Prezydent USA Donald Trump potwierdził w poniedziałek, że wycofanie bombowców B-1 z bazy w Fairford w Wielkiej Brytanii miało związek z zagrożeniem ze strony Iranu. Trump sugerował też, że Iran stał za próbą porwania samolotu Flydubai.


Trump zaprzeczył podczas rozmowy z dziennikarzami temu, co kilka godzin na ten sam temat mówił sekretarz stanu USA Marco Rubio. Pytany, czy wycofanie wszystkich bombowców B-1 z bazy w Wielkiej Brytanii było efektem zagrożenia ze strony Iranu, odparł twierdząco.
- Tak, myślę, że możemy to powiedzieć. Nie wyleciały przez przypadek. Były pewne zagrożenia i zamiast kuszenia wroga, złapiemy wroga, pobijemy wroga, po co mielibyśmy je tam zostawiać? - pytał retorycznie przed odlotem na wiec wyborczy w Nebrasce. - Więc je przemieściliśmy.
Rano tego samego dnia szef dyplomacji USA Marco Rubio przedstawiał decyzję jako rutynowe przemieszczenie wojsk i dodał, że nie wiązałby tego ze sprawą zagrożeń ataku na bazę ze strony Iranu.
Trump pytany o to, czy istnieje ryzyko, że Iran przemycił drony bojowe do Wielkiej Brytanii, odparł że nie może tego powiedzieć, lecz „jeśli to zrobili, mocno ucierpią”.

Prezydent twierdząco odpowiedział też na pytanie, czy jego zdaniem Iran stał za próbą porwania i rozbicia samolotu Flydubai z Dubaju do Tel Awiwu.
- Tak. Osobiście tak uważam - powiedział, nie rozwijając wypowiedzi. Jak dotąd śledczy badający sprawę nie ustalili powiązań pilota-zamachowca z Iranem.
Pentagon potwierdził w niedzielę doniesienia o tym, że wycofane zostały wszystkie bombowce B-1, które stacjonowały w Fairford. Jednocześnie „New York Times” doniósł, że amerykańscy dowódcy otrzymali nowe ostrzeżenia dotyczące wspieranych przez Iran ataków przeciwko brytyjsko-amerykańskiej bazie.
W zeszłym tygodniu w centrum Londynu aresztowano osobę posiadającą podwójne obywatelstwo – brytyjskie i irańskie – pod zarzutem planowania ataku terrorystycznego. Zatrzymanie to miało związek z incydentem dotyczącym bezpieczeństwa w bazie RAF Fairford, do którego doszło pod koniec września. Łącznie w toku śledztwa zatrzymano sześć osób, które następnie zwolniono za kaucją.
Władze brytyjskie powiązały ten incydent z Teheranem. Iran zaprzeczył swojemu udziałowi w sprawie. Wcześniej władze irańskie oświadczyły, że każdą bazę wykorzystywaną do ataków na terytorium Iranu uznają za uzasadniony cel.
Przedstawiciele władz Wielkiej Brytanii twierdzą, że powiązane z Iranem grupy działające z jego inspiracji (tzw. siły zastępcze) stoją za serią podpaleń i innych ataków w Wielkiej Brytanii oraz innych krajach.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ zm/


























































