Kto płaci wyższe podatki: pracownik czy przedsiębiorca?

główny analityk Bankier.pl

Przy okazji planów wprowadzenia „jednolitego podatku” ruszyła dyskusja nad opodatkowaniem pracowników i przedsiębiorców. Minister Kowalczyk postuluje likwidację liniowej stawki PIT, co oznaczałoby potężną podwyżkę opodatkowania najmniejszych firm. 

Tzw. jednolity podatek ma złączyć w jedną daninę „składki” na ZUS i NFZ z „podatkiem dochodowym od osób fizycznych” (PIT). Przy okazji tego ujednolicenia minister Henryk Kowalczyk zaproponował zniesienie liniowej stawki PIT (19%) dla osób prowadzących działalność gospodarczą.

Przy założeniu, że stawka nowej daniny wyniesie ok. 40% od kwot przekraczających 6.000 zł, będzie to oznaczało wzrost obciążeń podatkowych półmilionowej grupy przedsiębiorców o kilkadziesiąt procent.

Kto płaci wyższe podatki: pracownik czy przedsiębiorca?
Kto płaci wyższe podatki: pracownik czy przedsiębiorca? (fot. Rafał Kuźma / FORUM)

Zwolennicy „ujednolicenia” argumentują, że obecnie opodatkowanie pracownika jest zdecydowanie wyższe niż jego pracodawcy. W pewnym sensie mają rację: państwo zabiera pracownikowi ok. 40% jego „ubruttowionego” wynagrodzenia (czyli płacy brutto powiększonej o należne „składki” na ZUS).

Efektywna stawka opodatkowania przychodów z pracy jest niemal liniowa: zaczyna się od 35,4% dla płac rzędu 1.000 zł miesięcznie (np. za pół etatu) i już przy 2.000 zł brutto osiąga 39,5%. Następnie wzrasta aż do 42,5% przy zarobkach rzędu 10.000 zł brutto miesięcznie. Od tego poziomu tzw. klin podatkowy powoli i nieznacznie maleje wraz ze wzrostem zarobków.

(jeżeli nie widzisz interaktywnego wykresu, kliknij w link do wersji statycznej)

To zasługa limitu 2,5-krotności „przeciętnego wynagrodzenia”, powyżej którego przestaje się płacić składkę emerytalną i rentową. Jednakże podatnik szybko „wpada” w drugi próg podatkowy (32%), więc efektywna degresja podatkowa jest bardzo słaba: przy zarobkach rzędu 30.000 zł brutto miesięcznie (powyżej tej kwoty zarabia 0,22% zatrudnionych) stawka podatku wynosi 39,13% - czyli prawie tyle samo co przy 2.000 zł brutto.

Uprzywilejowanie przedsiębiorców?

Na tle horrendalnie wysokiego opodatkowania pracowników, podatki nałożone na przedsiębiorców nie jawią się jako szczególnie wysokie. Osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą co miesiąc płacą stały podatek, zwany „składkami na ubezpieczenia społeczne”. W 2016 roku comiesięczny przelew do ZUS-u opiewa na 1.121,52 złotych. Przedsiębiorca musi go zapłacić niezależnie od tego, czy w danym miesiącu wykazuje jakikolwiek dochód lub przychód. Nawet gdy ma stratę, musi opłacić się ZUS-owi.

Z tego powodu efektywna stawka podatkowa przy dochodzie równym zero zmierza do nieskończoności. Przy dochodzie rzędu 1.000 zł, opodatkowanie przedsiębiorcy wynosi 112,2%! Przy 2.000 zł maleje do „zaledwie” 56,1%. Dopiero po przekroczeniu 3.000 zł klin podatkowy „liniowca” zrównuje się z obciążeniami pracownika. Powyżej 5.000 zł różnica zaczyna być zauważalna i rośnie wraz z uzyskiwanym dochodem. Przy 10.000 zł pracownik płaci 42,5%, a przedsiębiorca 25,7%.

