji. A pieniędzy brakuje, bo coraz więcej emerytów przypada na jednego płacącego składki.
Co do "rozbijania" wypoczynku, to kodeks pracy mówi, że: "(...) pracownikowi przysługuje prawo do co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym tygodniu, obejmującego co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego. "
Czyli chopie, nie znasz prawa pracy, gadasz od rzeczy o pracy trójzmianowej, ale przynajmniej masz tę minimalną za propagowanie linii na forach. Warto?

Powiązane: Zakaz handlu w niedziele

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki