Dzisiaj składam rezygnację z funkcji ministra zdrowia – oświadczył we wtorek minister zdrowia Łukasz Szumowski. Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że nazwisko nowego ministra zdrowia przedstawi do końca tygodnia.


"Dzisiaj składam rezygnację z funkcji ministra zdrowia (...). Nigdzie nie znikam, nie odchodzę, pozostaję posłem, pozostaję w przestrzeni publicznej. Będę pełnił funkcje publiczne. Oczywiście wracam do zawodu, do mojego wyuczonego zawodu (...), chciałbym wrócić do instytutu, do kliniki, chciałbym leczyć pacjentów" – mówił Szumowski na briefingu zaznaczając, że czas na kolejne zadania. Dzień wcześniej o swoim odejściu poinformował także wiceminister Cieszyński.
Stwierdził także, że choć rezygnuje z funkcji ministra, to nadal pozostaje posłem i wraca do wyuczonego zawodu. "Będę pracował jako parlamentarzysta. Wracam do Instytutu, będę pracował jako szef kliniki, jako lekarz - to jest rzecz, którą kochałem całe życie i trochę mi tego brakowało przez te cztery lata" - wyznał.
Zadeklarował też pomoc dla swojego następcy i przyznał, że na taką też mógł liczyć ze strony swoich poprzedników: Marka Balickiego, Mariana Zembali, Konstantego Radziwiłła. Równocześnie zaznaczył, że na temat kandydatów nie wypowiada się, bo decyzja w tej kwestii należy do premiera.Szumowski kilka razy podkreślał też, że decyzję o rezygnacji podjął już w lutym, ale wybuch epidemii zatrzymał go w ministerstwie. "Po zamknięciu ważnych tematów, chociażby informatyzacji służby zdrowia planowałem odejść, ale decyzję wstrzymała pandemia" - wyjaśnił.
"Moja decyzja wynika w dużym stopniu z tych wszystkich przesłanek, o których powiedziałem, i osobistych, i pracy zawodowej. Miałem termin i zobowiązania, które powinienem doprowadzić mniej więcej do około lutego. Pojawiła się pandemia, pół roku dłużej pozostałem na tym stanowisku, ale wracam do zawodu" – powiedział.

Przyznał także, że termin podania się do dymisji uzgodnił z premierem, z prezesem PiS i prezydentem i dla tych osób to nie jest "nagła decyzja".
"Pan premier, pan prezes wiedzieli o tej decyzji ówczesnej, ale trzeba było dociągnąć pewne rzeczy do zamknięcia, do pewnego etapu, jak choćby plany na jesień. Ten termin oczywiście uzgodniłem z premierem, z prezesem, z prezydentem" - stwierdził. Dodał, że "ten termin był już uzgadniany od mniej więcej tygodnia, dwóch tygodni".
Szumowski podczas konferencji był pytany "czy czuje się zaszczuty, rozżalony".
"Nie. Zdecydowanie muszę powiedzieć jasno i wyraźnie: wszystkie te działania – jak się mówi w prasie: Sherlocków-amatorów – nie wpływają na moją decyzję. Ten czas i taki hejt trochę jest wpisany w działalność polityka" – powiedział.
Jednocześnie zapewnił, że nigdy nikt z kierownictwa partii nie sugerował mu odejścia ze stanowiska. "Nigdy nikt mi nie sugerował. Ja rozmawiam bardzo szczerze i z panem premierem i z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, w takich rozmowach nie ma miejsca na różne gry. W związku z tym oni znali moje stanowisko, ja znałem ich stanowisko. Nigdy nikt nie próbował naciskać na mnie w decyzjach o pozostaniu czy odejściu" - powiedział minister.
Szumowski pytany był również, jak jego niespodziewana decyzja o odejściu ze stanowiska oraz odejście wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego odbierać ma społeczeństwo w sytuacji, gdy w prokuraturze okręgowej toczy się śledztwo dotyczące zakupów związanych z walką z koronawirusem.
"Może to była niespodziewana decyzja dla państwa, ale była spodziewana - tak jak powiedziałem - dla najważniejszych osób w państwie już od wielu tygodni, wręcz miesięcy. Nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek toczącymi się śledztwami. Zresztą myśmy wszyscy transparentnie wszystko wyjaśnili i tutaj nie ma nic do ukrycia" - powiedział.
