To była trzecia z rzędu sesja silnych spadków na nowojorskich parkietach. Dow Jones, Nasdaq i S&P500 straciły po przeszło 3% i zameldowały się na najniższych poziomach od 11 miesięcy. Tak mocnych spadków za Atlantykiem nie widziano od czterech lat.


Sesja na Wall Street przebiegła według kanonów kina grozy. Na otwarciu nastąpiło trzęsienie ziemi - Dow Jones po raz pierwszy w historii podczas jednej sesji tracił ponad 1.000 punktów (nawet w czasie tzw. nagłego krachu z maja 2010 nominalna skala spadków była mniejsza), co przekładało się na spadek o 6,6% i świadczyło o „wyczyszczeniu” arkusza zleceń przez sprzedających. Potem sytuacja się uspokoiła, a w połowie dnia skalę strat udało się zmniejszyć nawet do mniej niż 2%.
Jednak w końcówce handlu niedźwiedzie ponownie przycisnęły rynek i amerykańskie indeksy zakończyły trzecią sesję z rzędu ze stratą ponad 2%. Dow Jones opadł o 3,85%, S&P500 o 3,95%, a Nasdaq o 3,83%. Wszystkie trzy indeksy wyznaczyły najniższe kursy zamknięcia od października 2014 roku. W przypadku Dow Jonesa poniedziałkowe minimum było najniższą wartością tego indeksu od lutego 2014 roku.
Straty indeksów amerykańskich wyglądają niewinnie w zestawieniu z wynikami sesji w Europie, gdzie FTSE100 i DAX straciły po ok. 4,7%, spadki na giełdach w Paryżu, Madrycie i Mediolanie przekroczyły 5%, a w Atenach przekroczyły 10%. Tak silnego strachu na rynkach akcji nie notowano od jesieni 2011 roku, gdy stawką była wypłacalność Włoch i Hiszpanii oraz przyszłość strefy euro.
Teraz głównym źródłem lęku są Chiny. Druga gospodarka świata doświadcza coraz gwałtowniejszego hamowania z pękającą bańką spekulacyjną nie tylko na giełdzie, ale też w niektórych sektorach tzw. bankowości cienia (ang. shadow banking) – czyli nieregulowanych pożyczek i instrumentów finansowych. Kryzys w Chinach, jeśli wymknie się spod kontroli władz (a spadek Shanghai Composite o 8,5% chyba o tym świadczy), może sprawić, że panikę bankową z roku 2008 będziemy wspominać jako dziecięcą igraszkę.
Przeczytaj także
Kilka lat temu rządy i banki centralne miały pełne arsenały konwencjonalnych i niekonwencjonalnych środków monetarnych i fiskalnych. Teraz Fed, EBC i Bank Japonii mają puste magazynki, więc ewentualna eskalacja kryzysu może ostatecznie zniszczyć wiarę inwestorów w skuteczność działań rządów i banków centralnych. Jeśli upadnie dogmat nieomylności bankierów centralnych, to świat finansów już nigdy nie będzie taki sam.
Skalę strachu amerykańskich inwestorów najlepiej oddaje indeks zmienności VIX, który przez ostatnie trzy dni wzrósł 3,5-krotnie, osiągając najwyższą wartość od stycznia 2009 roku. Kontynuowana była paniczna wyprzedaż kontraktów terminowych na surowce. Ropa Brent potaniała o 5,9%, nikiel o 6,5%, pallad o 4,65%, a srebro o 3,5%. Jako tako trzymały się jedynie notowania złota i płodów rolnych. Mimo to Bloomberg Commodity Index pogłębił 16-letnie minimum, osiągając najniższy poziom w XXI wieku.





























































