Polska Grupa Górnicza, która zatrudnia obecnie ok. 35 tys. osób, chciałaby w tym roku przy m.in. wykorzystaniu instrumentów osłonowych ze znowelizowanej ustawy górniczej zmniejszyć zatrudnienie o ok. 5 tys. osób - poinformował w poniedziałek prezes spółki Łukasz Deja.


Zaakcentował, że PGG „nie chce zwolnić 5 tys. pracowników”. - Chcemy spowodować, aby ta redukcja zatrudnienia, która musi nastąpić w związku z mniejszym zapotrzebowaniem na węgiel, była przeprowadzona w sposób bardzo dobry, to jest odpowiedzialny społecznie i zgodnie z ustawą - zapewnił.
Deja oszacował, że z liczby 5 tys. ok. 3,6 tys. osób mogłoby skorzystać z wprowadzonych znowelizowaną od 1 stycznia br. ustawą o funkcjonowaniu górnictwa kamiennego narzędzi osłonowych, finansowanych przez budżet państwa. Są to płatne urlopy górnicze i przeróbkarskie oraz jednorazowe odprawy pieniężne.
Prezes przyznał, że planowana jest zdecydowanie większa skala redukcji, niż ok. 1260 tys. osób w 2025 r., jednak w ub. roku spółka nie dysponowała jeszcze narzędziami ustawowymi.
Przedstawiciele zarządu PGG na poniedziałkowym spotkaniu z dziennikarzami potwierdzili, że w tym roku 1 kwietnia rozpocznie się start założonego na cztery lata procesu likwidacji ruchu Wujek kopalni Wujek-Staszic (wydobycie w Wujku zakończono w 2021 r.), a na 30 czerwca planowane jest zakończenie wydobycia w ruchu Bielszowice kopalni Ruda.
Wiceprezes ds. produkcji Marek Skuza przypomniał, że w kopalni Bielszowice pracuje obecnie ok. 2,2 osób, a w kopalni Wujek niespełna 800 osób, wobec wcześniejszego relokowania dużej części załogi na ruch Staszic.
- Wraz z uruchomieniem osłon w pierwszej kolejności pracownicy ruchu Bielszowice zasilą ruch Halemba, z drugiej strony musi zostać tam ok. 400 osób do likwidacji zakładu górniczego, a pozostałe osoby mają zagwarantowane prace w pozostałych oddziałach PGG: oni po prostu zastąpią tych, którzy stamtąd odejdą na osłony - wyjaśnił Skuza.
Dodał, że na Wujku do likwidacji zakładu pozostanie ok. 320 osób, ok. 100 osób skorzysta z programu dobrowolnych odejść. Pozostali przejdą do Staszica, zastępując tamtejszych pracowników chcących skorzystać z osłon.
Pytany o zainteresowanie w skali spółki jednorazowymi odprawami (170 tys. zł netto) prezes Deja zaznaczył, że jeszcze w grudniowej ankiecie zainteresowanie tym narzędziem zadeklarowało 1,2 tys. pracowników, a obecnie - gdy zbierane są już deklaracje - jest to połowa tej liczby.
Jak ocenił wiceprezes Skuza, może to wynikać z faktu, że mechanizm dopiero rusza i część pracowników chce obserwować, jak zadziała wobec pierwszych z niego korzystających. - Trzeba zrobić pierwszy krok i dlatego staramy się tę pierwszą transzę przeprowadzić. Myślę, że to spowoduje, że do końca roku w kolejnych transzach będzie tych osób więcej - uznał.
Skuza zastrzegł też, że realna wartość obecnych jednorazowych odpraw dla sektora górnictwa węgla kamiennego jest niższa, niż w poprzednich latach np. w energetyce czy hutnictwie, a obecnie niż wynikających z programu dla górnictwa węgla brunatnego i elektrowni węglowych.
Prezes PGG zasygnalizował wolę, aby pierwsze jednorazowe odprawy zostały wypłacone na koniec lutego br. Jak podał, obecnie trwa proces uzyskiwania zgód i opinii w zakresie dokumentów i być może w przyszłym tygodniu spółce uda się podpisać umowę z ministerstwem. - Potem to jest kwestia już przelewu środków. Zakładamy, że to będzie koniec tego miesiąca - wskazał Deja.
Skuza przypomniał, że znowelizowana ustawa górnicza weszła w życie 1 stycznia br., później weszło rozporządzenie, a wytyczne do osłon PGG dostała ok. 23 stycznia. - One zmieniły kształt tego, o co występowaliśmy, bo nasza spółka wystąpiła o te osłony 7 stycznia. Więc najpierw trzeba technicznie ten proces dociągnąć raz, później będzie łatwiej - uznał.
Wiceprezes podał, że w przypadku likwidacji Bielszowic zakres prac obejmie m.in. likwidację 47,7 km wyrobisk i wyburzenie 468 z 663 obiektów (z zachowaniem obiektów zabytkowych). Spółka współpracuje już z miastem, które na pogórniczych gruntach najchętniej widziałoby nowe inwestycje produkcyjne.
Z kolei w Wujku do likwidacji i zabezpieczenia jest 27,5 km wyrobisk, a do przekazania samorządowi Katowic - na gruncie trójstronnego porozumienia z udziałem Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii - 29 obiektów (m.in. wieże szybowe, łaźnie, warsztaty). Teren Wujka jest też częścią obszaru podlegającego konkursowi Katowic na koncepcję nowego zagospodarowania tej części miasta.
Prezes Deja zadeklarował, że PGG chce - korzystając z możliwości wynikających ze znowelizowanej ustawy górniczej - mocno skrócić proces ponownego zagospodarowania terenów pogórniczych. Dotąd trwało to przeciętnie, od zamknięcia kopalni do ewentualnego wprowadzenia nowych funkcji, 10-15 lat.
Nowelizacja przewiduje ułatwienia w zagospodarowywaniu pokopalnianych terenów (przedsiębiorcy mogą m.in. przekazywać je samorządom). Zmienione prawo umożliwia przekazywanie mienia przedsiębiorstw górniczych w formie darowizny, a przejęte tereny mogą być wykorzystywane na inwestycje, budowę infrastruktury czy projekty rewitalizacyjne, co ma pomagać w rozwoju gospodarczym regionów pogórniczych.
Wiceprezes PGG ds. produkcji oszacował w poniedziałek, że tegoroczne wydobycie w PGG, wobec zmniejszania się zatrudnienia i liczby zakładów, powinno sięgnąć w zależności od popytu 15-15,5 mln ton, wobec 16,1 mln ton w 2025 r.(PAP)
mtb/ malk/



























