Obok kwotowej stawki ZUS i braku drugiego progu podatkowego najważniejsza różnica leży w podstawie opodatkowania. U pracownika państwo opodatkowuje przychód, a u przedsiębiorcy „dochód”. Oznacza to tyle, że pracownik musi oddać 40% od prawie każdej zarobionej złotówki. A przedsiębiorca płaci 1.152,52 zł „zusu” plus 19% od tego, co zarobi. Tj. od przychodów pomniejszych o to, co da radę „wrzucić w koszty”. Według polskiego fiskusa pracownik etatowy kosztów (prawie) nie ponosi. Wiadomo – żywi się powietrzem i mieszka na drzewach.

Z drugiej strony nie można zrównywać kontraktu o pracę (etat) z prowadzeniem własnego biznesu. Różnica tkwi w ponoszonym ryzyku. Dopóki pracodawca nie zbankrutuje, pracownik może być pewny, że co miesiąc jego konto powiększy się o z góry ustaloną kwotę. Przedsiębiorca nigdy nie wie, ile (jeśli w ogóle) w danym miesiącu zarobi. Zatem trudno w ogóle porównywać ze sobą wysokość stawek podatku od płac i podatku od działalności gospodarczej.

Zresztą byłoby sytuacją kuriozalną, gdyby rząd opodatkował mikrofirmy stawką 40%, a duży biznes (czyli spółki z o.o. i akcyjne) nadal płaciłby 19-procentowy CIT z pełną gamą ulg, zwolnień i podatkowych furtek. W takim układzie polski mały biznes szybko stałby się „wielkim biznesem” (tj. zarejestrowałby się jako spółka z o.o.) albo „inwestorem zagranicznym” (tj. rejestrując firmę np. w Czechach). Tak czy inaczej, fiskus nie zobaczy tych 16 miliardów zł, na które sobie ostrzy zęby.

Zarabia? Znaczy się, bogaty

Przekłamaniem często spotykanym w wypowiedziach polityków (i niestety także w mediach) jest utożsamianie przychodów wyższych od przeciętnych z bogactwem. To kompletne nieporozumienie. Bogactwo jest stanem majątku po odliczeniu długów.  A zarobki są strumieniem finansowym, który czasem jest, a czasem go nie ma.

Najbogatsi Polacy na ogół nie płacą podatków dochodowych w Polsce, ani tym bardziej nie opłacają „składek” na ZUS. Ich dochody pochodzą z dywidend i zysków kapitałowych. A ponieważ mają spółki holdingowe zarejestrowane w Holandii czy na Cyprze, z reguły nie płacą też tzw. podatku Belki. I robią to całkowicie legalnie.

Fakt zarabiania np. 15.000 zł brutto miesięcznie, jeszcze nie czyni z ciebie „bogatego”. Nie jest także bogaczem gość, który wyciąga 6.000 zł brutto (4.247,43 zł na rękę, niespełna tysiąc euro). To ludzie – menadżerowie, specjaliści, przedsiębiorcy, prawnicy, lekarze – którzy dopiero mogą stać się bogaci dzięki swojej pracy, talentom czy podejmowanemu ryzyku.  Ale jeśli państwo opodatkuje ich stawką 40% od uzyskiwanego przychodu, to szanse na osiągnięcie bogactwa znacząco zmaleją.

Innym sposobem manipulacji jest stwierdzenie typu „bogaci płacą niższe podatki niż biedni” i na tej podstawie żądania podwyżki stawek podatkowych dla lepiej zarabiających. Zresztą po fakcie często okazuje się, że to ci uważający się za „biednych” uszczęśliwiani są podwyżką podatków.

Zestawmy ze sobą bezpośrednie obciążenia podatkowe (tj. ZUS i PIT) zarabiającej 2.000 zł brutto sprzątaczki i przedsiębiorcy z dochodem 10.000 zł brutto miesięcznie. Pomijając ulgi i zwolnienia sprzątaczka w ciągu roku odda państwu 11.432 zł (suma wszystkich „składek” ZUS i zaliczek na podatek dochodowy), czyli 39,5% zarobionych pieniędzy (tj. pensji „brutto brutto”). Przedsiębiorca zapłaci 26.333 zł „zusu” i podatków, co stanowi 27,4% jego dochodu podatkowego.

