Połowa Brytyjczyków chciałaby, żeby ich kraj wrócił do Unii Europejskiej – wynika z sondażu opublikowanego w sobotę przez dziennik „The Guardian”. Przeciwko powrotowi do Wspólnoty jest niespełna 30 proc. badanych.


Respondentom przedstawiono siedem różnych scenariuszy dotyczących relacji ich kraju z UE. Na pytanie, czy rząd w Londynie powinien odwołać brexit, 29 proc. badanych odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 21 proc. „raczej tak”. Zdecydowany sprzeciw wyraziło 19 proc., a „raczej nie” zadeklarowało 9 proc. uczestników.
Druga najpopularniejsza opcja to pozostanie Wielkiej Brytanii poza UE, ale zbliżenie się do niej. Poparło ją 48 proc. badanych. Przeciwnych takiemu modelowi było 21 proc.
Za przystąpieniem do unii celnej – co okazało się trzecim najpopularniejszym wariantem - było 47 proc. badanych, a 21 proc. wyraziło sprzeciw.
Zaskakujące słowa brytyjskiego premiera i miażdżący sondaż
We wtorek brytyjski premier Andy Burnham zapowiedział podczas konferencji Partii Pracy w Liverpoolu, że chce zmienić relacje kraju z UE i jeszcze w tym roku przedstawi kilka propozycji w tej sprawie, a potem spróbuje zbudować konsensus wokół jednej z nich. - Brexit przyniósł więcej szkód niż korzyści – ocenił. Dzień później sprecyzował w BBC, że jedną z opcji jest „pójście na całość”, czyli powrót do Wspólnoty.

Według sondażu opublikowanego przez dziennik „The Guardian” powrót do jednolitego rynku – wiążącego się z powrotem swobodnego przepływu siły roboczej – poparłoby 45 proc. badanych, a 33 proc. byłoby przeciw. Ponadto 45 proc. badanych chciałoby piątego scenariusza: „stowarzyszenia z Unią”, a 21 proc. mu się sprzeciwiło.
Dylemat Partii Pracy na Downing Street. Powrót do UE popierają obywatele
Szóste miejsce zajął scenariusz utrzymania relacji w obecnej formie (za było 42 proc. badanych, przeciw - 23 proc.). Wariant najbardziej antyunijny - dalsze oddalenie kraju od UE – okazał się najmniej popularny; poparło go 28 proc. badanych, a 42 proc. odrzuciło.
„The Guardian” podkreśla, że wielu polityków Partii Pracy uważa forsowanie powrotu kraju do UE za ryzykowne. W referendum w 2016 r. brexit poparła część wyborców z klasy robotniczej, szczególnie na północy Anglii, a dwie trzecie członków rządu, w tym sam Burnham i szef dyplomacji Ed Miliband, reprezentuje okręgi, które zagłosowały za wyjściem. „Część osób na Downing Street obawia się, że obietnica negocjacji w sprawie przystąpienia do UE mogłaby poprawić słabnącą pozycję polityczną Nigela Farage'a” - dodaje dziennik. Farage stoi na czele eurosceptycznej partii Reform UK, która jest następczynią Brexit Party.
Rewizja brexitu a powrót do Unii
Ewentualny powrót Wielkiej Brytanii do UE musiałby być negocjowany „od zera”, bez wyjątków, które kraj wywalczył sobie przez dekady członkostwa. W czerwcu badanie YouGov pokazało poparcie dla powrotu do Unii na poziomie 55 proc. Spadło ono jednak do 35 proc., gdy respondentom przedstawiono scenariusz, w którym powrót oznaczałby np. wstąpienie do strefy Schengen lub strefy euro.
Sondaż pracowni Messina Group przeprowadzono na grupie 11 461 osób między 12 a 24 września, a więc przed deklaracją premiera o chęci zmiany relacji z UE.
W przypadku każdego ze scenariuszy wielu badanych wybrało opcję „nie mam zdania/nie wiem”: dla pytania o powrót do UE było to 22 proc. respondentów, a dla pozostałych scenariuszy – około jednej trzeciej.
W referendum z 2016 roku Brytyjczycy odpowiadali na pytanie: „Czy Zjednoczone Królestwo powinno pozostać członkiem Unii Europejskiej, czy też opuścić Unię Europejską?”. 52 proc. głosujących opowiedziało się za tą drugą opcją; 48 proc. wybrało pozostanie. Frekwencja wyniosła 72 proc. W Anglii za brexitem zagłosowało 53,4 proc. wyborców, w Walii – 52,5 proc. Za pozostaniem w UE opowiedziała się większość (62 proc.) Szkotów i mieszkańców Irlandii Północnej (56 proc.).
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ akl/




























































