Ostatni pełny tydzień czerwca rozpoczęliśmy bez większych zmian kursu euro. Polska waluta wciąż pozostaje słaba. Słabość ta w ostatnich dniach najboleśniej odczuwana jest na parze z frankiem szwajcarskim.


Od tygodnia dodatkowym obciążeniem dla polskiej waluty jest stanowisko Rady Polityki Pieniężnej, której większość członków chciałaby widzieć jeszcze słabszego złotego. I to w sytuacji, gdy polska waluta w relacji do euro i tak notowana jest blisko najsłabszych poziomów w ostatniej dekadzie. Przypomnijmy, że przez ostatnie 10 lat kurs euro tylko okazjonalnie przekraczał 4,40 zł.
Tymczasem w poniedziałek o 9:35 kurs euro kształtował się na poziomie 4,4557 zł, a więc podobnie jak w piątek wieczorem. Problem w tym, że pomimo bardzo optymistycznych nastrojach na światowych rynkach finansowych para euro-złoty od połowy marca prawie nieustannie notowana jest powyżej linii 4,40 zł.
Od dwóch tygodni bardzo dynamicznie umacnia się frank szwajcarski, który względem euro odrobił już sporą część strat z poprzednich tygodni. Kurs EUR/CHF zdążył już spaść z przeszło 1,09 do 1,0652 w poniedziałek rano. Na polskim rynku przekładało się to na wzrost notowań franka do 4,1827 zł, choć jeszcze tydzień temu helwecka waluta była wyceniana na niespełna 4,10 zł.

Kurs dolara amerykańskiego wynosił 3,9784 zł, drugą sesję z rzędu usiłując sforsować barierę 4,00 zł. Funt brytyjski zyskiwał o przeszło jeden grosz, osiągając cenę blisko 4,94 zł.
KK


























































