Notowania miedzi osiągnęły najwyższy poziom od maja 2015 roku, przekraczając barierę 6000 dolarów za tonę. Pretekstem do wybicia nowych szczytów były informacje o rozpoczęciu z dawna zapowiadanego strajku górników w Chile.


Na początku poniedziałkowych notowań w Londynie za tonę miedzi płacono 6148 dolarów, czyli o 1% więcej niż w piątek, gdy kurs czerwonego metalu poszybował w górę o 4,1%. W ten sposób ceny miedzi znalazły się powyżej lokalnych maksimów z listopada i stycznia, potencjalnie torując drogę ku dalszym wzrostom. Tak to przynajmniej wygląda z punktu widzenia analizy technicznej.
Tyle że w ujęciu fundamentalnym preteksty stojące za tym wybiciem prezentują się niezbyt wiarygodnie. W tym kontekście najczęściej można usłyszeć o rozpoczętym w czwartek strajku w chilijskiej kopalni Escondida. To największa kopalnia rudy miedzi na świecie, zaspokajająca ok. 5% światowego zapotrzebowania. Poprzednio związkowcy z Escondidy strajkowali w roku 2006 i 2011.
O strajku w Chile mówi się na rynku już od kilku tygodni, więc sama informacja o jego rozpoczęciu raczej nie mogła wygenerować tak silnego wzrostu cen. Zresztą górnicze strajki to zwyczajna rzecz w branży i przy braku odpowiedniego sentymentu na rynku rzadko kiedy potrafią w istotny i trwały sposób wpłynąć na ceny surowców.
Swoje trzy grosze dorzuciły też wieści z Indonezji, gdzie ograniczono wydobycie z kopalni Grasberg, która dostarcza ok. 3% światowego wydobycia. Ponadto inwestorów zachęciły dane o rosnącym imporcie do Chin (choć akurat dostawy samej miedzi mocno zmalały) oraz ogólny optymizm zakładający przyspieszenie wzrostu gospodarczego w USA i strefie euro.

Część analityków postrzega ceny powyżej 6000 USD za zbyt wysokie. Eksperci Macquarie zakładają, że strajk w Escondida potrwa dwa tygodnie i zmniejszy podaż surowca o 45 tys. ton. Mimo to w tym i w przyszłym roku na rynku rafinowanej miedzi nadal powinniśmy mieć do czynienia z nadwyżką surowca. Deficyt ma się pojawić dopiero od roku 2020.
Rosnące notowania miedzi przełożyły się na wzrost ceny akcji KGHM-u. O 9:23 walorami lubińskiej spółki handlowano po kursie 129,80 zł, a więc o 2,3% wyżej niż w piątek. Wcześniej kurs KGHM-u sięgnął nawet 131,20 zł i był najwyższy od maja 2015 roku.
Krzysztof Kolany

























































