W oczekiwaniu na nadchodzące decyzje banków centralnych kurs euro powrócił powyżej poziomu 4,30 zł. Losy złotego leżą teraz w rękach decydentów z Rezerwy Federalnej czy Europejskiego Banku Centralnego.


W poniedziałek o 11:50 kurs euro wynosił 4,3107 zł i był o niespełna grosz wyższy niż przed weekendem. W ten sposób rynek zanegował pozytywny dla złotego sygnał, jakim w ubiegłym tygodniu było wybicie dołem strefy 4,28-4,29 zł.
- Przed nami niezwykle intensywny tydzień skupiony wokół posiedzeń banków centralnych (m.in. Japonii, Szwajcarii, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Turcji, Czech), w szczególności amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Liczymy na podbicie rynkowej zmienności. Kanałem rynków bazowych reagować na wspomniane wydarzenia będą także polskie aktywa. Szczególnie interesująco zapowiada się tydzień na rynku EUR/PLN, który powrócił powyżej poziomu 4,30 i mimo dość rozbudowanych publikacji krajowych w najbliższych dniach, to w wydarzeniach globalnych upatrywać będzie argumentów za zmiennością - ocenili w porannym raporcie ekonomiści Banku Millennium.
- Naszym zdaniem o kierunku dalszych krótkoterminowych trendów, zarówno na krajowym, jak i bazowych rynkach FX, zadecyduje odbiór przez inwestorów przekazu środowego posiedzenia Fed. Każde sygnały odsuwające poza lipiec br. pierwszą obniżkę stóp w USA czy zmniejszenie oczekiwanej na bieżący rok przez członków FOMC jej skali umocniłyby dolara, co wywarłoby presję na złotego – zaznaczyli stratedzy PKO BP.
Na rozstrzygnięcia czekamy także na parze euro-dolar. Po czwartkowym umocnieniu dolara kurs EUR/USD zatrzymał się poniżej poziomu 1,09. Na polskim rynku przekładało się to na kurs dolara w wysokości 3,9553 zł.

Za franka szwajcarskiego trzeba był zapłacić 4,4768 zł, czyli podobnie jak przed weekendem. Na parze z euro w dalszym ciągu rysuje się słabość helweckiej waluty. Kurs EUR/CHF dotarł do najwyższego poziomu od końcówki listopada po tym, jak na początku stycznia wyznaczył historyczne minimum.
KK






























































