Nadzieja na odblokowanie dostaw ropy naftowej z Zatoki Perskiej w poniedziałek była głównym katalizatorem zwyżki ulgi na nowojorskich giełdach. Indeks Nasdaq Composite, który po wakacyjnych spadkach znalazł się na granicy korekty, szybko zaczął odrabiać straty. A stara średnia przemysłowa Dow Jonesa wyznaczyła nowy historyczny rekord liczony po kursach zamknięcia.


Nasdaq poszedł w górę o 2,13% i zakończył pierwszą sierpniową sesję na poziomie 25 913,90 punktów. Był to trzeci z rzędu dzień zdecydowanych wzrostów tego benchmarku, który w piątek zyskał 1%, a w czwartek 2,8%. Wcześniej Nasdaq Composite zniżkował przez sześć kolejnych sesji, kończąc pod kreską 9 z 10 dni roboczych.
Łącznie od szczytu wszech czasów z pierwszych dni czerwca do lokalnego dołka z 29 lipca Nasdaq stracił 10,1%. W Ameryce spadek o ponad 10% od ostatniego szczytu nazywają korektą. Ale dopiero regres o 20% lub więcej nazywany jest „bessą”.
Do tego S&P500 dodał 1,48%, finiszując z wynikiem 7 600,50 punktów. Średnia przemysłowa Dow Jonesa zwyżkowała o 1,32%, osiągając pułap 53 178,41 pkt. To najwyższy kurs zamknięcia w 130-letniej historii tego giełdowego indeksu.
Giełdową informacją dnia były weekendowe wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych. Donald Trump nie dość, że nie zarządził kolejnych ataków na Iran, to jeszcze ogłosił rozpoczęcie rozmów z Teheranem. Dla gospodarki oznacza to szanse na wznowienie transportu ropy naftowej i innych surowców przez cieśninę Ormuz. Sama ropa potaniała o prawie 5%, łagodząc lęki inflacyjne i strach przed podwyżką stóp procentowych w Rezerwie Federalnej.

Rynek terminowy nadal jednak na blisko 65% wycenia szanse 25-puntkowej podwyżki stopy funduszy federalnych na wrześniowym posiedzeniu FOMC. Po 2008 roku Fed ani razu nie podjął decyzji sprzecznej z „oczekiwaniami rynku”. Malały za to rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, które generalnie wyceniają wyższe od obecnych stopy procentowe zarówno w bliższej (tj. 2-lerniej) jak i dłuższej (10-letniej) perspektywie czasowej.
Tak się też składa, że ton poniedziałkowej zwyżce nadawały ostatnio nieco nielubiane walory wielkich spółek technologicznych. Akcje Google’a poszły w górę o prawie 5%, Mety o 6%, Amazona o 4,6%, a kurs Oracle zwyżkował o 9,3%. Na Wall Street niedawne obawy przed skalą (i sensownością) multimiliardowych inwestycji ustąpiły dawnemu entuzjazmowi związanego z technologią generatywnej sztucznej inteligencji. Co prawda jeszcze nie bardzo wiadomo kto i jak ma na niej zarabiać, ale najwyraźniej nikt nie chce przegapić tego megatrendu.
KK


























































