Izraelska armia poinformowała w środę o odkryciu na południu Libanu składu broni należącej do proirańskiego Hezbollahu. Przejęto karabiny maszynowe, materiały wybuchowe, amunicję, granatniki i inny sprzęt wojskowy.


Armia opublikowała również film pokazujący niszczenie podziemnego centrum dowodzenia Hezbollahu. Ukryto je pod fabryką materiałów budowlanych na zdominowanym przez szyitów południu kraju.
Poprzedniego dnia libański portal Naharnet poinformował, że armia libańska podczas działań w jednym z obszarów objętych fazą pilotażową (przekazywanych armii libańskiej przez izraelską - PAP) odkryła skład broni tej finansowanej przez Teheran szyickiej organizacji terrorystycznej. Izraelskie media oceniły, że był to pierwszy przypadek od rozpoczęcia fazy pilotażowej, kiedy libańskiej armii udało się wykryć broń Hezbollahu.
Hezbollah jest jedyną grupą, która nie rozbroiła się od czasu wojny domowej w Libanie w latach 1975–1991. Ugrupowanie od lat tworzyło na południu Libanu państwo w państwie - obszar, nad którym rząd w Bejrucie de facto nie sprawował kontroli. Hezbollah miał tam bazy, podziemne tunele, składy broni. Stamtąd też prowadził ostrzał Izraela.
Teoretycznie Liban i Izrael znajdują się od blisko 80 lat w stanie wojny: Liban był jednym z arabskich krajów, które zaatakowały Izrael, kiedy państwo to ogłosiło niepodległość i nigdy między nimi nie zostało zawarte porozumienie pokojowe. W latach 50. Liban wręcz ustawodawczo zakazał swoim instytucjom jakichkolwiek bezpośrednich kontaktów z państwem żydowskim.

W marcu br. Hezbollah zaatakował Izrael, wciągając Liban do wojny z Iranem. Izrael odpowiedział ofensywą, w ramach której zajął pas terenów przygranicznych, wypierając z nich terrorystów i niszcząc budowaną przez tę organizację infrastrukturę, w tym liczne tunele, wyrzutnie rakiet i składy broni.
Liban i Izrael ogłosiły 26 czerwca „porozumienie ramowe”, określające plan wycofania sił izraelskich z południowego Libanu i rozbrojenia Hezbollahu, a także kroków w kierunku ostatecznego porozumienia pokojowego między oboma krajami.
Libański chrześcijański dziennik „Nida al-Watan” podał we wtorek, że Waszyngton przekazał Bejrutowi „stanowczy komunikat”, w którym stwierdził, że jeśli Hezbollah zaatakuje Izrael w przypadku nowej wojny USA z Iranem, poniesie wysokie koszty. Zgodnie z komunikatem, wystrzelenie jakiegokolwiek pocisku lub drona w kierunku Izraela sprowadziłoby piekło na Hezbollah i Liban, a konsekwencje nie ograniczyłyby się do południa kraju.
W takiej sytuacji na ewentualne libańskie żądanie zawieszenia broni nie odpowiedziałby ani premier Izraela Benjamin Netanjahu, ani prezydent USA Donald) Trump, „ponieważ decyzja o zmiażdżeniu Hezbollahu i jego sojuszników pod osłoną Ameryki zostałaby już podjęta” – przekazała gazeta, dodając, że Waszyngton ostrzegł libański rząd, iż Netanjahu wykorzysta taką stworzoną przez Hezbollah okazję, ponieważ nie jest przekonany do amerykańskiego planu działania.
Departament Stanu USA poinformował, że kolejna runda libańsko-izraelskich rozmów odbędzie się w Rzymie 4-6 sierpnia. Omawiana ma być m.in. kwestia rozszerzenia strefy pilotażowej w południowym Libanie i rozwiązania sporów granicznych.(PAP)
os/ mal/


























































