REKLAMA

Metoda „na stłuczkę” wciąż działa. Liczba wyłudzeń z ubezpieczeń komunikacyjnych rośnie

2021-07-19 06:50
publikacja
2021-07-19 06:50
Metoda „na stłuczkę” wciąż działa. Liczba wyłudzeń z ubezpieczeń komunikacyjnych rośnie
Metoda „na stłuczkę” wciąż działa. Liczba wyłudzeń z ubezpieczeń komunikacyjnych rośnie
fot. tommaso79 / / Shutterstock

W Polsce rokrocznie likwiduje się ponad 6,6 mln szkód w ubezpieczeniach majątkowych i wypłaca prawie 4,7 mln świadczeń z indywidualnych ubezpieczeń na życie. Około 10 proc. z nich to wyłudzenia i oszustwa - wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Najczęściej dotyczą one ubezpieczeń komunikacyjnych - w 2019 roku skalę oszustw w tym segmencie szacowano na ponad 270 mln zł.

- Dobrze jest mieć w samochodzie wideorejestrator jazdy, który będzie rejestrować, co dzieje się przed naszym samochodem i w jego pobliżu, abyśmy mieli dowód, że np. ktoś nie ustąpił nam pierwszeństwa - mówi sierż. sztab. Mariusz Kurczyk z KGP. Nagranie z wideorejestratora może też posłużyć jako dowód podczas ewentualnej sprawy w sądzie. Warunkiem jest jednak jego dobra jakość.

Polacy w 2019 roku podjęli ponad 17,1 tys. udowodnionych prób oszustw ubezpieczeniowych na łączną kwotę 393,8 mln zł - wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Liczba takich spraw rośnie z każdym rokiem - w 2018 roku było ich nieco ponad 12,2 tys., a oszuści próbowali wyłudzić 232,7 mln zł. Nie oddaje to jednak całej skali zjawiska, bo nie każdy przypadek zostaje wykryty i trafia do organów ścigania. Szacuje się, że w Europie ok. 10 proc. wszystkich wypłacanych przez branżę odszkodowań i świadczeń trafia do osób, które dopuściły się oszustw. Polski rynek nie odbiega od tych szacunków.

Najwięcej wyłudzeń i oszustw dotyczy ubezpieczeń komunikacyjnych. Cztery na pięć wykrywanych fraudów dotyczy właśnie tego segmentu. Ich wartość opiewa na ponad 270 mln zł. Ubezpieczyciele wychwytują m.in. coraz więcej fikcyjnych szkód osobowych z OC komunikacyjnego, które polegają na składaniu roszczeń za rzekome uszkodzenia ciała w wypadku. Przybywa także wyłudzeń na szkodach majątkowych.

- Są dwie grupy tego typu wyłudzeń z tytułu zdarzeń drogowych. Pierwsza to oszuści, którzy działają w zorganizowanej, kilkuosobowej grupie, fingujący zdarzenia, które faktycznie nie miały miejsca. Sporządzają dokumentację, oświadczenia i na tej podstawie domagają się wypłaty od ubezpieczyciela - mówi sierż. sztab. Mariusz Kurczyk z Komendy Głównej Policji. - Druga grupa to sytuacje, w których ktoś posiadający lekko uszkodzone auto chce je naprawić z ubezpieczenia innego uczestnika ruchu drogowego. W tym celu próbuje doprowadzić do kolizji, ale w taki sposób, żeby ten inny uczestnik ruchu został wskazany jako sprawca, z którego polisy zostaną pokryte szkody.

Jak wskazuje policjant, częstą metodą stosowaną przez oszustów w tym celu jest poruszanie się po rondzie zewnętrznym pasem ruchu i chowanie się w tzw. martwym polu innego samochodu. W momencie, kiedy kierowca poruszający się wewnętrznym pasem będzie zjeżdżał z tego ronda, ma dużą szansę doprowadzić do kolizji. W świetle przepisów to on zostanie wskazany jako sprawca, który nie zachował należytej ostrożności podczas zmiany pasa.

