Jednolity podatek - kto zyska, a kto straci?

główny analityk Bankier.pl

Poznaliśmy kolejne informacje na temat największej reformy podatkowej od 23 lat. Wszystko wskazuje na to, że „jednolity podatek” najmocniej uderzy w przedsiębiorców i samozatrudnionych. Zyskać mają najmniej zarabiający.

Tzw. jednolity podatek ma złączyć w jedną daninę wszystkie obecne podatki nakładane na pracę: tzw. składki na ZUS i NFZ oraz PIT. Pomysł jest taki, że skoro i tak płacimy prawie 40% od każdej zarobionej złotówki, to niech to przynajmniej będzie jeden przelew i jasne zasady obliczania jego kwoty.

PiS w butach po PO

Idea jednolitego podatku pojawiła się jeszcze za rządów poprzedniej ekipy. Ziarno zasiane przez PO wykiełkowało pod rządami PiS, z dość istotnymi modyfikacjami. Według zapowiedzi ministra Henryka Kowalczyka cały proces legislacyjny ma się zakończyć do lutego, aby nowy podatek mógł wejść w życie od 1 stycznia 2018 roku.

W tej chwili naliczanie podatku od wynagrodzeń odbywa się w sposób niepotrzebnie skomplikowany. Pracownik ma w umowie wpisany abstrakcyjny twór zwany „wynagrodzeniem brutto”, którego nawet nigdy na oczy nie oglądał. Bo od tej kwoty odciągany jest „zus” – czyli wszelakiej maści „składki”, z których państwo finansuje bieżącą wypłatę emerytur, rent i zasiłków chorobowych.

W skład tego haraczu wchodzi: 19,52% pensji brutto „składki emerytalnej”, 8% „składki rentowej”, 2,45% „ubezpieczenia chorobowego”, od 0,4% do 3,6% „ubezpieczenia wypadkowego” oraz 2,45% na Fundusz Pracy i 0,1% na FGŚP. Razem to przynajmniej 32,92%, przy czym dla niepoznaki część naliczana jest „po stronie pracownika” (tj. pomniejsza pensję brutto), a część „po stronie pracodawcy” (tj. powiększa koszty pracy). W praktyce 100% składek ZUS obciąża pracownika.

Oprócz tego jest 9% „składki na ubezpieczenie zdrowotne”, z czego większość i tak odlicza się od PIT-u, którego stawki wynoszą 18% i 32% od kwot przekraczających 85 528 zł (brutto) rocznie. Aha, jest jeszcze śmiesznie niska kwota wolna od podatku, wynosząca obecnie 3091 zł, w praktyce pomniejszająca podatek „dochodowy” o całe 556,02 zł rocznie.

Cała ta konstrukcja jest skomplikowana i bezsensowna, a jej głównym zadaniem jest maskowanie faktycznego opodatkowania pracy. Tak naprawdę osoba zatrudniona w oparciu o umowę o pracę płaci 39,5% podatku od uzyskanych przychodów.

Stawka ta obowiązuje od płacy minimalnej (1850 zł w roku 2016 i 2000 zł w 2017) do 7104 zł (brutto) miesięcznie – każda złotówka powyżej tego progu jest opodatkowana 32-procentową stawką PIT (stawki ZUS pozostają bez zmian). Po przekroczeniu 121 650 zł rocznie (czyli 30-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia) - czyli 10 137,50 zł brutto miesięcznie - przychody z pracy przestają być objęte składką emerytalną i rentową. Ale za to "wpada się" w drugi próg podatkowy (32%), więc efektywna stawka podatkowa sięga 37-43%!

