Musimy więcej wydawać na obronność, budować konkretne zdolności i inwestować w przemysł – zgodzili się w poniedziałek w Wilnie przywódcy Polski, Litwy, Rumunii, Ukrainy oraz sekretarz generalny NATO. Prezydent Ukrainy podkreślił znaczenie przewagi technologicznej na polu walki, w tym odpowiedniego wykorzystania dronów.


W stolicy Litwy odbył się szczyt liderów 15 państw - krajów Bukareszteńskiej Dziewiątki i nordyckich - poświęcony m.in. zwiększaniu wydatków na obronność i przygotowaniom do szczytu NATO, planowanemu pod koniec czerwca w Hadze.
Po poniedziałkowym spotkaniu, podczas konferencji prasowej przywódców, prezydent Litwy Gitanas Nauseda podkreślał znaczenie radykalnego zwiększenia wydatków na obronność i szeroko rozumianego bezpieczeństwa - nie tylko najbardziej narażonych państw wschodniej flanki i północnych rubieży NATO, ale wszystkich członków Sojuszu. "Wierzymy, że sojusznicy będą do tego gotowi" – powiedział.
Nauseda ma nadzieję, że sojusznicy postąpią tak jak Litwa, która w tym roku wyda na obronność 4 proc. PKB, natomiast od przyszłego roku, co najmniej do 2030 r., będzie przeznaczać na ten cel minimum 5 proc. PKB. Jak zaznaczył, środki te zostaną wydane przede wszystkim na budowę litewskiej dywizji oraz wsparcie infrastrukturalne niemieckiej brygady, która jest obecnie rozmieszczana na Litwie.
"Musimy zrobić wszystko, by rozwinąć instrumenty, które odstraszą Rosję i (poskromią) jej imperialne ambicje, szczególnie tutaj, na wschodniej flance NATO. Nasze dzisiejsze rozmowy skoncentrowały się na konieczności podnoszenia naszych wydatków na obronność i rozwoju sektora zbrojeniowego" - podkreślił prezydent Polski Andrzej Duda.

Zgodziła się z nim premier Danii Mette Frederiksen, oceniając, że zwiększone nakłady i inwestycje w obronność muszą doprowadzić do zbudowania konkretnych zdolności obronnych, których obecnie brakuje członkom Sojuszu.
"Nie jesteśmy na wojnie, ale nie jesteśmy też w czasie pokoju" – mówił sekretarz generalny NATO Mark Rutte, alarmując, że "obecne środowisko bezpieczeństwa jest najmniej bezpieczne od dekad".
"Oczekuję, że na szczycie w Hadze sojusznicy zademonstrują swoje trwałe zaangażowanie w naszą wspólną obronę, podejmując decyzję o zwiększeniu produkcji przemysłowej w sektorze obronnym i zwiększeniu inwestycji w obronność. Jest to po prostu niezbędne dla naszego bezpieczeństwa" – dodał. Jak poinformował, w najbliższych dniach ministrowie obrony państw NATO mają w Brukseli uzgodnić "ambitne cele" w zakresie zdolności wojskowych, niezbędnych do osiągnięcia w krótkim czasie.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nawiązał natomiast do niedzielnego ukraińskiego ataku, w wyniku którego w bazach w Rosji zniszczono za pomocą dronów kilkadziesiąt samolotów, w tym bombowców strategicznych. Jak mówił, ta misja pokazuje, jak wygląda współczesne pole walki. Podkreślał też potrzebę "ciągłego utrzymywania technologicznej przewagi". Mówił także o zdolnościach Ukrainy do projektowania, budowy i użycia bojowego różnych typów dronów.
Zełenski zaapelował o inwestowanie w ten sektor. Zapewniał, że żaden kraj nie ma takich możliwości ani doświadczenia w branży bezzałogowców, jak Ukraina.
Przywódcy państw zgodzili się też co do potrzeby nieustannego wsparcia Ukrainy, broniącej się przed agresją Rosji. "Musimy przejść od reaktywnej pomocy do solidnego wsparcia wojskowego - wcześniej zaplanowanych dostaw artylerii dalekiego zasięgu, zaawansowanych systemów obrony powietrznej i dronów. Konieczne są postępy w zakresie zwiększonego wsparcia UE dla Ukrainy, którego celem jest dostarczenie 2 mln pocisków dużego kalibru" – przekonywał prezydent Litwy Nauseda.
Zełenski oraz premier Danii Frederiksen wskazywali na potrzebę obłożenia Rosji nowymi, bardziej dotkliwymi sankcjami; oboje podkreślali znaczenie ograniczania działalności rosyjskiej tzw. floty cieni. Frederiksen apelowała też o ciągłe zwiększanie sankcji, wiążących się ze zmniejszaniem zakupów i wykorzystania rosyjskich węglowodorów.
Liderzy zostali zapytani o doniesienia na temat możliwej rewizji lub redukcji obecności amerykańskich żołnierzy w Europie. W odpowiedzi Rutte oraz Duda zapewnili, że podczas swoich kontaktów z przedstawicielami amerykańskiej administracji nie usłyszeli choćby sugestii o możliwości takiego kroku. Z drugiej strony, jak mówił Rutte, logiczne jest, że Amerykanie oczekują od Europejczyków większego zaangażowania we własne bezpieczeństwo – a im bardziej zdolności Europy będą rosnąć, tym bardziej Amerykanie będą mogli skupić się na innych kluczowych teatrach działań, w tym, przede wszystkim, na Indo-Pacyfiku.
Bukareszteńska Dziewiątka to nieformalna platforma współpracy krajów wschodniej flanki NATO (Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii), utworzona w 2015 r. w Bukareszcie z inicjatywy prezydentów Polski i Rumunii, Andrzeja Dudy i Klausa Iohannisa.
Liderzy tych państw wraz z przywódcami państw nordyckich, NATO i Ukrainy spotkali się w poniedziałek w Wilnie, by omówić przygotowania do szczytu NATO w Hadze, który odbędzie się pod koniec czerwca. Wśród konkluzji szczytu oczekiwane jest przyjęcie przez sojuszników zobowiązania do zwiększenia nakładów na obronność, np. do 3 proc. PKB.
Rutte proponował natomiast rozwiązanie – zgodne m.in. z postulatami amerykańskiej administracji – w którym państwa Sojuszu zobowiązałyby się do wydawania na obronność 3,5 proc. PKB, a dodatkowe 1,5 proc. byłoby przeznaczane na wszelkie inne inwestycje w bezpieczeństwo, czyli w przemysł obronny, infrastrukturę czy obronę cywilną.
Z Wilna Mikołaj Małecki (PAP)
mml/ szm/ lm/





























































