Japońska giełda wciąż szuka nowego dna. Inwestorzy nadal wykazują awersję do ryzyka, co widać po kursie jena oraz rentownościach rządowych obligacji.


Wczoraj Nikkei padł na deski tracąc ponad 5%, dziś spadki te zostały pogłębione, choć skala dziennej zmiany była niższa. Główny indeks tokijskiej giełdy cofnął się o kolejne 2,31%, do poziomu 15 713,39 pkt. Jest to najniższy poziom od października 2014 r.
W sumie od początku tego roku japoński indeks traci 17,4%, a od ubiegłorocznych maksimów dzieli go 24,7%. Co istotne, od lokalnego szczytu z 1 lutego – który przypadł w dzień po obniżeniu przez Bank Japonii stóp procentowych poniżej zera – Nikkei cofnął się już o ponad 12%.
Zobacz także
Pod sporą presją ponownie znalazły się instytucje finansowe Kraju Kwitnącej Wiśni. Akcje Mizuho Financial straciły 5,4%, Mitsubishi UFJ 7,08%, Nomura Holdings 3,55%, a Sumimoto Mitsui 4,04%.
Brak przełomu wciąż widać także na rynku walutowym. Jen niezmiennie jest najmocniejszy od listopada 2014 r. – za dolara trzeba zapłacić 114,6 JPY wobec 120 JPY jeszcze na początku ubiegłego tygodnia. Ucieczkę do bezpieczniejszych aktywów potwierdzają także rentowności obligacji, które dziś sięgnęły historycznego minimum (-0,025%).

Do sytuacji na rynkach finansowych odniósł się dziś premier Japonii. Jak informuje CNBC, W parlamentarnym przemówieniu Shinzo Abe wyraził poparcie dla działań prezesa Banku Japonii Haruhiko Kurody oraz zaznaczył, że to do banku należy decyzja o wyborze instrumentów potrzebnych do osiągnięcia strategicznego celu w postaci doprowadzenia do 2-procentowej inflacji.
Giełdy w Chinach, Tajwanie, Hongkongu oraz Korei Południowej pozostają zamknięte ze względu na przerwę noworoczną. Handel na tych parkietach wznowiony zostanie w poniedziałek 15 lutego.































