"Naprawdę myślę, że łączenie tych dwóch rzeczy jest pewną nadmierną interpretacją. Był czas, kiedy tych zarzutów fikcyjnych najczęściej było znacznie więcej, presja była większa. To nie zmienia mojego nastawienia do tego urzędu, który był naprawdę fantastyczny i ani ja nie przestaję szanować tego urzędu, ani nie znudziło mi się, po prostu tak zdecydowałem o swoim życiu, że miałem kończyć w lutym, przyszła pandemia i przeciągnąłem to po to, żeby w ten początkowy czas wielkiej fali przygotować służbę zdrowia na to. Udało się to zrobić, po prostu czas na kolejne zadania" - tłumaczył powody swojej decyzji minister.
Równocześnie oświadczył, że jest przekonany, że jego następca będzie mógł teraz system, który został zbudowany w czasie epidemii, prowadzić dalej. "Na pewno niezwykle kompetentny ekspert będzie mógł teraz ten system, który zbudowaliśmy reagując na rzecz niespotykaną, jak taka epidemia (koronawirusa - PAP) - od stu lat takiej nie było - poprowadzić dalej" - wyraził nadzieję.
Zaznaczył, że zespół pracujący nad jesienną strategią leczenia pacjentów z COVID-19 przekazał swoje zalecenia i rekomendacje. Przewidują one m.in. zwiększenie roli lekarzy rodzinnych, "żeby mieli szansę i prawo do zlecania testów po zebraniu odpowiedniego wywiadu, po sprawdzeniu na ile objawy są zbieżne z COVID-19, a na ile pasują do grypy".
"Chcielibyśmy, żeby osoby zdrowe i chore były oddzielane nie tylko czasowo w POZ-ach, ale również chcielibyśmy stworzyć - w ramach sieci szczególnie szpitali powiatowych, ale też innych szpitali - ambulatoria dla osób z objawami choroby. Rozbudowujemy sieć laboratoriów" - powiedział.
Dodał, że modyfikacji ulegnie także sieć szpitali jednoimiennych.
Szumowski mówił też o innych niezwykle ważnych kwestiach, które podjął podczas swojej kadencji, m.in. zajęto się onkologią, refundacją leków m.in. dla chorób rzadkich, reformą psychiatrii, nowelizacją systemowej ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, poniesiono wynagrodzenia m.in. dla pielęgniarek i położnych, zwiększono liczbę miejsc na uczelniach dla poszczególnych zawodów medycznych, wprowadzono nielimitowane świadczenia w pewnych dziedzinach.
Podsumowując swoją pracę w resorcie zdrowia powiedział, że był to ważny etap w jego życiu, "często trudny, często niezwykle radosny, jak widziałem choćby twarze dzieci z SMA (rdzeniowy zanik mięśni - PAP), jak otrzymały informacje, że teraz już każdy będzie miał prawo do leczenia. Podaję SMA jako przykład, bo to jest to, o co chodzi w pełnieniu tej funkcji". Wyraził też przekonanie, że udało mu się "nie oderwać od rzeczywistości" i słuchać pacjentów.
Jednocześnie Szumowski przyznał, że czas na odejście nigdy nie jest dobry. "Mamy wypracowany cały system opieki na osobami chorymi na Covid-19; mamy wzrost testów, laboratoria. Sytuacja pacjentów hospitalizowanych jest na podobnym poziomie ok. 2 tys., zaś tych, którzy są ciężko chorzy na poziome 70-100. Mamy podpisaną umowę z Unią Europejską dotyczącą szczepionki, której pierwsza partia powinna być już w grudniu" - powiedział.
Nazwisko nowego ministra do końca tygodnia
Do końca tygodnia przedstawię nazwisko następcy ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego - poinformował we wtorek w Katowicach premier Mateusz Morawiecki, dziękując za współpracę szefowi resortu zdrowia, który podał się do dymisji.
"Z mojej strony mogę powiedzieć raz jeszcze - Łukasz - dziękuję bardzo. Panie profesorze, to wielki honor współpracować z panem. Polacy to doceniają, Polacy to docenili i bardzo dziękuję za to, co pan minister Szumowski zrobił dla służby zdrowia" - mówił szef rządu.
