Aby myśleć o kupnie 50-metrowego mieszkania za gotówkę i to do tego w dużym mieście, trzeba odłożyć równowartość aż 107 przeciętnych miesięcznych pensji. To w praktyce oznacza konieczność odkładania takich pieniędzy przez prawie 9 lat. Jeśli z naszych zarobków będziemy oszczędzać tylko po 500 zł co miesiąc, na „własne M” uzbieramy dopiero po 55 latach.
Średnia cen transakcyjnych nowych mieszkań z 7 wiodących lokalizacji w kraju (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Gdynia, Łódź) w I kw. 2016 roku wynosiła wg NBP 6610 zł/mkw., a więc przeciętne 50-metrowy lokal to wydatek rzędu 330 500 zł. Średnia pensja netto w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu br. wynosiła 3070 zł (4312 zł brutto). Odkładanie „całych pensji” pozwoli nam uzbierać pożądaną kwotę po blisko 9 latach.
Oczywiście dla większości Polaków odłożenie takich pieniędzy co miesiąc to najczystsza abstrakcja, zwłaszcza, że informacje o średniej pensji nieco koloryzują prawdziwy obraz rzeczywistości. Ten jest nieco mniej optymistyczny. Dominanta wynagrodzeń, czyli najczęściej pojawiająca się kwota, jaką zarabiają Polacy wynosi obecnie około 2500 zł brutto, a więc ok. 1800 zł na rękę…
Ile odkłada Polak?
Wg badania „Pokolenia o finansach”, zrealizowanego na zlecenie Banku Zachodniego WBK, 45 proc. ankietowanych deklaruje, że posiada oszczędności na poziomie minimum trzech miesięcznych dochodów gospodarstwa domowego.
Z kolei, wg raportu firmy Allianz (Global Wealth Report 2015) przeciętne aktywa finansowe przypadające na jednego rodaka wynoszą około 6190 euro, co daje naszemu krajowi 39 miejsce wśród 53 państw. W Unii Europejskiej mniejszymi środkami dysponują tylko Słowacy i Rumuni. Od europejskiej czołówki dzieli nas natomiast przepaść. Przeciętny Szwajcar dysponuje kapitałem rzędu 157 tys. euro, Brytyjczyk – 86 tys., a Niemiec – 45 tys.

Przeczytaj także
Opublikowane w zeszłym roku badanie NBP pt. „Zasobność Gospodarstw Domowych w Polsce” dostarcza zbliżone wyniki. Wg tego raportu średnia wysokość aktywów finansowych przypadających na gospodarstwo domowe w Polsce wynosi niecałe 22 tys. zł, natomiast mediana 8,6 tys.
Dużo mniej optymistycznie brzmią jednak dane z „Diagnozy Społecznej 2015”. Wynika z nich, że 45 proc. Polaków ma w ogóle jakieś oszczędności, z tej liczby natomiast tylko 6 proc. gospodarstw domowych ma odłożoną kwotę przekraczającą sumę rocznych dochodów, natomiast najwięcej (28 proc. spośród posiadających oszczędności) dysponuje sumą nieprzekraczającą 3 – miesięcznych zarobków.
Ile odkłada więc statystyczny Kowalski? Z przeprowadzonego w 2012 roku badania na zlecenie firmy Erste Group wynika, że obywatel naszego kraju odkłada przeciętnie 421 zł miesięcznie. Jeśli przyjąć, że obecnie odkładamy nieco więcej, czyli wspomniane 500 zł co miesiąc, daje to 55 lat oszczędzania na „własne M” – oczywiście bez uwzględnienia inflacji.
Niestety, taki błąd popełnia spora grupa oszczędzających. Z informacji zawartych w „Diagnozie Społecznej 2015” wynika, że 59 proc. oszczędzających posiada pieniądze w gotówce, natomiast 53 proc. trzyma je na lokacie bankowej. Trzecią najpopularniejszą formą oszczędzania jest polisa ubezpieczeniowa, na którą zdecydowało się 18 proc. oszczędzających. Fundusz inwestycyjny wybrało 8 proc., 7 proc. oszczędza na IKE, a 5 na lokatach w walutach obcych.
Przeczytaj także
Gdzie najmniej do odkładania?
Spośród wiodących rynków kraju w najlepszej sytuacji są osoby, które chcą oszczędzać na mieszkanie w Łodzi. Przy średnich cenach transakcyjnych na poziomie 4740 zł/mkw. (dane NBP za I kw. 2016), oszczędzający na 50 – metrowe mieszkanie będzie musiał uzbierać 237 tys. zł, a więc „tylko” 77 średnich pensji. Przed nim 6,4 lata oszczędzania.
Najdłużej (nie uwzględniając lokalnych różnic w wysokości zarobków) z kolei przyjdzie zbierać kapitał Kowalskiemu, który chciałby kupić mieszkanie w Warszawie. Przy średnich cenach wynoszących 7640 zł/ mkw. będzie potrzebował 382 tys. zł, co oznacza konieczność odłożenia 124 miesięcznych pensji. Uda mu się to zrobić dopiero po 10 latach oszczędzania. Dla porównania w Krakowie (średnia cen transakcyjnych – 6300 zł/mkw.) trzeba będzie oszczędzać przez 8,5 roku, a w Poznaniu i we Wrocławiu przez 8 lat. Oczywiście pod warunkiem, że miesięcznie będziemy odkładać po 3000 zł.
Marcin Moneta






























