Idea może i słuszna…

Sama idea połączenia wszystkich podatków od pracy ma jedną zasadniczą zaletę: ludzie wreszcie zobaczą, ile państwo zabiera im z każdej pensji. Teraz większość porównuje stawkę brutto z netto, często nie mając świadomości, że druga połowa „zusu” ukryta jest w tzw. kosztach pracodawcy. Po zmianach podatek zapłacimy od płacy „brutto brutto”, zwanej „kosztem pracodawcy”. To właśnie tzw. klin podatkowy (czyli różnica między całkowitym kosztem pracy a pensją netto) jest adekwatną miarą opodatkowania przychodów z pracy. Obecnie podatek ten wynosi niemal 40%.

Kto zyska, a kto straci na jednolitym podatku?

Płaca brutto

Płaca netto

Płaca "brutto brutto"

Obecny klin podatkowy

Stawka jednolitego podatku*

Zysk/strata

2 000

1 459

2 412

39,50%

19,50%

482

3 000

2 157

3 618

40,39%

?

?

4 000

2 854

4 824

40,84%

?

?

5 000

3 550

6 031

41,13%

?

?

6 000

4 247

7 237

41,31%

40,00%

95

7 000

4 944

8 443

41,44%

40,00%

122

8 000

5 641

9 649

41,54%

40,00%

148

9 000

6 337

10 855

41,62%

40,00%

176

10 000

6 935

12 061

42,50%

40,00%

302

11 000

7 577

13 127

42,28%

40,00%

299

12 000

8 209

14 170

42,07%

40,00%

293

13 000

8 822

15 214

42,01%

40,00%

306

14 000

9 553

16 257

41,24%

40,00%

201

15 000

10 136

17 301

41,42%

40,00%

245

20 000

13 343

22 518

40,75%

40,00%

168

25 000

16 600

27 736

40,15%

40,00%

41

30 000

20 057

32 953

39,13%

40,00%

-285

40 000

26 570

43 388

38,76%

40,00%

-537

50 000

32 881

53 823

38,91%

40,00%

-587

60 000

39 594

64 258

38,38%

40,00%

-1 039

70 000

46 331

74 693

37,97%

40,00%

-1 515

80 000

53 070

85 128

37,66%

40,00%

-1 993

90 000

59 810

95 563

37,41%

40,00%

-2 472

100 000

65 440

105 998

38,26%

40,00%

-1 841

*prognoza Bankier.pl

Źródło: Bankier.pl

W październiku 2014 roku miesięczne wynagrodzenie brutto w wysokości 30 tys. zł i więcej zarabiało niewiele ponad 0,22% zatrudnionych, od 20 tys. zł - 0,65%” - informuje GUS w raporcie „Struktura wynagrodzeń według zawodów w październiku 2014 r.”. Badanie objęło osoby zatrudnione w przedsiębiorstwach o liczbie pracujących powyżej 9 osób.

Każda propozycja obniżenia tej horrendalnie wysokiej daniny jest godna poparcia. Jednak diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Nadal nie znamy wszystkich stawek i progów podatkowych w „jednolitym podatku”. Nie wiemy, co z kwotą wolną, co z ulgami (w jednym z wywiadów minister Henryk Kowalczyk zapowiedział utrzymanie dotychczasowych ulg i kosztów uzyskania przychodów). To są absolutnie kluczowe parametry, bez których jednoznaczna ocena „jednolitego podatku” nie jest możliwa.

…ale na koniec liczą się pieniądze

Nieco światła na te niewiadome rzucił główny promotor i koordynator „jednolitego podatku” – minister Henryk Kowalczyk. W poniedziałkowym wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej minister Kowalczyk ujawnił pięć ważnych konkretów swojej reformy:

1) najniższa stawka nowej daniny ma wynieść 19,5%, czyli połowę tego, co obecnie. Prawdopodobnie – to już tylko mój domysł – stawka ta będzie dotyczyła jedynie płacy minimalnej. Pomijając kwestię ulg podatkowych i kwoty wolnej (a o tej póki co niewiele wiadomo), byłaby to istotna ulga dla najmniej zarabiających: przy kwocie 2000 zł brutto (płaca minimalna w 2017 r.) pracownik otrzymałby na rękę ok. 1942 zł, czyli o 482,34 zł więcej niż obecnie.

