Kurs euro znalazł się tuż powyżej linii 4,35 zł. Analitycy spekulują, że niedługo zobaczymy ponowny „atak” na ten ważny technicznie poziom.


W czwartek o 9:55 kurs euro wynosił 4,3603 zł i był o 0,6 grosza wyższy niż w środę wieczorem. Od początku tygodnia podziwiamy siłę złotego – kurs EUR/PLN rozgościł się na najniższych poziomach od marca 2020 roku.
Według ekonomistów Pekao, sentyment globalny, także wobec Polski, pozostaje sprzyjający, więc zapewne niedługo zobaczymy ponowny „atak” EUR/PLN na 4,35, którego przełamanie otwiera drogę do 4,31 albo nawet 4,26.
- W naszej ocenie fakt braku korekty po około 15-groszowym spadku notowań EUR/PLN w ostatnich czterech tygodniach sprawia, że inwestorzy pozostają nastawieni pozytywnie do polskiej waluty - oceniają ekonomiści Banku Millennium w porannej nocie.

Tymczasem dolar amerykański ponownie kosztuje mniej niż 4 złote. W czwartek rano za „zielonego” płacono 3,9908 zł, a więc o grosz mniej niż dzień wcześniej. Kurs USD/PLN w ramach jesiennych spadków nie pokonał (jeszcze? ) lipcowego dołka (3,9280 zł) stanowiącego przeszło roczne minimum.
Frank szwajcarski o poranku wyceniany był na 4,5212 zł, a więc o pół grosza poniżej kursu odniesienia. Notowania pary frank-złoty od przeszło dwóch miesięcy pozostają w lokalnym trendzie spadkowym. Funt brytyjski kosztował 4,9962 zł. W poniedziałek szterling wyceniany był nawet po 4,9550 zł i był to najniższy kurs funta od blisko trzech lat.
KK



























































