![„Mam sufit jak fale Dunaju” [wasze opinie o budowie domu]](https://galeria.bankier.pl/p/a/c/0fea8f68014350-640-384-0-36-720-432.jpg)
![„Mam sufit jak fale Dunaju” [wasze opinie o budowie domu]](https://galeria.bankier.pl/p/a/c/0fea8f68014350-640-384-0-36-720-432.jpg)
„Te projekty są pełne min”, „18 m2 to nie garaż, to wnęka na samochód”, „sufity mam jak fale Dunaju, z posadzkami tak samo” – to tylko kilka ostrzeżeń, jakie czytelnicy Bankier.pl kierują do osób dopiero planujących budowę domu.
Pod koniec lata na forum bankier.pl pojawił się wątek dotyczący największych problemów przy budowie domu. W odpowiedzi na pytanie „Co Was najbardziej zaskoczyło przy budowie domu?” najwięcej uwag kierowano pod adresem dostawców prądu, urzędników obsługujących formalności przy budowie domu i - tu bez zaskoczenia - ekip budowlanych.
Nim błyśnie pierwsza żarówka, uzbrój się w cierpliwość
– Budowałem dom w technologii szkieletowej, tzw. szybkiej, dosłownie trzy miesiące i dom gotowy do wykończenia. Z takim nastawieniem udałem się do elektrowni o przyłącze, a tu schody - okres oczekiwania do 18 miesięcy. To jakaś kpina – pisze użytkownik Kazik, rozpoczynając długą dyskusję na temat terminowości zakładów energetycznych.
Wtóruje mu forumowicz o nicku 200x: – Na podłączenie prądu do budynku (licznik) od momentu złożenia wniosku czekałem 2 lata (maksymalny okres na który pozwalały/-ją? przepisy ZE). Czekałem tak długo dlatego, że jestem wrogiem płacenia pod stołem (…) Oficjalnie są wnioski, zgody, pozwolenia i terminy, a nieoficjalnie sugestie słowne o możliwym przyspieszeniu niezbędnego okresu oczekiwania na ich decyzję. Po 2 latach musieli podłączyć, więc jak przyjechał poczciwy monter, to go zapytałem, dlaczego ZE nie był zainteresowany wcześniejszym pozyskaniem klienta i zarabianiem na sprzedaży prądu? Odpowiedź była szczera: Panie, mamy ponad 77 tys. abonentów, to jeden w tą czy w tamtą ich nie zbawi (ich = decydentów, jego szefów).

Rozgoryczenie w kwestiach energetyki wyraża też ~Sławek: – Mimo tego, że rozumiem tematykę prądopochodną, nie potrafiłem nigdy w tym urządku ogarnąć, jaki dokument potrzebny jest na zrobienie czego. Zawsze wychodziłem od nich strasznie zlasowany. Wyjątkowo są niekomunikatywni – kwituje. Komentarzy dotyczących przydomowej energii, czasami dobitnych, na forum pojawia się znacznie więcej.
Pilnuj budowlańca swego
– Przyjeżdża grucha z betonem... Wylewa ponoć cały beton, potem wraca po kolejną porcję, w międzyczasie zahaczając o bliskie osiedle i tam wylewa "potrzebującemu" kilka kubików betonu, za który ja zapłaciłem... Może ktoś zajmie się właśnie tym. Oszukali nas na fundamentach, a potem na wylewce pod ogrodzenie – przestrzega budujących metodą gospodarczą ~Aga.
Problemy z ekipami budowlańców zazwyczaj uszczuplają budżet, ale czasami zagrażają też bezpieczeństwu całej inwestycji. – Było super, gdy majster od schodów żelbetowych wyciął zbrojenie podłużne, bo mu pręty przeszkadzały. Dobrze, że coś mnie tknęło, gdy pożyczał szlifierkę, bo tak to na szyi by mi się zawinęły – pisze ~Loop. – A drugi wymurował komin, 6 kanałów, zaprawą z piaskiem i gliną. Dobrze, że komin się rozsypał jak miał 3 metry, a nie 9, ile miał mieć – dodaje.
Niestety prawdziwa jakość wykonania i to, czego nie udało się upilnować, daje o sobie znać dopiero po latach: – Rurki miedziane od CO, przecinające w poprzek szacht spalinowy w kominie. Pełne zaskoczenie po latach! I masa pracy, by to odkręcić – pisze ~~xxx.
Czy można uniknąć błędów poprzedników? Użytkownicy powątpiewają. – To pewnie nie do uzyskania, ale posadzki i tynki powinno się odbierać i płacić za nie wtedy, kiedy już wyschną. Tynki trzeba obejść z łatą, ale mokrego tynku lepiej nie traktować tąże łatą. A na suchym już bardzo ładnie widać większość nierówności. Sufity mam jak fale Dunaju. Tak samo z posadzkami. Gdy nam kładą płytki w miejscu, gdzie jest ujście wody, dobrze wylać później wiadro wody i zobaczyć, czy woda spływa do dziurki, czy może rozpływa się wszędzie, ale nie tam. U sąsiadów woda na tarasie (wyłożonym płytkami) stała przede wszystkim pod murem, zamiast spływać – denerwuje się jeden z forumowiczów.
Zastrzeżenia internautów dotyczą nie tylko jakości efektów pracy, ale również samego stylu pracy robotników. – Co jest specyficzne: jak nie przypilnujecie, to ekipy zostawiają śmieci, a wewnątrz zajmują się niszczeniem tego, co zrobili poprzednicy – pisze ~zorro2. – Ja kończę budowę i mam mieszkanie do malowania, z zewnątrz tynk też w kilku miejscach do mycia. (…) To mnie drażni, robotę robią dobrze, ale niszczą inne rzeczy i nie szanują. We własnym domu nigdy by nie wlazł, a u mnie, jak nie spojrzę, to czemu nie.
Projekty domów pełne min
W uwagach od czytelników dostało się również biurom architektonicznym. – Takie projekty ładnie wyglądają, ale wystarczy przyjrzeć się wymiarom, które są nanoszone, żeby zobaczyć, że wspaniała kanapa ledwo pomieści dwie osoby, a między kominkiem a szafką jest kilkanaście centymetrów. Te projekty są pełne min – przestrzega ~Sławek.
– W garażu nigdy za dużo miejsca. To tam wędrują wszystkie klamory, które nie zasługują na miejsce w domu. 18m2 to nie garaż, tylko wnęka na samochód – kończy praktyczną uwagą.
Pełna lista doświadczeń czytelników Bankier.pl znajduje się na forum Bankier.pl.




























