Oznaczałoby to wzrost najniższego wynagrodzenia aż o 33% bez dodatkowych kosztów po stronie pracodawcy. Choć prawie 20% podatku od przychodów z pracy to wciąż bardzo dużo, byłoby to jednak o połowę mniej niż obecnie.

2) najwyższa stawka podatku od pracy miałaby wynieść „około 40%”, czyli tyle, ile teraz płaci zdecydowana większość pracowników. Dla nich reforma ministra Kowalczyka byłaby neutralna pod warunkiem, że zachowaliby prawo do obecnych ulg i kwoty wolnej. Oznaczałoby to także redukcję podatku dla osób otrzymujących wynagrodzenie brutto do 25 tys. zł.  

3) stawek nowego podatku ma być kilka – minister Henryk Kowalczyk wspominał o czterech lub pięciu. Realistycznie zakładam, że i tak ponad 90% podatników wpadnie w stawkę najwyższą, zbliżoną do 40%. Kilka procent zarabiających płacę minimalną sporo zyska, a kolejne kilka procent zapłaci nieco mniej niż obecnie.

Planowaną skalę podatkową rząd ma przedstawić do połowy listopada.

4) nowy podatek najmocniej uderzy w przedsiębiorców i samozatrudnionych, którzy prawdopodobnie zapłacą 40% od całości dochodu podatkowego. Dla wielu będzie to oznaczało podwojenie obciążeń podatkowych, ponieważ według zapowiedzi ministra Kowalczyka liniowa stawka 19% dla osób prowadzących działalność gospodarczą ma zostać zlikwidowana.

Dziś przedsiębiorcy płacą 1200 zł miesięcznie na ZUS niezależnie od osiąganych dochodów, nawet jeśli mają straty. To korzystna konstrukcja dla osób osiągających wysokie dochody, ale często zabójcze obciążenie dla małych firm, generujących po kilka tysięcy złotych miesięcznego obrotu. Co prawda minister Kowalczyk napomknął o obniżeniu „obciążeń z tytułu ZUS dla drobnych przedsiębiorców” z 1200 zł do 500 zł, ale przecież kwotowy „zus” dla  prowadzących działalność gospodarczą kłóciłby się z ideą „jednolitości” nowej daniny.  

Wypowiedzi ministra Kowalczyka w kwestii "zusu" dla przedsiębiorców są dość enigmatyczne i tak naprawdę trudno jest jednoznacznie określić, jak będzie wyglądała nowa danina. Może się jeszcze okazać, że cała reforma sprowadzi się do podwyższenia stawki PIT i pozostawienia (przynajmniej dla niektórych) kwotowej stawki ZUS.

5) wraz z reformą ma zniknąć limit „ozusowania” wynagrodzeń – czyli wspomniany wcześniej próg 10 137,50 zł brutto miesięcznie, powyżej którego nie płaci się składek na ZUS. Limit ten został wprowadzony po to, aby osoby o bardzo wysokich dochodach nie obciążały potem systemu emerytalnego wypłatą bardzo wysokich emerytur (których wysokość po reformie z 1998 roku miała być pochodną zapłaconych „składek”).

Przypuszczam, że rząd liczy na dodatkowe wpływy z tytułu „ozusowania” najwyższych wynagrodzeń i że te pieniądze mają zrekompensować ubytek wpływów podatkowych od najmniej zarabiających. Rząd (jak zwykle) w tego typu rachubach może się przeliczyć. Ktoś, kto zarabia np. 100 tys. złotych miesięcznie (i od czego płaci ponad 30 tys. zł podatku!), wynajmie kancelarię prawną zatrudniającą byłych pracowników Ministerstwa Finansów i bez problemu obejdzie nowe przepisy. Podobnie jak „ozusowani” przedsiębiorcy, masowo zakładający spółki z o.o., albo rejestrujący działalność w Czechach czy innych bardziej przychylnych biznesowi jurysdykcjach podatkowych.

