REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Jak rozumieć zapisy o "odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy"?

2004-08-05 07:28
publikacja
2004-08-05 07:28
Dodaj Bankier.pl w Google

Przeglądając artykuły prasowe lub poradniki o tematyce prawnej nieraz spotykamy się z określeniem, że dłużnik odpowiada względem swojego wierzyciela za niedotrzymanie umowy "na zasadach ogólnych". Innym razem czytamy, że wierzyciel może żądać od dłużnika odszkodowania również "na zasadach ogólnych". Czytelnik odsyłany jest też często do przepisów art. 471 i następnych Kodeksu cywilnego, które regulują właśnie ogólne skutki niewykonania zobowiązania. Czym zatem charakteryzują się owe zasady ogólne odpowiedzialności za niewykonanie umowy? Jako wierzyciele stawiamy sobie często pytania: kiedy, co i ile możemy żądać od nierzetelnego dłużnika? Natomiast dłużnicy zainteresowani są tym, by jak najskuteczniej się bronić, w szczególności gdy żądania wierzyciela są bezpodstawne.

"Należycie" - czyli jak?

Zanim przejdziemy do omawiania niewykonania umowy lub jej nienależytego wykonania należy sobie odpowiedzieć, kiedy dojdzie do należytego wykonania zobowiązania (umowy). Otóż po pierwsze dłużnik powinien wykonać zobowiązanie zgodnie z jego treścią, czyli zgodnie z zapisami umowy oraz przepisami prawa, które nakładają na niego określone obowiązki względem wierzyciela. Biorąc za przykład umowę o dzieło będzie to np. termin ukończenia dzieła, obowiązek wykonania działa z materiałów dostarczonych przez zamawiającego i według jego wskazówek. Poza tym dłużnik winien wykonać przyjęte na siebie w umowie zobowiązanie w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu. Jeśli więc zamówiliśmy montaż szafy wnękowej, to nie trzeba w umowie zastrzegać, że półki mają być na tyle mocne, by wytrzymały pod ciężarem ubioru. Przyjmujący zamówienie i tak powinien w ten sposób wykonać szafę, gdyż wynika to właśnie ze wspomnianego celu zobowiązania. Ważne są także zasady współżycia społecznego (np. dobre obyczaje kupieckie) oraz ustalone zwyczaje.

Gdy coś poszło nie tak

Jeżeli dłużnik nie wypełnia swoich obowiązków lub wypełnia je nie tak jak powinien (czyli nienależycie), grożą mu poważne konsekwencje. Niektóre z nich może przewidywać sama umowa, jak np. kary umowne lub odsetki, prawo drugiej strony (wierzyciela) do natychmiastowego odstąpienia od umowy, czy też konsekwencje związane z wręczeniem zadatku (zatrzymanie zadatku albo żądanie zwrotu zadatku w podwójnej wysokości).

Na zasadach ogólnych wierzyciel ma jednak dwa podstawowe uprawnienia. Może bowiem żądać należytego wykonania zobowiązania lub naprawienia szkody. Z tego pierwszego jest oczywiście sens korzystać wówczas, gdy wierzycielowi zależy jeszcze na realnym świadczeniu dłużnika (np. dostawie towaru, wykonaniu dzieła). Jeśli nie, pozostaje możliwość żądania odszkodowania. Zgodnie z art. 471 Kodeksu cywilnego dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że było to następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.

Kwestia sporna

Zapewne łatwo powiedzieć, że wierzycielowi należy się odszkodowanie, gorzej natomiast je wyegzekwować. Skoro bowiem dłużnik okazał się być nierzetelnym na etapie realizacji umowy, to trudno przypuszczać, aby od razu przystał na żądania wierzyciela i zapłacił mu odszkodowanie. Zresztą dłużnik może być przekonany, że w zupełności i terminowo wykonał swoje powinności z umowy. Rzecz jasna może też mieć rację.

Należy też zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze przypadek jest tak ewidentny, jak np. wówczas, gdy dłużnik nie zapłacił za odebrany towar, na co też wierzyciel dysponuje stosownymi dowodami. Sprawy komplikują się, gdy wprawdzie dłużnik formalnie zrealizował kontrakt, ale świadczenie jego pozostawia wiele do życzenia (np. w trakcie odbioru robót okazało się, że obiekt budowlany ma wady). Ostatecznie spór może zostać rozstrzygnięty w sądzie, jednak zanim któraś ze stron się do niego uda, powinna poważnie przeanalizować zaistniałą sytuację i zadbać o dowody na poparcie swoich twierdzeń. Do wygranej nie wystarczy po prostu zażądać odszkodowania twierdząc, że dłużnik nienależycie wykonał umowę. Skąd sąd ma wiedzieć, czy tak rzeczywiście było, skoro pozwany dłużnik twierdzi zupełnie co innego. Pamiętajmy więc, że zasadniczo ciężar dowodu konkretnej okoliczności (faktu) spoczywa na tym, kto wywodzi z tego skutki prawne (art. 6 K.c.). Jeśli więc ktoś twierdzi, że wręczył swojemu kontrahentowi określoną sumę pieniędzy tytułem pożyczki, to domagając się jej zwrotu, musi fakt zawarcia umowy pożyczki wykazać. Czasami jednak ustawodawca stosuje tzw. domniemania prawne, które odwracają powyższą zasadę.

