Cena złomowania
Od początku ubiegłego roku ci, którzy kupili auto za granicą i sprowadzili je do Polski muszą zapłacić 500 zł opłaty recyklingowej. - Chciałbym podkreślić, że my nie pobieramy tej opłaty - mówi Henryk Michalski, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miejskiego w Zabrzu. - Opłaty te idą bezpośrednio na konto funduszu ochrony środowiska. Potwierdzenie uiszczenia opłaty recyklingowej należy jednak przedstawić, gdy po raz pierwszy dany pojazd jest rejestrowany w kraju. Bez tego nie możemy wydać dowodu rejestracyjnego. Przy czy chciałbym dodać, że dotyczy to tylko pojazdów o masie do trzy i pół tony.
Przy rejestracji pojazdów zakupionych w kraju, takich wymogów nie ma. I tu pojawia się problem, który podnosi wielu importerów - dlaczego znów nie traktuje się wszystkich równo. Jedni muszą płacić za recykling, podczas gdy inni nie ponoszą takich kosztów.
Analogia do akcyzy
Pojawia się też analogia do akcyzy za importowane auta - polskie państwo musiało się wycofać z wyższych stawek akcyzowych na starsze egzemplarze, bo było to niezgodne z unijnymi zasadami. Dlaczego więc przy opłacie recyklingowej znów podzielono kupujących na lepszych i gorszych? - pytają zainteresowani. - Tym razem wszystko jest w zgodzie z dyrektywami unijnymi - odpierają w NFOŚiGW.
Dyrektywa Parlamentu Europejskiego 2000/53/WE wyraźnie zobowiązała kraje członkowskie, aby wprowadziły przepisy, które pozwalają na odzyskanie do 80 procent masy każdego pojazdu. W 2015 roku ten wskaźnik ma być jeszcze wyższy - minimum 85 procent. Eksperci wskazują też na jeszcze jeden istotny fakt - rejestrujący nowe auta też płacą za recykling. Zgodnie z ustawą o recyklingu każda firma, która wprowadza na nasz rynek więcej niż tysiąc aut rocznie, musi utworzyć sieć stacji demontażu pojazdów wycofanych z eksploatacji. Wszyscy płacimy za ten odzysk przy okazji zakupu nowego samochodu.
Dopłata do demontażu
Na co idą pieniądze z opłaty recyklingowej? - Do końca ubiegłego roku na konto naszego funduszu wpłynęło z tego tytułu 335 milionów złotych - mówi Krzysztof Walczak. - Z tego pięćdziesiąt procent - zgodzie z wytycznymi rządowymi - zostanie przeznaczone na finansowanie dopłat do demontażu pojazdów, czyli trafi do stacji demontażu, trzydzieści procent będzie służyć dofinansowaniu działań inwestycyjnych w zakresie recyklingu pojazdów, które są bardzo kosztowne, a pozostałe dwadzieścia procent trafi do gmin, między innymi na zbieranie porzuconych samochodów. Jak więc widać pieniądze te nie zostają w naszej kasie, ale są bardzo skrupulatnie rozdzielane i wykorzystywane zgodnie z ustawowymi zasadami.
Z szybkiej sondy zrobionej w firmach zajmujących się recyklingiem wynika jednak, że za odzysk wraków płacimy - bo musimy - ale niechętnie korzystamy z usług tych stacji. - Nie wiem, jak ludzie pozbywają się wraków, ale chociaż za nie płacimy, to nie zgłasza się do nas tylu chętnych, na ilu liczyliśmy - usłyszeliśmy w jednej ze stacji.
Rejestrując samochód sprowadzony z zagranicy należy wpłacić 500 złotych na
specjalne konto Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki
Wodnej. W przypadku sprzedaży takiego pojazdu mamy obowiązek przekazać
dowód wpłaty nowemu właścicielowi.
Krzysztof Walczak, rzecznik prasowy NFOŚiGW
Krzysztof Walczak, rzecznik prasowy NFOŚiGW
Dziennik Zachodni
Mariusz Urbanke































