Jednakże z ostateczną oceną propozycji „jednolitego podatku” trzeba się wstrzymać do czasu, aż rząd ujawni wszystkie szczegóły. Ponadto jest kwestią indywidualną, czy na wprowadzeniu jednolitej daniny stracisz, czy skorzystasz. Jeśli zarabiasz tzw. najniższą krajową i nie korzystasz z żadnych ulg, to możesz sporo zyskać. Ale jeśli prowadzisz działalność gospodarczą lub jesteś dobrze opłacanym specjalistą/menedżerem, to pewnie ty zapłacisz za podatkowe odciążenie zarabiających najmniej.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 3 ~jurand

Wszystko pięknie.No ale gdzie WAT + inne podatki???? Państwo w razie jakiejś klęski czy katastrofy odszkodowania daje tylko swoim.Ludziom z elit.Przykład katastrofa w Smoleńsku i jakie odszkodowania....Zawalenie się hali w Katowicach.Wtedy rządził PiS i obecnie rządzi PiS a większość ludzi nawet grosza nie dostała.Dokładnie tak wygląda kacze Prawo i Sprawiedliwość!!!!Tu dokładnie widać gdzie elity mają robactwo-naród.Dlatego każdy musi się sam ubezpieczyć od wszystkiego.
Chłop pańszczyźniany oddał dziesięcinę 10% i miał spokój.Robotnik wolny człowiek cywilizowanego świata odda 80-90% tego co wypracuje i nie ma żadnych praw!!!! Ma tylko prawo do życia-teoretycznie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~roobo

Czytelnie,przejrzyście,jasno,a prowadzący działalność dopiero powyżej 6 tys będą stratni,
zostaną zmniejszone kosztowne monstra US,ZUS odsetki z niewiadomych podatków czy kolejki w urzędach.
Ale strach PiS ogarnie przed odpowiedzialnością i się wycofają ,bo to rewolucja podatkowa
na wielką skale

! Odpowiedz
0 3 ~janek

PIS nie bierze pod uwagę jednego. Nie ilość zarobionych pieniędzy jest istotna! Człowiek, który pracuje 400h w miesiącu za 50 zł/h zarobi 20tysi. Powiedzmy jest jakiś lekarz albo tzw. specjalista - klasa średnia tzw. Teraz drugi człowiek, który też zarabia 20 tysi...ale pracuje tylko 160 h w miesiącu - management, handel nieruchomościami etc. Płacą ten sam podatek??
BZDURA!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 8 ~jeszczezwolennikdz

Jeśli rzeczywiście PIS zamierza "dociążyć" małych przedsiębiorców i ludzi prowadzących indywidualnie działalność gospodarczą 40% podatkiem to...stracą, władzę. Dojdzie do zamieszek albo exodusu do krajów gdzie obciążenia podatkowe są mniejsze. Reforma w kształcie, który jest przedstawiany na łamach portali UDERZY W NAJBARDZIEJ OBCIĄŻONYCH PRACĄ I ZARADNYCH LUDZI. Można to porównać do KATYNIA gdzie wybito najbardziej wartościową cześć polskiego społeczeństwa w tamtym czasie. JEDYNĄ SENSOWNĄ REFORMĄ JEST OBNIŻENIE PODATKÓW WSZYSTKIM. NAJWIĘCEJ NAJBIEDNIEJSZYM, NAJMNIEJ NAJBOGATSZYM. Każde inne rozwiązanie to strzał w stopę tego rządu i w głowę polskiemu narodowi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Jurek

No właśnie - a tych jest najwięcej. Ja jestem mikro firma o małych obrotach.jak podatki mi wzrosną to następne wybory głosuję na kogokolwiek poza PIS !!!

! Odpowiedz
0 4 ~pronto

Ciągle nie mogę się dowiedzieć , jaka będzie stawka dla emerytów ,te mądro-grupie wyliczenia dotyczą wynagrodzeń objętych składką ZUS ,emerytury nie mają takiej składki .Czyli nasze opodatkowanie z 18 % wzrośnie do co najmniej 19,5 %.