- Inną metodą jest też poruszanie się po niewielkich skrzyżowaniach równorzędnych. W momencie, kiedy oszust znajdzie się po prawej stronie, to w świetle przepisów ma pierwszeństwo, ale wykazując się rzekomą kulturą, może wskazywać innemu uczestnikowi ruchu drogowego, że ustępuje mu miejsca, np. kiwając głową albo wskazując ręką. Kiedy samochód z lewej strony ruszy, oszust również rusza i dochodzi do zderzenia. Z punktu widzenia przepisów prawa to oszust jest osobą poszkodowaną - wyjaśnia sierżant sztabowy z KGP.

Większość kierowców dobrze zna sytuację, w której inny uczestnik ruchu jest na tyle uprzejmy, żeby ich przepuścić. Przykładowo osoba jadąca drogą główną mruga długimi światłami, żeby wpuścić kogoś z drogi podporządkowanej. Takie zachowanie, świadczące o kulturze kierowcy, stanowi również wykroczenie (korzystanie ze świateł drogowych niezgodnie z przepisami), ale zdarzają się i tacy, którzy celowo uderzają w przepuszczany pojazd i doprowadzają do kolizji. Po spisaniu oświadczenia lub wezwaniu policji już tylko krok dzieli ich od pieniędzy z odszkodowania.

Jak wskazuje ekspert, w przypadku tak spowodowanej kolizji trzeba zachować zimną krew i zorientować się, czy wokół są np. osoby trzecie, które mogłyby poświadczyć, że np. „mrugnięcie” światłami miało miejsce. Warto też sprawdzić, czy w pobliżu nie ma kamer miejskiego monitoringu.

- Zapis z kamer monitoringu mógłby przykładowo poświadczyć, że oszust już od kilku minut jeździł po rondzie, czekając, aż trafi się ktoś, kto doprowadzi do zderzenia i z czyjego ubezpieczenia będzie można pokryć szkody - mówi Mariusz Kurczyk. - Policjanci, którzy udają się na miejsce takiego zdarzenia, po wysłuchaniu relacji uczestników też wykorzystują dostępne dowody. To może być monitoring miejski, z pobliskich sklepów, lokali usługowych, a nawet domów prywatnych.

Do ustalenia faktycznego przebiegu zdarzenia może posłużyć zainstalowany w samochodzie wideorejestrator, który nagrywa wszystko to, co się dzieje w pobliżu auta. Pamiętajmy jednak, żeby zamontować go w pojeździe w taki sposób, aby nie zasłaniał pola widzenia kierowcy, a w przypadku zdarzenia drogowego nie stanowił dodatkowego zagrożenia w postaci elementu, który może nas uderzyć.

- W razie potrzeby mamy wtedy dowód, że ktoś faktycznie machnął ręką i ustąpił nam pierwszeństwa - wskazuje policjant. - Warto, żeby w miarę możliwości taka kamera była w samochodzie zainstalowana. Materiał z takiego nagrania może posłużyć do tego, żeby udowodnić swoją niewinność.

Nagranie z wideorejestratora jazdy zamontowanego w samochodzie - o ile jest dobrej jakości i nie było w żaden sposób modyfikowane - może posłużyć jako dowód podczas ewentualnej sprawy w sądzie.

- Nagrania z kamer wideo są coraz częściej wykorzystywane w procesach sądowych, co wynika też z faktu, że coraz więcej kierowców nabywa takie urządzenia. Sądy patrzą na tego rodzaju nagrania bardzo przychylnie, ponieważ obiektywnie przedstawiają przebieg zdarzenia. Sam jako pełnomocnik, rozmawiając z klientem, w pierwszej kolejności pytam właśnie o to, czy posiada nagranie ze zdarzenia - mówi radca prawny Mariusz Woźniak.

Aby nagranie z wideorejestratora mogło posłużyć jako dowód, musi być w miarę wysokiej jakości. Warto więc zaopatrzyć się w kamerę o wysokiej rozdzielczości, która ma możliwość czytelnego nagrywania w dzień i w nocy. W razie stłuczki na drodze pozwoli to np. zidentyfikować sprawcę zdarzenia i odczytać jego numery rejestracyjne.

- Przy zakupie kamery samochodowej na pewno warto zwrócić uwagę na jakość wykonania sprzętu i to, czy pochodzi on z odpowiedniego źródła, polskiej dystrybucji oraz czy ma odpowiedni pakiet serwisowy, czyli tzw. obsługę posprzedażową - wskazuje Łukasz Tetkowski, marketing manager CEE & DACH w Mio, firmie produkującej wideorejestratory.

Jak podkreśla, przy zakupie kamery samochodowej szczególną uwagę warto zwrócić na elementy optyki, która stanowi jeden z najważniejszych elementów decydujących o jakości obrazu w wideorejestratorze.

- Pierwszą i podstawową cechą powinny być szklane soczewki. Im więcej szklanych soczewek, tym lepsza rejestracja obrazu. Ważne są też komponenty wykonania. Warto zwrócić uwagę m.in. na to, czy wideorejestrator jest wyposażony w moduł GPS i inne unikatowe funkcje, jak np. ochrona przed odcinkowym pomiarem prędkości, tryb parkingowy czy funkcje ADAS [zaawansowane systemy wspomagania kierowcy - przyp. red.] - wymienia Łukasz Tetkowski.

Źródło:
Tematy
Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1300 zł premii!

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1300 zł premii!

Advertisement

Powiązane: Bezpieczeństwo na drogach

Komentarze (4)

dodaj komentarz
lorelie
jeśli ktoś opuszcza rondo z wewnętrznego pasa..do czego nie ma prawa...to nie rozumiem jak ktoś kto porusza się po zewnętrznym pasie może" wyłudzić odszkodowanie" Jak ktoś nie umie jeździć to niech siedzi w domu.
my_kroolik
Powodem jest bardzo liberalne podejście do uprawnień poszkodowanych. Obecnie średnia szkoda majątkowa z OC, ma wartość prawie 3 x wyższą, niż z AC. I to mimo, że AC mają generalnie samochody najmłodsze, a więc tez najdroższe w naprawach. To jest poziom wyłudzeń codziennych, których dokonuje prawie każdy poszkodowany Powodem jest bardzo liberalne podejście do uprawnień poszkodowanych. Obecnie średnia szkoda majątkowa z OC, ma wartość prawie 3 x wyższą, niż z AC. I to mimo, że AC mają generalnie samochody najmłodsze, a więc tez najdroższe w naprawach. To jest poziom wyłudzeń codziennych, których dokonuje prawie każdy poszkodowany i nic złego w tym nie widzi, bo oczywiście zawsze źli są ubezpieczyciele. Tylko mało kto pamięta o prostym fakcie, że ubezpieczyciele mają na to serdecznie wywalone - po prostu podnoszą koszt składek, bo OC i tak każdy musi kupić. Na oszustów składają się po prostu wszyscy właściciele samochodów
matias21
szkoda, że nie piszecie o zaniżaniu odszkodowań przez ubezpieczycieli, którzy wykorzystują ułomność Polskiego systemu sądownictwa(sprawy się toczą 5 lat i dłużej)
potiomkin
A kiedy zajmiecie się wyłudzeniami dokonywanymi przez ubezpieczycieli. Np. pewna unikatowy ubezpieczyciel do spółki z pewny mbankiem pobiera automatycznie składki z rachunków a potem każe sobie płacić jeszcze raz za tę samą polisę. Równocześnie sprzedaje rzekomy dług windykatorom i tak na jednej polisie zarabia 3x!

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki