Moskwa zawieszając od lipca transport towarów przez granice z Finlandią oraz krajami bałtyckimi przypomina, że granica jest wciąż częścią rosyjskiego arsenału narzędzi polityki bezpieczeństwa - ocenili komentatorzy fińskich i estońskich mediów. Od


Rząd Rosji zdecydował o tymczasowym zawieszeniu od 1 lipca transportu towarów przez kilka kolejowych przejść granicznych z Finlandią, Estonią i Łotwą, a także transferu osób i pojazdów przez niektóre przejścia.
- Moskwa pokazuje, że może wykorzystać swoją granicę zachodnią jako środek nacisku nawet gdy granica ta w praktyce została już w znacznej mierze (przez kraje UE i NATO) zamknięta wcześniej – stwierdził doktor nauk o wojskowości Jarno Limnell, obecnie także deputowany rządowej partii Koalicja Narodowa.
Według niego nie jest to tylko formalny akt administracyjny ze strony władz Rosji, ale pewnego rodzaju sygnał dla krajów zachodnich, przypominający, że granica jest elementem propagandy i szerzenia niepewności.
Estoński ekspert ds. transportu Raivo Vare zwrócił uwagę, że za decyzją Moskwy stoją również aspekty ekonomiczne. – Jednym z celów jest zachęcenie krajów Azji Środkowej, w tym Kazachstanu, do kierowania większej ilości przewozów cargo przez porty rosyjskie – stwierdził w rozmowie z radiem ERR.

Przypomniał, że do niedawna otwarte trasy kolejowe były wykorzystywane głównie do transportu towarów nieobjętych sankcjami, ładunków przeznaczonych do Azji Środkowej lub pochodzących z tego regionu. Dodał, że wolumen ładunków w rosyjskich portach nad Bałtykiem gwałtownie spadł po ukraińskich atakach dronów.
W związku z decyzją rosyjskich władz, zamknięte zostały przejścia graniczne z Finlandią w Karelii oraz obwodzie leningradzkim a z Estonią oraz Łotwą przejścia w obwodzie pskowskim. (PAP)
pmo/ jm/































































