Sprawdziło się to, o czym pisaliśmy już w połowie września. „Promocyjne” ceny paliw w Polsce zdołały utrzymać się tylko do wyborów parlamentarnych. I od tego czasu zaczęły rosnąć, co było raczej trudne do uniknięcia.


W mijającym tygodniu średnia cena benzyny Pb95 podniosła się o 3 gr/l i wyniosła 6,11 zł/l – wynika z danych BM Reflex. To już trzeci z rzędu wzrost średniej krajowej ceny tego paliwa. Olej napędowy tankowano przeciętnie po 6,19 zł/l, a więc o 3 gr/l drożej niż przed tygodniem. O kolejne 6 gr/l podrożał autogaz, którego średnia cena podniosła się do 3,07 zł/l i osiągnęła najwyższy poziom od kwietnia.
Wszystko wskazuje na to, że to już koniec przedwyborczej promocji na polskim rynku paliw. Od września ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce pozostawały na sztucznie zaniżonych poziomach i były o ponad 20% niższe niż w ościennych krajach UE. Ale od początku października trwa proces konwergencji cen krajowych z cenami w pozostałych krajach UE.
Ceny w Orlenie zaczęły rosnąć po wyborach
20 października Orlen oferował benzynę Eurosuper95 po 4 830 zł/m3, czyli ok. 5,94 zł/l po doliczeniu 23% VAT (akcyza i inne parapodatki są już wliczone w cenę hurtową). To o 31 zł/m3 więcej niż jeszcze w czwartek. Pomiędzy 19 września a 17 października orlenowska cena benzyny była utrzymywana praktycznie bez zmian w przedziale 4743-4754 zł/m3.
Stawki w płockiej rafinerii przez ten okres były odporne zarówno na wzrosty jak i spadki światowych cen paliw oraz na zmienny kurs dolara. W przeszłości cenniki Orlenu dość szybko reagowały na zmiany uwarunkowań zewnętrznych.

W ostatnich dniach nieco wolniej rosła hurtowa cena oleju napędowego. W piątkowym cenniku Orlenu ON Ekodiesel figuruje po 4,821 zł/m, a więc po ok. 5,93 zł/l brutto. To o 8 gr/l drożej niż przed tygodniem.
Czy znów czeka nas paliwo po 7 zł/l?
Równocześnie normalizacja polityki cenowej Orlenu nie musi oznaczać, że niedługo znów będziemy tankować po 7 zł/l. A to dlatego, że na początku października doszło do wyraźnego spadku światowych notowań benzyn i oleju napędowego. Do tego doszło powyborcze umocnienie złotego, które w ciągu dwóch tygodni obniżyło notowania dolara o ok. 5%.
W rezultacie od początku października obserwujemy wyraźne zawężenie się różnicy między cenami paliw w Polsce a w innych krajach Unii Europejskiej. Jeszcze na początku miesiąca średnia detaliczna cena benzyny bez podatków była w Polsce o 22% niższa od średniej unijnej. W tym tygodniu różnica ta zmniejszyła się do 14,3%. Nieco wolniej konwergencja ta zachodziła w przypadku oleju napędowego, który w naszym kraju był sprzedawany o 20% taniej niż średnio w UE.
Domknięcie tego „spreadu” w najbliższych tygodniach wydaje się być nieuchronne. Średnia różnica w cenach paliw (liczonych bez podatków) między Polską a średnią UE w latach 2005-23 wynosiła -3% w przypadku benzyny Pb95 oraz -2% w przypadku ON. Mniej więcej takie różnice obserwowaliśmy jeszcze w lipcu.
Owa paliwowa konwergencja może zachodzić na dwa sposoby lub ich kombinację. Po pierwsze, zapewne zobaczymy powolny wzrost cen hurtowych (i w konsekwencji także detalicznych) w Polsce. Ale po drugie, przy utrzymaniu się październikowych tendencji na rynkach światowych oraz dalszemu osłabieniu dolara wobec euro (i złotego) powinniśmy zobaczyć spadek cen paliw w całej UE. W rezultacie zwłaszcza w przypadku benzyny możliwy jest powrót do normalności bez wzrostu cen do 7 zł/l.
Nie zapominajmy o wyższym vacie
Nie zapominajmy też, że 1 stycznia przywrócono w Polsce „stare” stawki VAT (co oznaczało ich podniesienie z 8% do 23%) oraz akcyzy na paliwa. Jednakże ze względu na „specyficzną” politykę cenową PKN Orlen (który w grudniu utrzymywał sztucznie zawyżone ceny, aby nie podnosić ich gwałtownie od 1 stycznia) przy dystrybutorach nie dało się zauważyć bezpośredniego efektu wyższych podatków.
W dłuższym terminie ceny detaliczne paliw dostosowały się do 23-procentowego VAT-u i finalnie płacimy za tankowanie więcej, niż gdyby nadal obowiązywała stawka 8%. Teoretycznie przy 8-procentowym Vacie litr benzyny i oleju napędowego mógłby teraz kosztować mniej niż 5,50 zł.





























































