Marcin P.: Czuję odpowiedzialność, ale nie zgadzam się z postawionymi mi zarzutami

B. szef Amber Gold Marcin P. powiedział, że nie jest tak, że nie czuje żadnej odpowiedzialności za to, co się stało. Stwierdził, że każdy ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, ale nie zgadza się z postawionymi mu zarzutami. Dodał, że może gdyby były inne, to by się z nimi zgodził.

Według prokuratury Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-12 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki Amber Gold, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Obok oszustwa znacznej wartości zarzuca się im także pranie pieniędzy wyłudzonych od klientów parabanku.

Podczas wtorkowego posiedzenia komisji śledczej ds. Amber Gold poseł Jarosław Krajewski (PiS) przytoczył fragmenty stenogramów rozmowy żony Marcina P., Katarzyny P. z jej matką, z czasu kiedy kończyła się działalność Amber Gold: "Krzywda nam się żadna nie stanie, po prostu nie wyszło i tyle, pieniędzy de facto nie tracimy. To nie jest koniec świata, mamo my mamy dopiero 28 lat, daj spokój, wiesz ile my jeszcze w życiu biznesów będziemy prowadzić - miliony, na pewno miliony".

Marcin P. powiedział, że nie znał tej rozmowy i nie wiedział, że jego żona na taki temat rozmawiała. "Jest mi się ciężko ustosunkować się do tej rozmowy, ja nigdy żadnych zapewnień, że swoich środków finansowych nie tracę, nie podawałem" - powiedział b. szef Amber Gold.

Na pytanie, z czego wynikało poczucie bezkarności Katarzyny P., odpowiedział, że nie wie. Zapytany, czy on miał poczucie bezkarności, odpowiedział, że nie. Z kolei, gdy Krajewski zapytał, czy Katarzyna P. miała na myśli parasol ochronny nad Amber Gold, Marcin P. odpowiedział: "Nie wiem, co to w ogóle jest za rozmowa i co moja żona miała wtedy na myśli i co ona mówiła".

"Gdybyście państwo zobaczyli poprzednie postępowania karne, w których się przyznawałem do popełnienia czynu i szedłem na dobrowolne przeważnie poddanie się karze - ja sobie zdaję odpowiedzialność za czyny i zarzuty, które są mi stawiane, jednakże ja się nie zgadzam, z treścią tych zarzutów. Może gdyby były one inne, to bym się z nimi zgodził, ale ja się z nimi na chwilę obecną nie zgadzam, w takim kształcie, w jakim są postawione" - powiedział Marcin P.

Oświadczył też, że to nie wygląda tak, że on nie czuje żadnej odpowiedzialności za to, co się stało. "Ja czuję odpowiedzialność i to zostaje tylko ze mną, ta odpowiedzialność i z nikim więcej, dlatego ja cały czas podkreślam, że ja nie oczekuję od państwa niczego takiego: zwolnienia z aresztu, w chwili obecnej jakiegoś układu politycznego, jak to niektórzy tutaj proponują, czy sugerują - może nie proponują, bo to zbyt duże słowo - sugerują, ja czegoś takiego nie oczekuję" - mówił b. szef Amber Gold.

Marcin P. powiedział, że uważa, że każdy człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. "I ja sobie zdaję z tego sprawę, ale ja się nie zgadzam z tymi zarzutami, które są postawione, jakby były w innej formie i inaczej, pewnie bym się z nimi zgodził" - powtórzył.

Zapytany, czy rozmawiał z Katarzyną P. w lipcu lub sierpniu 2012 na temat kolejnych interesów, które będą założone, jeśli Amber Gold upadnie, odpowiedział, że nie, że nigdy na taki temat nie rozmawiał. "Ja wtedy nie miałem czasu na takie rozmowy w ogóle, żeby myśleć o jakichkolwiek interesach, jak firma Amber Gold upadnie" - powiedział Marcin P. "Koniec lipca 2012 r., początek sierpnia 2012 r. - ja już wiedziałem, że ja trafię do aresztu, ja sobie zdawałem z tego sprawę, ja nie planowałem żadnego innego interesu" - dodał b. szef Amber Gold. (PAP)

mok/ son/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil