Istnieje życie bez banku centralnego

główny analityk Bankier.pl

We współczesnych finansach pokutuje dogmat zakładający konieczność istnienia banku centralnego. Jednakże jest na świecie kraj, który obywa się bez tej instytucji. I radzi sobie całkiem nieźle.

Bank centralny jest utworzoną przez państwo instytucją, która ma prawny monopol na emisję pieniądza gotówkowego i ustalanie stóp procentowych. Służy także – a współcześnie chyba przede wszystkim - zabezpieczeniu interesów kartelu bankowego. Ratuje przed bankructwem niewypłacalne banki komercyjne jako tzw. pożyczkodawca ostatniej instancji. Zwykle też jest bankiem państwa, prowadzącym rachunki budżetowe rządu.

Bank centralny jest w sensie ekonomicznym odpowiednikiem znanego z czasów „realnego socjalizmu” urzędu planowania centralnego. Podobnie jak ten relikt czasów słusznie minionych bank centralny rozdziela zasoby w gospodarce. Robi to tylko nieco bardziej subtelnie – zamiast wydawać dyrektywy fabrykom (kto, co, ile i po ile ma produkować), dzieli zasoby pomiędzy konsumpcję i oszczędności. Współcześni centralni planiści kryją się w przybierających różne nazwy komitetów lub rad polityki monetarnej.

(fot. Jerzy Dudek / FORUM)

Zdecydowana większość ekonomistów i finansistów uważa, że bank centralny jest niezbędnym elementem krajobrazu i mało kto wyobraża sobie rynek bez tej instytucji. Na uczelniach ekonomicznych całego świata wtłacza się w głowy studentów, że urzędowa kontrola stóp procentowych i monopol państwa na emisję pieniądza są tak samo oczywiste jak prawo ciążenia.

Ale historia bankowości centralnej jest stosunkowo krótka. Jeszcze nieco ponad sto lat temu wcale nie było oczywiste, że musi istnieć coś takiego jak bank centralny. Na przykład Stany Zjednoczone obywały się bez tego organu aż do roku 1913. Zresztą w czasach standardu złota rola państwowych bankierów była mocno ograniczona i w żaden sposób nie można jej porównywać z wszechwładzą współczesnych władców pieniądza.

Kraj wolny od banku centralnego

Współcześnie ze świecą szukać państwa bez banku centralnego. Lista banków centralnych w rejestrze bazylejskiego Banku Rozrachunków Międzynarodowych (zwanego bankiem banków centralnych) liczy 183 pozycje. To mniej więcej tyle, ile wynosi liczba państw członkowskich ONZ (194). Panama jest tu przypadkiem szczególnym. Jako jedyny niepodległy kraj nie ma i nigdy nie miała banku centralnego, odkąd w 1903 roku odłączyła się od Kolumbii. Zresztą to właśnie masowo drukowany przez kolumbijski rząd papierowy pieniądz był katalizatorem tej secesji – mała i otwarta na świat panamska gospodarka boleśnie doświadczyła skutków inflacji. Wcześniej, aż do końcówki XIX wieku, na terytorium obecnej Panamy środkiem płatniczym były różnorakie srebrne i złote monety.

Panama City
Panama City (fot. Tadeusz Kolany / )

Skala inflacyjnych zniszczeń w gospodarce była tak silna, że w panamskiej konstytucji z roku 1904 pojawił się artykuł zabraniający rządowi wprowadzenia papierowego pieniądza fiducjarnego (tj. niemającego pokrycia w dobrach materialnych). Ten sam artykuł głosił, że każdy ma prawo do odmowy przyjęcia zapłaty w formie papierowego banknotu. W tym samym roku Panama podpisała porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi, w ramach którego dolar amerykański (wówczas mający pokrycie w złocie!) stał się prawnym środkiem płatniczym.

I tak już zostało. W Panamie do dziś nie ma banku centralnego, aczkolwiek rząd kontroluje dwa stosunkowo niewielkie banki komercyjne. Istnieją też dwie oficjalne waluty powiązane sztywnym kursem 1 do 1. Jedną z nich jest dolar amerykański emitowany przez Rezerwę Federalną. A drugą jest balboa emitowana przez rząd Panamy. Ale balboa jest właściwie walutą pomocniczą, by nie rzec – symboliczną. W obrocie są bowiem tylko monety o nominałach 1/10, ¼, ½ i 1 balboa oraz 1 i 5 centésimo. Zatem do większości transakcji gotówkowych używa się dolarów amerykańskich.

W roku 1971 kraj zliberalizował system bankowy. Panamskie banki szybko wyspecjalizowały się w obsłudze klientów zagranicznych, nie wnikając za bardzo, skąd owi klienci mają pieniądze. Co ciekawe, mimo braku „pożyczkodawcy ostatniej instancji” (a może właśnie z powodu jego braku!) panamski sektor bankowy nie przeżył ani jednego kryzysu, które w krajach Ameryki Łacińskiej były (i często nadal są) codziennością. Z oczywistych względów Panama nie doświadczyła też ani jednego kryzysu walutowego – także zjawiska bardzo popularnego w tej części świata.

Panama City
Panama City (fot. Tadeusz Kolany / )

Brak własnej waluty oznacza, że w kraju jest tyle pieniądza, ile zostanie uzyskane z eksportu towarów i usług, turystyki lub napłynie od zagranicznych inwestorów. Rząd i lokalne banki wiedząc o tym, są zmuszone prowadzić rozsądną i konserwatywną politykę kredytową i budżetową. Jeśli władze Panamy wydałyby więcej, niż zebrały w podatkach, to musiałyby się zadłużyć w walucie, której nie kontrolują. Nie istnieje też możliwość zwiększenia wpływów budżetowych poprzez inflację. Również banki nie mogły zbyt hojnie rozdawać kredytów, bo w razie kłopotów z ich spłatą nie byłoby nikogo, kto by mógł je uratować przed bankructwem.

Gospodarka z wolnorynkową bankowością

Sceptycy zapewne powiedzą, że to tylko jeden mały kraj, w dodatku będący zasadniczo protektoratem Stanów Zjednoczonych na wzór Portoryko. I że poza hotelami jednym istotnym przedsięwzięciem jest Kanał Panamski. Tyle że to nieprawda. Od roku 1999 Kanał jest własnością panamskiego państwa. W ostatniej dekadzie został on poszerzony, rozbudowany i pogłębiony. Obecnie szacuje się, że Kanał Panamski generuje ok. 40% PKB Panamy.

Kanał Panamski
Kanał Panamski (fot. Tadeusz Kolany / )

Panama żyje z międzynarodowego handlu, ale nie tylko. Porty, magazyny i usługi związane z transportem morskim (w tym słynna na cały świata tania, panamska bandera) to nie wszystko. W 2017 roku ten niewielki kraj wyeksportował towary i usługi o łącznej wartości niemal 15,5 mld dolarów. Najważniejszym towarem eksportowym Panamy były farmaceutyki. Ale też statki, telefony, obuwie i produkty naftowe. Dobrze rozwinięty jest też sektor bankowy oraz turystyka.  

Ta niewielka gospodarka w ostatniej dekadzie jest liderem w swojej klasie – tj. krajów rozwijających się, ale już o nieco wyższym poziomie dochodu na mieszkańca. Według wstępnych szacunków w 2017 roku produkt krajowy brutto Panamy osiągnął wartość ok. 60 miliardów dolarów. To co prawda wynik w połowie ósmej dziesiątki (dla porównania PKB Polski w 2017 roku to w przeliczeniu ok. 525 mld USD), ale też ponad dwukrotnie więcej niż w roku 2008! Przy zaledwie 3,75 mln mieszkańców PKB per capita wynosi ok. 16 tys. USD.

(Bank Światowy.)

W latach 2001-16 średnia realna dynamika produktu krajowego brutto Panamy wyniosła 6,4%. Dla porównania wynik Polski to 3,6%, W ostatniej dekadzie Panama rozwijała się w tempie 7,2% rocznie, a więc dwukrotnie szybciej niż Polska. To najlepszy wynik wśród 12 krajów, w których PKB na mieszkańca w 2016 roku wahał się między 10,8 a 15 tys. USD.

Twierdzenie, że ostatnie sukcesy panamskiej gospodarki są zasługą braku banku centralnego, byłoby sporym nadużyciem. Jako otwarta i nastawiona na handel gospodarka Panamy korzysta na rosnącej globalnej wymianie handlowej i hossie w sektorze finansowym. Przypadek Panamy pokazuje za to coś znacznie ważniejszego. Że jest możliwe sprawne funkcjonowanie gospodarki bez banku centralnego i bez państwowej kontroli nad podażą pieniądza.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Przeczytaj więcej na temat: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 2 silvio_gesell

Czas przekopać Mierzeję Wiślaną i możemy wchodzić do euro, które jak wiemy jest optymalnym obszarem walutowym.

! Odpowiedz
30 25 trooper

Jesteśmy dziś świadkami tworzenia się równoległych ekonomii, pieniądza nie podległego bankom centralnym i reguł tworzonych bez pośrednictwa polityków ponad narodami. To dopiero początki ekonomii blockchain, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Pierwsze konstytucje na eos są już finalizowane. Jest to świat pełnej i transparentnej i demokraji.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 7 dktorek

blockchain zrewolucjonizuje finanse to fakt ale bedziesz uwiazany do gotowki elektronicznej a wiec beda szamani mogli robic to co zechca np stopy procentowe -5

! Odpowiedz
2 16 orle

Z charakterystyki gospodarki Panamy, jaką Krzysztof Kolany opisał w swoim tekście "Istnieje życie bez banku centralnego", jednoznacznie wynika, że jest to po prostu konglomerat różnorodnych przedsiębiorstw, którego zarządem jest rząd Panamy. Podobnych konglomeratów w Stanach Zjednoczonych jest multum. Żaden z nich nie ma jednak "banku centralnego". Trudno więc oczekiwać, aby potrzebny był Panamie bank centralny! Rząd Panamy tak długo nie zbankrutuje, jak długo będzie prowadził taką politykę, jaką prowadzą te wszystkie konglomeraty, dzięki której pomyślnie prosperują w USA, czyli dopóki Panama się nadmiernie nie zadłuży! Grecja - nie tylko - też jest takim konglomeratem działającym w ramach Unii Europejskiej. Grecja zbankrutowała, bo jako konglomerat nie umiała się racjonalnie gospodarować, a raczej sądziła, że może się rozrzutnie gospodarować, że inne kraje (konglomeraty) będą pokrywać jej długi! Żaden konglomerat tak nie może gospodarować, bo musiałby zbankrutować!!! Grecja i inne zadłużone państwa w Unii Europejskiej powinny dobrze przestudiować przykład Panamy oraz wyciągnąć dla siebie wnioski, jak należy prawidłowo gospodarować w takim krajowym konglomeracie, w którym posługuje się nie drachmą, własną przez siebie emitowaną walutą, a euro, walutą emitowaną przez Europejski Bank Centralny!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 2 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 6 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
60 13 hellboy_666

Ja wiem że Bankier trzyma Kolanego żeby przyciągnąć do siebie więcej "klientów", w tym przypadku libertarian, goldbugów i foliarzy, ale serio to już zaczyna być śmieszne

! Odpowiedz
49 16 hellboy_666

Kiedy austriacka "szkoła ekonomii" wejdzie za mocno... To niech nam pan lepiej powie ile kryzysów przeżyły USA w XIX wieku kiedy nie miały banku centralnego. Pana tezy jak żywo przypominają rosyjską propagandę Tradera 21

! Odpowiedz
3 19 kamil22kp

Zdecydowanie mniejsze były te kryzysy przed FED-owe (zresztą wywołane przez rządy , jak czasy słynnych "Greenbacków", zresztą można też porównać sytuację z początków czasów Wielkiego Kryzysu w USA i Kanadzie , gdzie nie było wówczas Banku Centralnego , jak pokazał to przedstawiciel znienawidzonej przez Ciebie szkoły austriackiej- George Selgin.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 hellboy_666 odpowiada kamil22kp

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Panic_of_1873

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl