Kobiecy pomysł na biznes: poszetka

Jest mamą małego Tymka, pasjonatką mody dla Panów  i od roku właścicielką firmy, która zajmuje się dodatkami do męskiej garderoby. Jej sztandarowym produktem są ręcznie szyte poszetki oraz muchy, krawaty i fulary.


Joanna Krajewska-Godziek podczas studiów wyjeżdżała za granicę do pracy w hotelach i restauracjach. Po powrocie do kraju zaczęła pracować w jednym z biur podróży. Niedługo potem wyszła za mąż i urodziła dziecko. Teoretycznie miała wszystko, jednak drzemała w niej nieodparta chęć zmiany życia zawodowego.

- Zaczęłam myśleć o  otworzeniu salonu fryzjerskiego dla psów, przychodziły mi też inne dziwne pomysły do głowy. I oto pewnego dnia mój mąż wrócił z pracy i zaczął  mówić coś o chusteczce, którą notariusz miał w kieszonce marynarki. On taką chciał i koniec – opowiada Joanna.

Poszetka? A co to właściwie jest?


poszetkaJoannie nie było łatwo dojść do tego, czym właściwie jest tajemnicza chusteczka, o której mówił jej mąż. Wspólnie wertowali zasoby internetu, aż natrafili na artykuł językoznawcy mówiący właśnie m.in. o tym dodatku, o poszetce. - No to kupujemy, ale gdzie? Skoro nie ma tego nawet na Allegro. Postanowiłam więc sama zaopatrzyć męża w ten szykowny dodatek (będąc w ciąży nauczyłam się podstaw szycia na maszynie). Kupiłam kilka kawałków materiału w sklepie za rogiem, obszyłam maszynowo i obdarowałam Tomka - wspomina.

Pozostałą część uszytych poszetek Joanna wrzuciła na Allegro. Ku jej zdziwieniu,  cieszyły się dużym zainteresowaniem. Dopiero wówczas potraktowała sprawę poważnie, zaczęła dowiadywać się, z jakich materiałów powinny być robione poszetki, jak mają być wykończone, jakiej wielkości, jak się je składa itd. Pomocne okazało się forum o klasycznej męskiej elegancji Bespoke.pl. I tak zrodził się pomysł na otwarcie firmy specjalizującej się w dodatkach dla mężczyzn.

Na dotację trzeba długo czekać


poszetkaAby otworzyć firmę, Joanna potrzebowała około 45 tys. zł. W tym celu postanowiła starać się o dotację z Działania 6.2 PO KL na otwarcie własnej firmy w wysokości 40 tys. zł.  Zaczęła przechodzić kolejne etapy rekrutacji. Odwlekało to moment rozpoczęcia działalności. Z drugiej jednak strony miała czas na uporządkowanie myśli, wyznaczenie celów i zdobycie informacji potrzebnych do stworzenia wysokiej klasy produktu.

Ostatecznie dofinansowanie otrzymała w marcu 2011 roku. Wtedy też założyła działalność i wszystko się zaczęło: zakupy, pierwszy wyjazd do Włoch po materiały, szycie pierwszej kolekcji poszetek. Od początku zakładała szybkie poszerzenie oferty o inne dodatki dla panów. Tak też się stało i sklep internetowy Poszetka.com ruszył w czerwcu 2011.


Największe koszty to materiał


Pieniądze z dotacji Joanna przeznaczyła przede wszystkim na wysokiej jakości materiały sprowadzane z Włoch oraz na zakup maszyn, eleganckich opakowań i stworzenie sklepu internetowego. – Na początku działalności prawie wszystko robiłam sama lub z pomocą męża (szycie, grafika itd.), co pozwoliło mi ograniczyć koszty. Do tej pory najwięcej kosztują materiały. Wysokiej klasy tkaniny kupuję po metrze-dwóch z danego wzoru, trzymając się filozofii firmy (tylko limitowane serie) - dodaje.

poszetkaPoczątkowo Joanna szyła sama. Z czasem, gdy liczba zamówień rosła, postanowiła zatrudnić na pełen etat krawcową. W niedalekiej przyszłości ma w planach zatrudnienie jeszcze jednej osoby w niepełnym wymiarze czasu pracy.

Ale czy to się będzie sprzedawało?


Joanna wiedziała, że biznes, którym chce się zająć, nie będzie wcale łatwy. Trudnością było już samo zdobywanie informacji o produkcie. - Kiedy już dowiedziałam się, jak szyć poszetki, okazało się, że ścieg tworzący rulonik to nie lada wyzwanie. Kolejną sprawą było zdobycie dobrych i odpowiednich kolorystycznie tkanin bez konieczności kupowania w hurtowniach - dodaje.

Początkowo demotywowało ją również otoczenie. Praktycznie wszyscy (poza mężem) sceptycznie podchodzili do jej planów. Wielokrotnie słyszała pytania „ale czy to się będzie sprzedawało?”.

Zyski? Już po 3 miesiącach


Przed rozpoczęciem działalności Joannie bardzo trudno było oszacować, czy będzie popyt na jej produkty. Stworzyła więc pesymistycznie założenia sprzedażowe, które jej mąż po kryjomu korygował. Okazało się jednak, że pierwsze zyski były już po trzech miesiącach funkcjonowania firmy.

poszetka

Z perspektywy czasu wie, że takie założenia nie były do końca właściwe. Jak sama mówi, popyt to coś, na co mamy wpływ. Trzeba go generować, odszukać odbiorców. - Każdy pan chciałby mieć coś z mojego sklepu, chociaż może jeszcze o tym nie wie – śmieje się Pani Joanna.

W 80 proc. klientami sklepu Joanny są mężczyźni. Coraz więcej panów chce być eleganckimi i postanawia o siebie zadbać. - Wciąż rośnie świadomość estetyki męskiego ubioru. Panowie wiedzą, że dbanie o swój wygląd nie świadczy o utracie męskości- wręcz przeciwnie. Obraz spoconego i umazanego smarem mechanika pożądanego przez kobiety nie przekłada się na rzeczywistość – twierdzi właścicielka Poszetka.com.

Mój typowy dzień pracy jest…


Typowy dzień pracy Joanny jest podporządkowany nie pracy we własnej firmie, ale jej dziecku. Rano jedzie do domu rodziców, gdzie mieści się jej biuro. Podczas gdy jej mama zajmuje się Tymkiem, ona robi wysyłkę produktów. Po trzech godzinach jej mama wychodzi, a ona ma chwilę na zabawę z synkiem, który potem idzie spać. Joanna zyskuje kolejne 1,5 godziny na pracę. Kiedy ma bardzo dużą liczbę zamówień, wówczas pracuje dłużej.

Jeśli jest luźniej, wspólnie z mężem i dzieckiem wraca wieczorem do domu. Kiedy Tymek zasypia, ponownie zasiada do komputera i nadrabia zaległości. - Słowo „praca” przewija się tutaj co chwilę, ale  to, co robię, nie męczy mnie psychicznie, za to daje radość. Mój mąż sam ma bardzo absorbującą pracę, więc rozumiemy się bez słów. Trzy razy w tygodniu mamy wieczory bez komputerów – mówi.

Stawiam na jakość i niepowtarzalność


Na rynku pojawia się coraz więcej dodatków do mody męskiej, bardzo różnych pod względem jakościowym. Sklepów oferujących wysokiej klasy produkty w przystępnych cenach jest jednak jeszcze stosunkowo mało, dlatego Poszetka.com ma szansę na znalezienie swojego miejsca na rynku.

Poza tym Joanna na razie nie myśli o zwiększeniu rozmiarów firmy i wyjścia z ofertą do sklepów stacjonarnych. -  Chcę postawić na rozwój produktów, na jakość, wyjście na rynek zachodnioeuropejski (ale również internetowy). Chcę pozostać wierna zasadzie produkowania po kilka sztuk dodatków z danego wzoru, personalizowania ich, indywidualnego podejścia do każdego klienta. Masowa produkcja mnie nie interesuje – zaznacza.

Zobacz, jakie pomysły na biznes mają kobiety!

płomienie szkółka piłkarska dla dzieci ilustratorka szkółka piłkarska dla dzieci
Przeczytaj inne artykuły z cyklu


Jeżeli jesteś kobietą przedsiębiorczą i prowadzisz własną firmę - napisz do nas! Zaprezentuj się w naszym cyklu i podziel się z czytelnikami swoim doświadczeniem.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Barbara Sielicka

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne