Wielu inwestorów jest zaniepokojonych gwałtownymi cięciami stóp procentowych. Wczoraj Fed na niezapowiedzianym posiedzeniu obniżył stopy o 75 pkt. proc., sprowadzając je do poziomu 3,50%. Tymczasem gracze z rynku terminowego spodziewają się, że FOMC na swoim styczniowym posiedzeniu znowu dokona cięcia - tym razem o 0,5 pkt. proc.
Takie nagłe decyzje Rezerwy Federalnej mogą sugerować, że kondycja gospodarcza USA jest gorsza, niż się obecnie ludziom wydaje. Dlatego inwestorzy nadal wykazują sporą awersję do ryzyka i nie palą się do zawierania transakcji carry trade. W tego typu operacjach pożycza się niskooprocentowane waluty (jeny, franki szwajcarskie) i zamienia je na bardziej dochodowe aktywa. Sporą popularnością cieszą się zwłaszcza obligacje z Australii czy Nowej Zelandii, gdzie stopy procentowe są o 6-7 pkt. proc. wyższe od japońskich.
W środę rano jen nadal umacniał się względem pozostałych głównych walut. O godzinie 9:50 kurs USD/JPY spadał o 0,2%, schodząc do poziomu 106,45. Euro taniało o 0,62%, osiągając cenę 155,51 jenów. Funt tracił 0,37% i był wyceniany na 208,60 jenów.
W pierwszym kwartale tego roku część analityków oczekuje dalszej aprecjacji jena. Zdaniem Davida Forrestera - ekonomisty z singapurskiego oddziału Barclays Capital - do końca marca kurs USD/JPY może spaść do poziomu 103 jenów, zaś euro może się osłabić do 151 jenów. Przyczyną są słabe perspektywy dla gospodarek USA i strefy euro oraz gorsze wyniki spółek z tych regionów.
K.K.






























