"W ciągu najbliższych paru dni przedstawię nazwisko jego następcy. To również kwestia, która podlega ustaleniom politycznym i na poziomie politycznym ona zostanie zatwierdzona wraz ze mną i przedstawimy to nazwisko do końca tygodnia" - zapewnił premier.
"To jego samodzielna decyzja, którą, jak mówił, chciał podjąć wcześniej, tuż przed wybuchem pandemii, a potem będąc człowiekiem odpowiedzialnym zdawał sobie sprawę z tego, że los postawił go w bardzo szczególnym miejscu" - mówił szef rządu.
"Sprostał swoim zadaniom w sposób niebywale skuteczny. Wystarczy popatrzeć na porównania do innych dużych państw członkowskich Unii Europejskiej chociażby, dotyczące liczby zachorowań, zgonów na milion mieszkańców w okresie epidemii na COVID-19. To, że udało nam się dużo lepiej od innych, dużo bogatszych państw europejskich, przejść przez to czerwone morze koronawirusa to zawdzięczamy przede wszystkim decyzyjności i profesjonalizmowi pana ministra Łukasza Szumowskiego" - dodał premier.
Morawiecki poinformował, że Szumowski o swoich planach informował go już pod koniec ubiegłego roku. "Pan minister wspominał mi o swoich planach pod koniec zeszłego roku, na początku tego roku umówiliśmy się, że do wiosny skończy pewien etap informatyzacji, usprawnienia sieci szpitali, także procesu refundacyjnego w obszarze lekowym i szpitalnictwa, a także usprawnienia pracy Narodowego Funduszu Zdrowia. To się stało, ale jednocześnie wybuchła epidemia i pan profesor Szumowski podjął decyzję o dłuższym pozostaniu do czasu uspokojenia sytuacji w tym trudnym czasie" - podkreślał szef rządu.
Fogiel o odejściu ministrów: nie ma mowy o żadnej ucieczce
Mamy pewną kumulację, ale oczywiście nie ma mowy o żadnej ucieczce; to po prostu koincydencja czasowa - mówił w środę wicerzecznik PiS Radosław Fogiel odnosząc się do odejścia z rządu Łukasza Szumowskiego oraz wiceministrów zdrowia i cyfryzacji.
Polityk podczas środowej rozmowy w Polskim Radiu 24 był pytany o odejścia z rządu ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, jego zastępcy Janusza Cieszyńskiego oraz wiceszefowej resortu cyfryzacji Wandy Buk.
"Mamy pewną kumulację, ale oczywiście nie ma mowy o żadnej ucieczce. To po prostu koincydencja czasowa" - zaznaczył Fogiel.
Wskazał też, że minister Szumowski tłumaczył we wtorek, że umawiał się z premierem Mateuszem Morawieckim, że dokończy pewne zadania. "Sam pan premier mówił, że minister Szumowski chciał zakończyć swoją misję w resorcie już na początku roku, ale w sytuacji wybuchu pandemii, w poczuciu odpowiedzialności oczywiście tego nie zrobił" - powiedział polityk PiS.
Fogiel dodał, że jeśli chodzi o odejścia Buk to przyszła ona do Ministerstwa Cyfryzacji by zająć się jednym projektem, ale jej misja trochę się przeciągnęła i została w resorcie na pięć lat. "Minister Cieszyński też podjął decyzję osobiście, że chciałby zająć się czymś innym, że jego misja w resorcie się wyczerpała" - dodał.
Wicerzecznik PiS zapewnił, że w tych decyzjach nie należy szukać żadnych innych przyczyn, które próbują sugerować niektórzy politycy czy komentatorzy. Dodał, że te odejścia nie mają związku z nadchodzącą rekonstrukcją rządu, bo - jak mówił - to będą decyzje, które będzie ogłaszał premier całościowo i są one "częścią systemowej zmiany w ramach funkcjonowania rządu".
Fogiel pytany kiedy poznamy następcę Szumowskiego odparł, że "ostateczna decyzja należy oczywiście do premiera, ale myślę, że bardzo niedługo".
Autor: Klaudia Torchała, Marzena Kozłowska, Mateusz Roszak, Krzysztof Konopka
tor/ mzk/ joz/




























