Co zatem musi udowodnić wierzyciel żądający od swojego dłużnika odszkodowania na zasadach ogólnych? O tym poniżej.

Niewywiązanie się z umowy

Po pierwsze - fakt niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania. Z niewykonaniem zobowiązania mamy do czynienia wówczas, gdy świadczenie w ogóle nie zostaje spełnione. Natomiast inne przypadki, w których interes wierzyciela nie został w pełni zaspokojony (np. nieterminowość, wykonanie dzieła z pominięciem wskazówek zamawiającego) należy traktować jako nienależyte wykonie zobowiązania. Powstaje jednak pytanie, w jaki sposób można udowodnić, że dłużnik nie wykonał umowy? Sąd bierze też pod uwagę całokształt okoliczności sprawy. W praktyce wystarcza stosowne oświadczenie wierzyciela. Dlatego dłużnik, który spełnia swój obowiązek, powinien zadbać o dowód wykonania zobowiązania (np. pokwitowanie), by móc bez większych problemów obalić bezpodstawne żądania wierzyciela. Wierzyciel musi rzecz jasna udowodnić również, że zobowiązanie o określonej treści istniało (np. załączając do pozwu tekst umowy).

Wierzyciel poszkodowany

Po drugie - szkodę majątkową. Aby w skuteczny sposób żądać od dłużnika naprawienia szkody, owa szkoda musi oczywiście zaistnieć. Poszkodowany wierzyciel może żądać wyrównania poniesionych strat oraz utraconych korzyści. Straty wierzyciela mogą przykładowo polegać na tym, że uzyskał on od dłużnika świadczenie o mniejszej wartości lub poniósł określone wydatki (np. gdy inwestor na skutek nieterminowego ukończenia robót budowlanych przez wykonawcę zapłacił zakontraktowanemu najemcy kary umowne). Jako utracone korzyści można natomiast zakwalifikować niemalże pewne zyski, które zostałyby osiągnięte, gdyby dłużnik prawidłowo zrealizował umowę (np. prawdopodobne zyski inwestora z wynajmu powierzchni handlowo-usługowej w sytuacji, gdyby wykonawca zmieścił się z zakończeniem prac w terminie). Wierzyciel powinien przy tym określić wysokość poniesionej szkody, której naprawienia domaga się od dłużnika.

Przyczyna i skutek

Po trzecie - związek przyczynowy między niewykonaniem umowy lub jej nieprawidłowym wykonaniem a szkodą. Dłużnik odpowiada bowiem tylko za normalne następstwa swoich zachowań. Jeżeli więc wykonawca nie oddał obiektu w terminie, lecz kary umowne zapłacone przez inwestora miały raczej związek z jego własnymi zaniedbaniami, to nie może on żądać odszkodowania obejmującego te właśnie kwoty.

Winny czy nie?

Odpowiedzialność dłużnika oparta jest na zasadzie winy, co oznacza, że jest on obowiązany do naprawienia wierzycielowi tylko takich szkód, które powstały na skutek zawinionego przez niego niewykonania lub nienależytego wykonania umowy. Niesprawiedliwe byłoby bowiem przypisywanie dłużnikowi odpowiedzialności za niedochowanie postanowień umowy w sytuacji, gdy było to następstwem np. siły wyższej (wykonawca robót budowlanych może się skutecznie sprzeciwić zapłacie odszkodowania za nieterminowe ukończenie obiektu, gdy było to wynikiem silnych i nieustannych opadów deszczu, które powodowały przestoje w pracy).

Kiedy można mówić, że dłużnik zawinił? Wtedy, gdy nie dołożył należytej staranności w wykonywaniu swojego zobowiązania. Wystarczy więc nawet lekkie naruszenie wymaganej w danych stosunkach staranności, chyba że w umowie zastrzeżono (co nierzadko ma miejsce), iż dłużnik będzie odpowiadał tylko za winę umyślną oraz rażące niedbalstwo.

Czy pozywając dłużnika o odszkodowanie wierzyciel musi również wykazać jego winę? Na szczęście nie. Byłoby to dla wierzyciela zbyt trudne zadanie. Skąd miałby on wiedzieć, czy niedochowanie przez dłużnika postanowień umownych jest przez niego zawinione, czy też nie. Wierzyciel domagający się odszkodowania może się ograniczyć wyłącznie do wykazania trzech powyższych okoliczności, a więc faktu niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania przez dłużnika, poniesionej przez siebie szkody oraz związku przyczynowego między jednym a drugim. Wówczas wspomniany art. 471 K.c. każe domniemywać, że było to następstwem okoliczności, za które dłużnik ponosi odpowiedzialność, czyli że dłużnik zawinił. Jeśli w rzeczywistości jest inaczej, to dłużnik powinien dowieść, że dołożył należytej staranności w realizacji umowy, a jej niewykonanie lub nieprawidłowe wykonanie jest skutkiem niezależnych od niego przyczyn.

Podstawa prawna: art. 354, 355, 471-473 ustawy z dnia 23.04.1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 ze zm.).

Gazeta Podatkowa nr 60/(60) z dn. 2004-08-05, strona 15

Tomasz Konieczny

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki