Po wielu miesiącach dwucyfrowych odczytów inflacja CPI w Europe Środkowej powoli zaczyna się normalizować. Nawet na Węgrzech zbliżyła się do celu inflacyjnego. Problemem pozostaje jednak silny wzrost cen usług.


Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w lutym 2024 roku były o 3,7 proc. wyższe niż w analogicznym miesiącu roku ubiegłego – podał węgierski Centralny Urząd Statystyczny (KSH). Był to trzynasty z rzędu miesiąc dezinflacji na Węgrzech. To najniższy odczyt od marca 2021 roku. To również rezultat niższy od oczekiwań ekonomistów, którzy średnio spodziewali się odczytu na poziomie 4,0%.
Węgry są pierwszym krajem naszego regionu, który zaraportował lutowe dane z indeksu cen dóbr konsumpcyjnych (CPI). GUS pokaże analogiczne dane dla Polski za tydzień (15 marca). Ekonomiści spodziewają się spadku rocznej dynamiki CPI do 3,2% z 3,9% w styczniu. Tego samego dnia nadejdą dane z Rumunii, a już w poniedziałek poznamy CPI z Czech. Wszędzie tam najprawdopodobniej zobaczymy odczyty znacznie niższe niż w poprzednich miesiącach.
W ten sposób region Europy Środkowej powoli wychodzi z inflacyjnego szoku wywołanego skrajnie ekspansywną polityką fiskalną i monetarną finansującą proceder covidowych lockdownów. W naszej części świata szok lockdownowy został wzmocniony ekonomicznymi konsekwencjami rosyjskiej agresji na Ukrainę, co doprowadziło do skokowego wzrostu cen żywności, paliw i energii. W całym naszym regionie bardzo szybko drożała też praca, co nakręcało spiralę cenowo-płacową. W efekcie jesienią 2022 roku inflacja CPI w Polsce, Czechach, na Węgrzech i w Rumunii osiągnęła dwucyfrowe poziomy.
Inflacja po polsku, czesku i węgiersku
Węgry przez wiele poprzednich miesięcy były niechlubnym „inflacyjnym liderem Europy”. Ale niedawno to się zmieniło. Już w grudniu inflacja CPI na Węgrzech była niższa niż w Polsce. Przypomnijmy przy tym, że jeszcze w lutym ubiegłego roku inflacja CPI u naszych „bratanków” przekraczała 25%, a u nas sięgała 17,5%. Węgrom wreszcie „odpadł” efekt wysokiej bazy w postaci sztucznie zaniżanych przez rząd cen paliw, jakie obowiązywały do grudnia 2022 roku. Wtedy na Węgrzech doszło do nagłego zerwania z polityką utrzymywania urzędowych cen paliw, co w 2023 roku doprowadziło do gwałtownego wzrostu wskaźnika CPI.

Podobne „statystyczne chochliki” kryją się także w danych CPI w innych krajach Europy. W Czechach do grudnia 2023 roku tę miarę inflacji zawyżało wycofanie subsydiów do sprzedaży energii elektrycznej. Po „odpadnięciu” tego czynnika czeska inflacja w styczniu zmalała do 2,3%. Zupełnie inaczej jest w Polsce, gdzie wciąż (jeszcze) działają tzw. „tarcze antyinflacyjne”. Nadal mamy tymczasowo wyzerowany VAT na żywność oraz administracyjnie zamrożone, nierynkowe taryfy na energię elektryczną i gaz dla gospodarstw domowych. Gdyby nagle znieść te rozwiązania, to inflacja CPI w Polsce przejściowo podskoczyłaby w okolice 8% - wynika z projekcji Narodowego Banku Polskiego.
Węgierski gulasz inflacyjny
Cały czas warto też przypominać, że spadek rocznej dynamiki inflacji CPI (czyli dezinflacja) nie oznacza, że ceny zaczęły spadać. Nic z tych rzeczy! Do tego potrzebowalibyśmy deflacji, czyli wzrostu siły nabywczej pieniądza obrazującego się w nominalnym spadku cen w sklepach czy punktach usługowych. Malejąca roczna dynamika CPI oznacza tylko tyle, że ceny rosną wolniej niż w poprzednich miesiącach.
W lutym 2024 roku węgierski indeks cen dóbr konsumpcyjnych był o 0,7% wyższy niż w styczniu, kiedy to podniósł się także o 0,7% mdm. Są to pierwsze miesięczne przyrosty węgierskiego CPI po trzech miesiącach spadków pod koniec 2023 roku. Oznacza to, że inflacja wciąż ma się dobrze, a ceny generalnie rosną.
W ujęciu rocznym na Węgrzech nadal drożała żywność, choć już nie w tak szalonym (nawet o 45%) tempie jak przez poprzednie dwa lata. W lutym była ona o 2,2% droższa niż w lutego 2023 roku. W tym takie produkty jak cukier (+32,8% rdr), czekolada (14,4%) czy napoje bezalkoholowe (12,7%) drożały w dwucyfrowym tempie. Równocześnie o 10-20% potaniały np. mąka, jajka, sery czy masło – zwracają uwagę węgierscy statystycy.
Gaz ziemny był aż o 19,3% tańszy niż przed rokiem. Energia elektryczna przez poprzednie 12 miesięcy potaniała tam o 3,3%. Bardzo niepokojący pozostaje za to wzrost cen usług, który były średnio aż o 10% droższe niż przed rokiem. W tym czynsze poszły w górę o 14,4% rdr, a cenniki u mechaników samochodowych wzrosły o 10,8%. Oznacza to, że krajowa presja inflacyjna pozostaje silna.
Węgierskim problemem (zresztą tak samo jak w Polsce) pozostaje nieakceptowalnie wysoka inflacja bazowa. Indeks cen z wyłączeniem żywności, paliw i energii poszedł w górę o 0,2% mdm i 5,1% rdr. To sporo powyżej 3-procentowego celu inflacyjnego Narodowego Banku Węgier. Aczkolwiek zarazem wyraźnie mniej niż w styczniu, gdy bazowa CPI na Węgrzech wyniosła 6,1% rdr.































































