Strach przed recesją w Stanach Zjednoczonych wywołał przeceną akcji na właściwie wszystkich światowych giełdach. Po grudniowym spadku sprzedaży detalicznej część inwestorów zareagowała dość nerwowo, a perspektywa recesji w największej gospodarce świata nie skłania do podejmowania ryzyka.
Dlatego też inwestorzy szybko stają się zamknąć pozycje otwarte w ramach carry trade. W tego typu transakcjach pożycza się niskooprocentowane jeny i zamienia je na bardziej dochodowe aktywa denominowane w innych walutach. Zamykanie tych pozycji wywołuje spore zapotrzebowanie na jeny, co podnosi wartość tej waluty.
W środę o godzinie 9:50 rynek walutowy wyceniał dolara na 106,22 jenów, czyli o 0,64% mniej niż na wczorajszym zamknięciu kwotowań. Wcześniej kurs USD/JPY chwilowo spadł nawet poniżej granicy 106 jenów. Ostatni raz japońska waluta była tak silna w maju 2005 roku. W stosunku do euro jen zyskał 0,35%, schodząc do poziomu 157,43 jenów za euro.
Trochę mniej dolar traci względem euro - kurs EUR/USD rośnie o 0,3%, osiągając poziom 1,4816$. W tym przypadku istotne mogą okazać się publikowane dzisiaj dane z amerykańskiej gospodarki. O godzinie 14:30 poznamy wartość grudniowej inflacji CPI, a później na rynek napłyną dane o produkcji przemysłowej. Zdaniem analityków kolejna negatywna niespodzianka może wywindować kurs euro na nowe szczyty.
Dolarowi nie pomagają też spekulacje na temat wyników finansowych amerykańskich banków. Oczekuje się, że Merrill Lynch & Co. oraz JPMorgan Chase & Co mogą pójść w ślady Citigroup i także zaprezentować wielomiliardowe straty poniesione na obligacjach związanych z kredytami hipotecznymi o podwyższonym ryzyku.
K.K.
































