! Odpowiedz
5 9 ~TATW_69

Nie mam nic przeciwko zniesieniu limitu składek emerytalnych, pod jednym warunkiem: w przyszłości chcę dostawać emeryturę wyliczoną w oparciu o kwoty, które płaciłem. Każde inne rozwiązanie to czysty marksizm/leninizm - zabieramy bogatym, oddajemy biednym (lub nie, bo nie wiadomo czy będzie z czego oddać), czyli równamy w dół. Morawiecki wdraża pomysły rodem z Rosji bolszewickiej, różnica jest tylko w metodzie - nowe przepisy zamiast karabinów. Historia nie zna przypadku zbudowania klasy średniej przez łupieżczą politykę fiskalną w stosunku do tych, którzy mają największy wpływ na rozwój kraju. Tak się panie Morawiecki nie tworzyła i nie tworzy klasa średnia. Zepchniecie ten kraj do poziomu bananowej republiki, stagnacji, miernoty i głupoty. Ale cel jest jasny - utrzymać władzę, a w kraju biednym i ogłupiałym jest rządzącym łatwiej. Biedni, którym rzucicie kiełbasę zawsze na was zagłosują, bo lubią kiełbasę. Bogaci wyjadą lub przeniosą biznes za granicę, bo niby czemu mają być dawcami tej kiełbasy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 8 ~Piotro

przepięknie powiedziane! dokładnie tak jest! jedni pracują a drudzy się pasą i biorą za darmo

! Odpowiedz
23 1 ~Bartek

Jeśli firma jest dobrze zarządzana i ma sprawdzonych doradców od kwestii prawnych oraz podatkowych, to jestem pewien, że będzie sobie świetnie na rynku radzić. My współpracujemy ze sprawdzoną kancelarią conselion z wrocławia i wszystkie kluczowe sprawy z nimi konsultujemy, by mieć pewność, że właśnie nowe przepisy, nowo nawiązywane interesy będą dla nas opłacalne.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Kalendarium przedsiębiorcy

  • Termin zapłaty zaliczki na podatek dochodowy przez osoby prawne.

    Zapłata zryczałtowanego podatku dochodowego od przychodów ewidencjonowanych.

  • Rozliczenie podatku od towarów i usług za poprzedni miesiąc - VAT 7.

    Podatnicy podatku akcyzowego rozliczają akcyzę.

  • Składkę na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne odprowadzają jednostki budżetowe, zakłady budżetowe i gospodarstwa pomocnicze.

  • Termin uiszczenia podatku dochodowego od podatników rozliczających się w formie karty podatkowej.

    Termin wpłaty zryczałtowanego podatku dochodowego pobranego od wpłaconych w poprzednim miesiącu dochodów z udziałów w zysku. Termin złożenia deklaracji oraz wpłaty zryczałtowanego podatku dochodowego od zagranicznych osób prawnych, czyli osób prawnych niemających siedziby lub zarządu na terenie Polski.

Kalkulator odsetek

Aby obliczyć wartość odsetek, podaj kwotę zaległości oraz zakres dat.

? Odsetki ustawowe nalicza się od dnia, gdy zobowiązanie staje się wymagalne. Jeżeli spłata miała nastąpić 10-tego, to odsetki naliczane są od 11-tego.
? Data kiedy zobowiązanie będzie regulowane. Jeżeli przypada na dzień ustawowo wolny od pracy, to należy wpisać datę pierwszego kolejnego dnia roboczego.
? Stawkę obniżoną do wysokości 75% stawki podstawowej stosuje się tylko do zaległości powstałych po 1 stycznia 2009 roku. Odsetki w obniżonej stawce pobiera się, gdy podatnik złoży korektę zeznania i w ciągu 7 dni od niej wpłaci zaległość.
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl