REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Jeszke: Zbyt szybki wzrost kosztu emisji CO2 może utrudnić transformację

2021-05-26 17:08
publikacja
2021-05-26 17:08
Dodaj Bankier.pl w Google

Zbyt szybki wzrost kosztu emisji CO2, powodując wzrost wydatków na zakup uprawnień, może utrudnić transformację elektroenergetyki czy przemysłu - uważa Robert Jeszke z Krajowego Ośrodku Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE).

Jeszke: Zbyt szybki wzrost kosztu emisji CO2 może utrudnić transformację
Jeszke: Zbyt szybki wzrost kosztu emisji CO2 może utrudnić transformację
fot. Łukasz Dejnarowicz / / FORUM

"Wysokie ceny uprawnień powodują, że z jednej strony przestaje być opłacalna generacja energii elektrycznej w pierwszej kolejności z węgla, a następnie ze znacznie mniej emisyjnego gazu ziemnego. Z drugiej strony w chwili obecnej nie ma technologii o wystarczającym potencjale, żeby od razu zastąpić emisyjne technologie, tak więc rośnie ryzyko spadku bezpieczeństwa energetycznego w UE, a w szczególności w krajach jak Polska, zależnych w dużym stopniu od węgla" - powiedział PAP Biznes Robert Jeszke, kierownik Zespołu Strategii, Analiz i Aukcji oraz Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych (CAKE) w KOBiZE.

"Zbyt szybki wzrost kosztu emisji może utrudnić transformację poprzez przekierowanie znacznego strumienia środków, jakie mogły być wykorzystane na transformację systemu, na zakup uprawnień do emisji. Choć sam impuls w postaci ceny za uprawnienia powinien wspomagać transformację, bo pomaga podjąć decyzję o inwestowaniu w nisko- i zeroemisyjne technologie, konieczna jest większa przewidywalność na rynku – zwrot z inwestycji w różne rozwiązania technologiczne, czy to w przemyśle czy elektroenergetyce planowany jest na wiele lat" - dodał.

Jak wskazał ekspert, jeszcze dwa-trzy lata temu nikt nie przewidywał tak szybkiego wzrostu cen uprawnień do poziomów powyżej 50 euro/EUA, a sama Komisja Europejska szacowała zbliżone wielkości w perspektywie 2030 r.

Przykładowo, na początku 2018 r. ceny uprawnień notowane były na poziomie niespełna 8 euro/EUA, a od listopada zeszłego roku ceny uprawnień wzrosły z 23 euro do nawet 56 euro w połowie maja, co oznacza wzrost o ponad 140 proc.

Wakacje na giełdzie

Jak zauważył Jeszke, wzrost cen uprawnień to również wzrost wpływów do budżetu państwa z tytułu z ich sprzedaży – im wyższa cena, tym więcej środków na inwestycje.

"Oprócz bezpośrednich wpływów ze sprzedaży uprawnień, zwiększą się również środki w instrumentach wparcia istniejących w systemie EU ETS, tj. jak Fundusz Modernizacyjny, Fundusz Innowacyjny, czy Fundusz Sprawiedliwej Transformacji" - powiedział Jeszke.

"Należy też pamiętać o tym, że środki zgromadzone w ramach aukcji pozwoleń na emisję nie są jedynie dodatkowym wpływem do budżetów krajowych i powinny służyć transformowaniu gospodarki oraz że UE wprowadziła dodatkowo mechanizmy mające na celu wyrównanie różnic pomiędzy krajami członkowskimi" - dodał.

Na podstawie szacunków Ministerstwa Klimatu i Środowiska na krajową transformację energetyczno-klimatyczną do 2030 r. skierowanych zostanie ok. 260 mld zł, ze środków unijnych i krajowych w ramach różnych mechanizmów – istniejących i nowych projektowanych by m.in. wspierać transformację systemu energetycznego.

"W ramach ustaleń na poziomie UE, finansowanie inwestycji ze środków wspólnotowych będzie musiało być zgodne z polityką na rzecz walki ze zmianami klimatu (zasada +nieszkodzenia+, z ang. +do no harm+), a dodatkowo znaczący udział środków będzie musiał być wykorzystany bezpośrednio na cele klimatyczne. Jednym z przypadków takiego wydatkowania środków jest Fundusz Sprawiedliwej Transformacji" - powiedział Robert Jeszke.

Średnia cena uprawnień CO2 może wynieść w tym roku 45-50 euro

Od końca ubiegłego roku ceny uprawnień do emisji CO2 mocno rosną i wynoszą teraz ponad 53 euro/EUA. Trend wzrostowy może się utrzymywać co najmniej do lipca, a średnia cena uprawnień CO2 może wynieść w tym roku 45-50 euro. W długim terminie, do 2030 r., może przekroczyć nawet 100 euro - uważa Robert Jeszke z Krajowego Ośrodku Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE).

"Na pewno dużo będzie zależało od prac nad szczegółowymi propozycjami w ramach pakietu +Fit for 55+ (unijny pakiet działań w zakresie polityki klimatycznej - PAP Biznes), które będą znane dopiero w lipcu. Do tego czasu rynek może dyskontować w cenie przyszłe oczekiwania co do tych rozwiązań. Niewykluczone, że potem może przyjść czas na realizację zysków i jakąś większą korektę. Należy również obserwować inne rynki np. akcji czy surowców energetycznych, które - jak obserwujemy w ostatnim czasie - są mocno skorelowane z rynkiem uprawnień" - powiedział PAP Biznes Robert Jeszke, kierownik Zespołu Strategii, Analiz i Aukcji oraz Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych (CAKE) w KOBiZE.

"W związku z powyższym nie zdziwiłbym się, gdyby ceny uprawnień EUA na fali pakietu +Fit for 55+ doszły w lipcu do wartości, np. 60-70 euro, a zaraz później w wyniku często stosowanej przez inwestorów strategii +kupuj plotki, sprzedawaj fakty+ nastąpiła jakaś większa korekta na rynku. To wszystko mogłoby spowodować, że średnia cena uprawnień w tym roku ukształtowałaby się gdzieś w przedziale 45-50 euro (w tej chwili wynosi ok. 40 euro)" - dodał.

Jego zdaniem w długim terminie, do 2030 r. należy spodziewać się cen dochodzących do poziomów nawet powyżej 100 euro.

Z ubiegłorocznych prognoz CAKE, które uwzględniały podniesienie celu redukcyjnego w UE do 55 proc. wynikało, że ceny na koniec obecnego okresu rozliczeniowego osiągną wartości ok. 76 euro (średnia dla 2030 r.).

"Trzeba zauważyć, że nasze ówczesne kalkulacje nie uwzględniały m.in. takich dodatkowych czynników jak aktywność podmiotów finansowych, których rola wraz z rozwojem tego rynku w przyszłości może być jeszcze większa niż dzisiaj. Dla cen uprawnień duże znaczenie miałoby otworzenie się rynku dla zwykłych indywidualnych inwestorów, którzy mogliby zakupić uprawnienia poprzez fundusze inwestycyjne, czy ETF" - powiedział Jeszke.

Od listopada zeszłego roku ceny uprawnień znajdują się w bardzo silnym trendzie wzrostowym.

"Od tego czasu odnotowaliśmy wręcz wykładnicze wzrosty cen z 23 euro do 56 euro, co oznacza ponad 140 proc. Warto też zauważyć, że przez ok. 1,5 miesiąca, licząc od końca marca br. na rynku w zasadzie nie było żadnej większej korekty. Wszyscy byli pewni, że taka korekta nadejdzie po 30 kwietnia br., kiedy instalacje z EU ETS rozliczą się z emisji za 2020 r. Nic takiego nie miało miejsca, a wzrosty cen wręcz przyspieszyły" - powiedział ekspert.

Dodał, że dopiero po 14 maja przyszło większe odreagowanie, podczas którego ceny w ciągu zaledwie dwóch dni spadły aż o 14,5 proc. Jego zdaniem można to tłumaczyć realizacją zysków przez inwestorów.

Jak wyjaśnił Jeszke, ostatnie wzrosty cen napędzał popyt ze strony instalacji z EU ETS, które w celu rozliczenia emisji za 2020 r. i w obawie przed przyszłymi niedoborami uprawnień w związku np. z realizacją pakietu „Fit for 55” nabywały uprawnienia oraz popyt instytucji finansowych, które zaczęły traktować uprawnienia jako świetne aktywo inwestycyjne.

"Należy zauważyć, że aktywność na rynku instytucji finansowych znacząco wzrosła – np. w porównaniu z lutym 2020 r. udział w rynku wtórnym instytucji finansowych wzrósł z 21 proc. do 27 proc. (w tym funduszy hedgingowych z 4 proc. do 9 proc.). Inwestycjom w uprawnienia sprzyja również optymizm inwestorów na innych rynkach (szczególnie dodatnio skorelowanych rynkach akcji w USA i rynkach surowców energetycznych w Europie), którzy z uwagi na luźną politykę banków centralnych dysponują dużym zasobem gotówki, którą inwestują" - powiedział Jeszke.

Jak dodał, od strony podażowej mamy sytuację ciągłego ograniczania podaży uprawnień w systemie, m.in. poprzez coraz ambitniejszą politykę UE w postaci podwyższania celów redukcyjnych oraz działania różnego rodzaju mechanizmów – np. rezerwy MSR, która co roku „ściąga” uprawnienia z aukcji, które trafiają do rezerwy i później mają być w niej umorzone.

"To wszystko daje przekonanie inwestorom, że ceny mogą rosnąć tylko w jednym kierunku. Można zatem powiedzieć, że zarówno instytucje finansowe, jak i same instalacje funkcjonujące w EU ETS dyskontują w obecnych cenach uprawnień przyszłe czynniki fundamentalne" - powiedział Robert Jeszke.

Po korekcie z 17-19 maja ceny uprawnień odrobiły część strat i wróciły do poziomów ponad 53 euro/EUA. W ocenie eksperta nie można wykluczyć dalszej korekty notowań.

"Techniczny obraz pokazuje, że w bardzo krótkim terminie możliwy jest spadek cen nawet do ok. 45 euro. W moim odczuciu będzie to zależało jednak od tego czy pozostałe rynki (akcji i surowców energetycznych) wciąż będą znajdowały się w odwrocie. Od strony fundamentów na pewno takim czynnikiem wspierającym dalsze pogłębienie się obecnej korekty może być np. wyprzedaż uprawnień EUA przez instalacje brytyjskie, które z uwagi na wyjście z systemu EU ETS w związku z brexitem, dysponują obecnie nadwyżkami uprawnień, które mogą upłynniać po to, aby zakupić uprawnienia w swoim systemie – UK ETS" - powiedział ekspert KOBiZE.

"Obecna korekta nie powinna jednak wpłynąć na główny trend wzrostowy, a ceny wspierane pakietem +Fit for 55+ przynajmniej do lipca mogą osiągać nowe rekordowe poziomy. Dopiero później można spodziewać się realizacji zysków przez inwestorów i większej korekty spadkowej. Natomiast w mojej opinii, do wyłamania się cen uprawnień z głównego trendu wzrostowego, może dojść wtedy, gdy dojdzie do jakichś większych zawirowań na rynkach akcji na świecie" - dodał Jeszke.

Poinformował, że teoretycznie w systemie EU ETS dostępne są w tej chwili dwa systemowe mechanizmy, które mogłyby ustabilizować cenę uprawnień.

Pierwszy to ten dostępny w ramach mechanizmu rezerwy MSR – na rynek uwalnia się 200 mln uprawnień, jeżeli nadwyżka uprawnień zejdzie poniżej określonego poziomu (poniżej 400 mln uprawnień).

"Zgodnie z naszymi szacunkami w tym okresie rozliczeniowym raczej nie dojdzie do uruchomienia tego mechanizmu (nadwyżka będzie znajdować się powyżej tego pułapu). Szansę na to raczej widzę dopiero po 2030 r." - powiedział kierownik KOBiZE.

Drugi mechanizm, którego uruchomienie jest - jego zdaniem - obecnie mało realne, to mechanizm zawarty w art. 29a dyrektywy EU ETS, w wyniku którego istnieje możliwość przyspieszenia sprzedaży na aukcji bliżej większej liczby uprawnień (czyli przesunięcia tej liczby z puli aukcyjnej uprawnień zarezerwowanych na przyszłe lata) lub sprzedaży na aukcji do 25 proc. uprawnień z rezerwy dla nowych instalacji.

Jak zauważył Jeszke, ostatnio na forum unijnym pojawiają się propozycje np. wprowadzenia korytarza cenowego czy organu, który miałby interweniować na rynku, podobnie jak na rynku walutowym.

"Obydwie powyższe propozycje są mechanizmami cenowymi. Pojawia się pytanie, czy jest sens je wprowadzać skoro mamy już jeden podstawowy mechanizm rezerwy MSR, celowo oparty na mechanizmie ilościowym. (...) Może zamiast wprowadzania dodatkowych mechanizmów, wystarczyłoby złagodzić istniejące mechanizmy, w taki sposób, żeby więcej uprawnień pozostawało na rynku" - powiedział ekspert KOBiZE.

Jeszke wskazał, że decydującym czynnikiem w kształtowaniu cen uprawnień EUA na rynku są przede wszystkim czynniki regulacyjne, a UE już wielokrotnie zmieniała regulacje wpływające na ograniczenie podaży uprawnień w systemie. Kolejnym ważnym elementem jest reforma rezerwy MSR. Jego zdaniem nie należy też zapominać jak dużą wagę dla rynku będzie miało wyjście Wielkiej Brytanii z systemu EU ETS i znaczące zmniejszenie podaży uprawnień z tego powodu.

Wysokość cen uprawnień będzie zależna również od tempa odchodzenia energetyki od paliw węglowych oraz możliwości redukcyjnych w przemyśle.

Anna Pełka (PAP Biznes)

pel/ ana/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Ochrona klimatu

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki