O godzinie 12:45 za tonę miedzi w Londynie trzeba było zapłacić 7.870 dolarów, czyli o 0,2% mniej niż w poniedziałek. Kurs czerwonego metalu był więc o 40 USD wyższy niż dziś rano, ale zarazem o 90 USD niższy względem piątkowego maksimum. Przed weekendem ceny miedzi niemal wyrównały wielomiesięczny szczyt z kwietnia.
„Zaufanie amerykańskiego konsumenta i dane o cenach domów w USA są kluczowe dla zatrzymania przeceny metali i innych ryzykownych aktywów” – powiedział agencji Bloomberga David Thurtell, analityk z londyńskiego biura Citigroup.
We wtorek po południu ukażą się najnowsze dane o nastrojach amerykańskich gospodarstw domowych. Analitycy spodziewają się, że we wrześniu indeks sporządzany przez Conference Board obniżył się z 53,5 do 52,5 punktów. Pesymizm Amerykanów przekłada się na niechęć do zwiększania konsumpcji, co z kolei blokuje wzrost gospodarczy i pogłębia kryzys na rynku nieruchomości.
Prognozy ekspertów mówią, że w lipcu dynamika cen domów w 20 amerykańskich metropoliach spowolniła z 4,2% do 3,1% w ujęciu rocznym. Coraz mniejszy wzrost cen uznawany jest za objaw słabości popytu na nieruchomości mieszkaniowe. Tymczasem branża budowlana odpowiada za około 25% zużycia miedzi w Stanach Zjednoczonych, które są drugim po Chinach konsumentem tego metalu.
K.K.





























































