Niedawne osłabienie złotego zbiegło się w czasie z silnym wzrostem rynkowych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Do lekkiego odreagowania doszło za to na parze euro-dolar.


We wtorek kurs euro wzrósł o prawie trzy grosze po tym, jak jeszcze o poranku zbliżył się do linii 4,60 zł. W dalszym ciągu pozostajemy w konsolidacji, w przedziale 4,60-4,70 zł. Złoty pozostaje pod presją rosnących rentowności obligacji w USA, co zwiększa atrakcyjność aktywów dolarowych względem walut rynków wschodzących. W środę o 10:18 kurs euro wynosił 4,6356 zł i był nieznacznie niższy niż dzień wcześniej.
Do lokalnego odreagowania doszło za to na parze euro-dolar, która jeszcze wczoraj była notowana na najniższych poziomach od dwóch lat. Widać to także na polskim rynku, na którym za dolara płacono w środę rano 4,2860 zł wobec prawie 4,31 zł w godzinach nocnych.
- Wsparciem dla dolara będą wciąż rosnące rentowności amerykańskich obligacji i dalsze jastrzębie komentarze członków Fedu, co może doprowadzić do ponownego testu tegorocznych minimów na parze EUR/USD w pobliżu 1,0750. Niekorzystne otoczenie zewnętrzne sprzyjać więc będzie utrzymywaniu się kursów EUR/PLN i USD/PLN odpowiednio w pobliżu poziomów 4,64 i 4,30 - napisali w „Dzienniku rynkowym” ekonomiści PKO BP.
Od kilku dni obserwujemy za to sukcesywne osłabienie franka szwajcarskiego. W środę rano helwecka waluta kosztowała 4,51 zł, czyli o grosz mniej niż dzień wcześniej i prawie 4,60 zł notowanych jeszcze tydzień temu.
KK/PAP




























































