Złoty kolejny dzień gwałtownie się osłabia. NBP próbuje go umocnić. Z marnym skutkiem.


[Aktualizacja 16:30] Kursy głównych walut do złotego spadają o kilka groszy w ciągu ostatniej godziny. Euro kosztuje 4,8376 zł, dolar jest notowany na 4,4366 zł, a frank szwajcarski wyceniano na 4,8369 zł. Po kilku minutach przyszło potwierdzenie interwencji banku centralnego.
"W dniu dzisiejszym NBP dokonał sprzedaży pewnej ilości walut obcych za złote" - napisano w komunikacie NBP. We wtorek i w środę bank centralny wystosował komunikaty o takiej samej treści.
We wtorek NBP interweniował także werbalnie, informując, że jest gotów w każdej chwili reagować na nadmierne wahania kursu złotego, które mogłyby zakłócić sprawne funkcjonowanie rynku walutowego, finansowego lub też negatywnie wpływać na stabilność finansową czy skuteczność realizowanej przez NBP polityki pieniężnej.
Według NBP obserwowana w ostatnich dniach deprecjacja złotego nie jest spójna z fundamentami polskiej gospodarki, ani też z kierunkiem prowadzonej polityki pieniężnej.
[Aktualizacja 15:35] Złoty dramatycznie słaby, pobija dzienne rekordy. Chwilę po 15:30 za euro trzeba było płacić 4,8803 zł, a za dolara 4,4715 zł. Frank szwajcarski jest wyceniany na blisko 4,86 zł.
[Aktualizacja 14:00] Sytuacja złotego uległa pogorszeniu. Kurs euro przekroczył 4,86 zł i zwyżkując o ponad 5 groszy niemal wyrównał poranny, 13-letni rekord słabości złotego wobec wspólnotowej waluty. Dolar amerykański kosztował już ponad 4,44 zł i był najdroższy od lipca 2001 roku. Kurs franka szwajcarskiego ustanowił nowy rekord wszech czasów na poziomie 4,8375 zł.
Przyczyny takiego stanu rzeczy pozostają niezmienne. W wyniku rosyjskiej napaści na Ukrainę Polska stała się krajem przyfrontowym, z rosnącą premią za ryzyko trzymania polskich aktywów. Złoty słabnie na fali awersji do całego regionu – dziś rano niemal rekordowo słaby był także węgierski forint. Zachodni kapitał obawia się, że Europa Środkowa mocno ucierpi na ewentualnym embargu nałożonym na dostawy surowców z Rosji.
Przeczytaj także
Z drugiej strony na rynku widać rękę Narodowego Banku Polskiego, który przeprowadza ograniczone interwencje walutowe powstrzymujące deprecjację złotego. Mamy oficjalne potwierdzenie, że zakupy złotego za waluty obce były dokonane we wtorek i w środę. Tamte interwencje odbyły się w godzinach popołudniowych Być może kolejną interwencje NBP obserwowaliśmy w piątek rano. Nie została ona jednak potwierdzona oficjalnie.
Jeszcze o 9:23 kurs euro wyznaczył nowe 13-letnie maksimum na poziomie 4,8648 zł. Ale w kolejnych minutach kurs EUR/PLN zaczął bardzo szybko spadać, do godziny 9:48 schodząc w pobliże 4,80 zł. To wciąż oznacza, że nasza waluta jest niezmiernie słaba. Jeśli jednak była to interwencja walutowa, byłby to jasny sygnał dla rynku, że NBP nie życzy sobie euro droższego niż 4,80 zł.
[Aktualizacja 11:45] Po porannym umocnieniu złotego nie pozostał nawet ślad. Przed południem euro było wyceniane na ponad 4,84 zł. Dolar kosztował przeszło 4,40 zł. Frank szwajcarski notowany był po niemal 4,80 zł.
Samo euro traci dziś zarówno względem dolar amerykańskiego, jak i franka szwajcarskiego. To znak, że kapitał ucieka do tzw. bezpiecznych przystani. W rezultacie notowania dolara na polskim rynku osiągnęły dziś najwyższy poziom od lipca 2001 roku – o poranku było to nawet 4,4189 zł. Później kurs USD/PLN obniżył się do 4,3637 zł, a więc wciąż utrzymywał się powyżej „covidowego” szczytu z marca ’20.
Fatalnie wygląda sytuacja złotego na parze z frankiem szwajcarskim. W piątek rano kurs CHF/PLN osiągnął rekordowo wysoki poziom 4,8046 zł. Następnie – prawdopodobnie na skutek interwencji NBP – kurs franka obniżył się do 4,7485 zł.
Podobny rollercoaster obserwowaliśmy na parze z funtem brytyjskim, który najpierw podrożał od niemal 5,88 zł, by później osiągnąć cenę 5,8028 zł. Czyli wciąż o 0,8 grosza wyższą niż dzień wcześniej.
KK



























































