Wtorkowy poranek przyniósł kontynuację poniedziałkowego umocnienia złotego. Kurs euro poleciał w dół, a notowania dolara amerykańskiego znalazły się na najniższym poziomie od marca.


Polskiej walucie najprawdopodobniej przysłużyły się szampańskie nastroje panujące na światowych rynkach finansowych. Czynnikiem sprzyjającym złotemu były też nadspodziewanie dobre wyniki polskiego przemysłu oraz informacja o zakończeniu negocjacji w sprawie unijnego budżetu.
W rezultacie kurs euro spadł nawet poniżej 4,44 zł, by jednak później podnieść się do 4,4459 zł. Dzień wcześniej euro potaniało o ponad dwa grosze i tym samym wyłamało się dołem z rysowanego od początku czerwca lokalnego trendu wzrostowego.
Trzeba przy tym mieć w pamięci, że umocnienie złotego odbywa się na przekór kierownictwu Narodowego Banku Polskiego. Większość członków Rady Polityki Pieniężnej opowiada się za słabszym złotym, otwarcie mówiąc to rynkowi w oficjalnych komunikatach.
Tymczasem na skutek umocnienia złotego do euro oraz aprecjacji euro wobec dolara notowania amerykańskiej waluty znalazły się na najniższym poziomie od marca. We wtorek rano za „zielonego” płacono ok. 3,89 zł, choć wcześniej kurs dolara zniżkował nawet do 3,8734 zł.

Kurs franka szwajcarskiego obniżył się do 4,1370 zł. Funt brytyjski wyceniany był tuż powyżej 4,93 zł.
KK






























































