Rosja ma nową strategię wojny wobec Ukrainy w celu zniszczenia w możliwie dużej skali jej gospodarki i logistyki. W planach Moskwy, według ocen wywiadów, są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę, które mają mieć rzekomo przypadkowy charakter - poinformował w Sejmie premier Donald Tusk.


Rosja ma zmieniać strategię wojny
"Rosja zdecydowała się na w jakimś sensie nową strategię prowadzenia wojny. Przede wszystkim celem Rosji dzisiaj jest zniszczenie w możliwie dużej skali gospodarki i logistyki Ukrainy, na razie Ukrainy. Spodziewane są ciągłe uderzenia o bardzo dużej częstotliwości i intensywności na sześć głównych miast ukraińskich, w tym niszczenie magazynów, wszelkiego typu produktów niezbędnych przede wszystkim do obrony kraju, a także, czego jesteśmy świadkami w ostatnich tygodniach już bardzo mocno, infrastruktury kolejowej. W ciągu ostatnich kilkunastu tygodni Rosjanie zniszczyli ponad 300 lokomotyw kolei ukraińskich" - powiedział premier w czwartek w Sejmie.
"W planie rosyjskim, w ocenie wywiadów, są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. O tych możliwościach wspominano już od dłuższego czasu. Dzisiaj te informacje są już bardzo spójne i niestety przekonujące. Rosja najprawdopodobniej będzie nadal trzymała się tej strategii, (...) czyli potencjalne możliwe uderzenia będą miały charakter - w cudzysłowie - przypadkowy. Tak, aby paraliżować albo przynajmniej osłabiać motywację państw NATO, aby stosować stosowne przepisy natowskie w przypadku agresji na którychś z krajów członkowskich" - dodał.
Premier przekazał, że istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś państw lub kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, które mogą dokonywać zniszczeń. Oficjalna narracja Rosji wskazywałaby na przypadek i brak powodu na odpowiedzi ze strony NATO.
Celem gospodarka i logistyka Ukrainy
Premier przekazał oceny analityczne, wg których w zamyśle rosyjskim jest zniszczenie po stronie ukraińskiej, a poprzez incydenty także być może po stronie polskiej, czy mołdawskiej, przejść granicznych drogowych i kolejowych. Jednym z powodów takich ataków ma być zmniejszenie możliwości niesienia pomocy gospodarce ukraińskiej, np. w wyniku niszczenia jej różnych elementów infrastruktury, w zimie zwłaszcza energetycznej.

Polska wzmacnia ochronę przejść granicznych
Wobec informacji, iż zagrożenia dla Polski będą coraz bardziej koncentrowały się blisko granicy, a incydenty, w tym "przypadkowe" naruszenia w przestrzeni powietrznej, będą na razie koncentrowały się najprawdopodobniej w pobliżu przejść granicznych, rząd podjął decyzję o wzmocnieniu zabezpieczeń przejść granicznych. W podwyższonej gotowości są także jednostki inżynieryjne.
"Wojska inżynieryjne utrzymują siły i środki do wsparcia grup ewakuacyjno-poszukiwawczo-rozpoznawczych w Chełmie, Chrubieszowie, Zamościu, Jarosławiu i Przemyślu. A w odwodzie mamy siły i środki 16. Batalionu Remontu Lotnisk na wypadek ataku, który mógłby zdewastować jakąś płytę lotniska, czy tory kolejowe na przejściu granicznym. (...) Jestem pewien, że wojskowi inżynierowie zrobią wszystko, co w ich mocy, aby Polska była gotowa do natychmiastowej naprawy i przywrócenia użyteczności infrastruktury drogowej, kolejowej i jeśli będzie trzeba energetycznej" - wskazał premier.
Moskwa ma dążyć do osłabienia NATO
Celem Rosji, jak podał premier, jest także osłabienie generalnej integralności NATO i przekonanie państw sojuszu, że artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego jest bardziej teoretyczny niż praktyczny.
"To znaczy założenie, że nikt nie będzie chciał umierać za Łotwę czy za Litwę, skoro mamy do czynienia z incydentami, a nie wypowiedzeniem wojny. I te przypadkowe uderzenia mogą się powtarzać i będą taką coraz bardziej jaskrawą ilustracją, w zamyśle Rosjan, bezradności NATO. To będzie możliwe wtedy, i to jest także akcja przez Rosjan precyzyjnie przygotowywana, kiedy polityczne zmiany w niektórych państwach europejskich dadzą władzę albo przynajmniej donośny głos tym, którzy coraz częściej pod szczytnymi hasłami pokoju, pacyfizmu, niepotrzebnych ofiar będą nawoływali do pokoju czy tej pełnej kapitulacji Ukrainy" - powiedział premier.
Tusk przekazał, że Rosja nie jest gotowa do żadnej poważnej rozmowy na temat rozejmu, przerwania ognia, czy pokoju, bez kapitulacji Ukrainy. Dodał, że przyjęcie takich warunków oznaczałoby także wzrost bezpośredniego zagrożenia dla państw europejskich graniczących dzisiaj z Ukrainą, a więc także dla Polski. (PAP Biznes)
tus/ asa/































