Pytanie rodem z pierwszych klas szkoły podstawowej: kto zapłacił większy podatek? Odpowiedź: przedsiębiorca, ponieważ 26.333 zł to ponad dwukrotnie więcej niż 11.432 zł. Rzecz jasna sprzątaczka jest obciążona wyższą stawką podatkową niż przedsiębiorca. Ale to jeszcze nie powód, aby temu drugiemu zwiększyć brzemię podatkowe. Przecież równie dobrze można postulować obniżkę klina podatkowego dla pracowników przy równoczesnej obniżce wydatków budżetowych. Też byłaby to reforma „neutralna dla finansów państwa” za to przynajmniej pozytywna dla pracujących.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 4 ~podatnik

Sprawiedliwość społeczna wg PIS

Dwóch kolegów Staszek i Franek ukończyło szkołę budowlaną ze specjalnością murarz. Zatrudnili się w firmie budowlanej . Pracowali obaj na budowie , jednak Staszek nie był tak wydajny jak Franek. Franek pracował z 4 krotnie większą wydajnością , jednak pod koniec miesiąca pensja taka sama.
W firmie chcieli zwolnić Staszka ale został członkiem zarządu związku zawodowego "SAMABIERNOŚĆ"i był nietykalny.
Franek widząc , że nie nie wskóra zwolnił się z firmy i założył własną działalność. Od tego czasu pracował 16 godzin na dobę , plus weekendy i jego wydajność wzrosła w stosunku do Staszka 10 razy . Co za tym idzie zarobił 10 razy tyle co Staszek.Po latach pracy dorobił się ładnego domu , samochodu, swojej firmy.A , że mieszkał niedaleko bloku Staszka , to często się widywali przelotnie.
Staszek zastanawiał się jak to jest , że jemu tak się powodzi , wszystko ma , dom , samochód a ja nic. PRZECIEŻ ROBIMY TO SAMO.To musi być jakiś UKŁAD.
Franek ciężko pracował , w firmie się powodziło , płacił podatek liniowy 19%. W sumie od dochodu 20 tyś miesięcznie wychodziło ok. 4 tyś. zł.Na swoją emeryturę odkładał na lokacie a najniższą dopuszczoną prawem składkę odprowadzał do Zakładu Utylizacji Składek , wiedząc , że z tego źródła jego emerytura będzie głodowa a im więcej wrzuci tym więcej straci.
Niestety po latach rządów Pracowitych Obywateli wybory wygrała konkurencyjna Piwo I Socjal. Rozdali 500+ i gawiedź była przeszczęśliwa. Ale skarbiec Polandii nie był bez dna a dodatkowo emigracja młodych doprowadziła do poważnego deficytu w Zakładzie Utylizacji Składek.
Prezes PIS Jarek Krótkonogi zarządził reformy.Ale jak tu zabrać obywatelom ICH pieniądze. Jak powiedzieć , że chcemy od przedsiębiorczych 40% zamiast 19% podatku. Jak mają , to niech płacą !!! Ale przecież taki Franek głupi nie jest , sam nie da. Właściwie takich jak ten bogacz Franek jest stosunkowo niewielu.Powiemy , że cała reszta na tym zyska. DAMY RADĘ!!!
Zrobimy tak - będziemy wszystkim mówić , że to jest niesprawiedliwe , że Staszek wpłaca do ZUS tyle samo co Franek , bo temu drugiemu więcej zostaje. A co ważniejsze , w stosunku do swoich dochodów procentowo Staszek płaci więcej .
Nie mówiąc o podatkach . Staszek wpłaca ze swojej biednej pensji aż 4 tysiące rocznie a Franek TYLKO 48 tysięcy a mógłby więcej !!!
Wymyśli się jakiś "klin podatkowy" czy coś w tym rodzaju .Tym sposobem skarbiec Polandii zapełni się po brzegi a nasz elektorat zapewni nam władzę na długie lata. Rozpoczęła się kampania społeczna.
Prasa , telewizja i oczywiście Radio "Mąciwoda" z Torunia ogłaszało te teorie wszem i wobec. Nie trudno się domyśleć , że Staszek stał się szybko całkowitym zwolennikiem PIS a po "ciężkim" dniu pracy z radością oglądał "Wiadomości" z kufelkiem piwa w ręku.
TAK TERAZ W KOŃCU BĘDZIE SPRAWIEDLIWIE.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 4 ~Reporter

