Z pewnością naszej walucie nie pomoże pomysł PSL, które che przeprowadzić ustawę, która umożliwiłaby unieważnienie umów „opcyjnych” między firmami a bankami. Muszę powiedzieć, że bardzo się dziwię uporowi wicepremiera Waldemara Pawlaka, który przecież jest rozsądnym człowiekiem. W sprawie opcji jednak zajmuje według mnie zadziwiające stanowisko. PSL twierdzi, że firmy nie miałby odpowiedniego przygotowania do zawierania takich umów. Uważa więc, że bazując na dyrektywie unijnej MiFID można je unieważnić. Takie stanowisko można podważyć na wiele różnych sposobów. Najważniejsze jest jednak to, że założenie nieposiadania wiedzy przez doskonale opłacane zarządy firm, które mogą dysponować dowolnymi ekspertami, jest całkowitym nieporozumieniem.
Cały ten pomysł pachnie nie socjalizmem, ale (proszę o wybaczenie przesady), wręcz bolszewizmem. Państwo anulujące umowy prywatnych stron, bez wyroku sądowego… O czymś takim w życiu nie słyszałem. Nie jestem przeciwnikiem pomocy firmom, które ucierpiały, ale pod dwoma warunkami: zarządy zawierające takie umowy powinny zostać zwolnione, a do prokuratury powinno być skierowane zawiadomienie o działaniu na szkodę spółki. [...] Obawiam się, że idziemy w bardzo złym kierunku. Myślę, że wiem, co należałoby zrobić, żeby złoty się wzmocnił, a GPW przestała być outsiderem. Niestety, nie mogę tego tutaj napisać (ale zgadywać Państwo możecie). Jeśli ktoś z otoczenia premiera mnie zapyta to mu powiem ;-).
Pełna treść wpisu na blogu Piotra Kuczyńskiego. Zapraszamy!






























