Na świecie zawsze były trzy rodzaje pieniądza.
1/ Już bezwartościowe
2/ Jeszcze nie bezwartościowe
3/ Wieczne
http://pokazywarka.pl/yyli9h/

! Odpowiedz
1 5 ~waldr

REFORMA EDUKACJI W POLSCE na przykładzie zadania z matematyki:

1950 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?

1980 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty - czyli 80 zł. Ile zarobił drwal?

2000 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty, czyli 80 zł. Drwal zarobił 20 zł. Zakreśl liczbę 20.

2010 r. (tylko dla zainteresowanych)
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. W tym celu musiał wyciąć kilka starych drzew. Podzielcie się na grupy i odegrajcie krótkie przedstawienie, w którym postarajcie się przedstawić, jak w tej sytuacji czuły się biedne zwierzątka leśne i rośliny. Przekonajcie widza, jak bardzo niekorzystne dla środowiska jest wycinanie starych drzew.

2013 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Pokoloruj drwala

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 5 ~przyszly-emeryt

podatki sa za wysokie i to czyni polske malo atrakcyjnym krajem do przedsiebiorczosci a jesli to sie niezmieni to polska bedzie krajem emerytow i ludzi malo wykwalfikowanych bo sprzataczke na zachodzie jest stac na wynajecie mieszkania i normalne zycie a nie tylko na wegetacje w pl !!!

! Odpowiedz
3 4 ~zez

W ktorym to kraju zachodnim sprzątaczkę stać na samodzielne wynajęcie mieszkania i normalne życie? Powinieneś pojechać na Zachód na parę miesięcy i zatrudnić się jako sprzątaczka żeby zweryfikować swoje poglądy :)

! Odpowiedz
1 2 ~warbro odpowiada ~zez

przyjedz do nas znajdz prace tak jak miliony innych a po jakims czasie bedziesz przyjezdzal do pl na 2 tygodnie w roku odwiedzic rodzicow i napic sie polskiego browara / zreszta dostepnego w licznych polskich sklepikach w europie/

! Odpowiedz
0 1 ~przyszly-emeryt odpowiada ~zez

bylem i wiem jak jest :) brutto od pensji odchodzi 2% jesli masz rodzine czyli zarabiajac 1000 euro 20 euro idzie do fiskusa a w pl zarabiajac 1000 oddajesz 350 i to blokuje obroty a przy wiekszych obrotach jest wiekszy zysk :)
I jak niekochac polske za takie podatki :))

! Odpowiedz
0 10 ~PJB

Trzeba opodatkować posłów tak jak pracowników etatowych - wtedy odczują swoje decyzja na własnej skórze. Tylko tak ich decyzje będą zdrowo rozsądkowe.

! Odpowiedz
0 6 ~abc

Opodatkować tzw. diety, zaś wydatki biur poselskich kontrolować tak jak przedsiębiorców.

! Odpowiedz
2 0 ~boguss

prosty ruch do zlikwidowania pracy na czarno . Pensja pod stołem przetanie sie opłacać tzw. przedsiębiorcom.

! Odpowiedz
Rozlicz PIT za 2017
szybko i bez błędów

Darmowy program
PIT 2017

e-pity logo
Copyright 2009-2017 e-file sp. z o.o. sp. k.

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,1% XII 2017
PKB rdr 4,9% III kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,6% X 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 574,35 zł X 2017
Produkcja przemysłowa rdr 2,7% XII 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl