Wśród notowanych na warszawskiej giełdzie banków największy portfel kredytów opartych na helweckiej walucie ma PKO BP. Pod względem udziału „franków” we wszystkich kredytach mieszkaniowych liderem jest jednak inna instytucja.


Banki notowane na warszawskim parkiecie opublikowały już raporty półroczne. Sięgnęliśmy do sprawozdań, by sprawdzić, jak wygląda ich portfel kredytów hipotecznych. W bilansach instytucji pozostał wyraźny ślad po popularności „frankowych” kredytów przed ponad dekadą. W niektórych przypadkach liczony w dziesiątkach miliardów złotych.
Na pierwszym miejscu wśród banków notowanych obecnie na giełdzie pod względem wielkości portfela kredytów mieszkaniowych CHF znajduje się PKO Bank Polski. Wartość takich należności wynosiła na koniec pierwszej połowy 2021 r. 20,3 mld zł. Większość stanowiły kredyty denominowane we frankach, a niewielką część – indeksowane.
Kolejne miejsca zajmują Bank Millennium i mBank z bardzo zbliżonym wartościowo wynikiem – ok. 11 mld zł. Najmniej kredytów CHF posiada ING Bank Śląski i Bank Ochrony Środowiska. Danych tego typu nie podaje w raportach Alior Bank, który pojawił się jednak na rynku pod koniec okresu szczytowej popularności hipotek "frankowych."
Udział CHF w portfelu – tu liderzy są inni
Zupełnie inaczej prezentuje się czołówka, jeśli spojrzymy na udział kredytów „frankowych” w portfelu kredytów mieszkaniowych oraz wszystkich kredytów ogółem (udzielonych i klientom indywidualnym, jak i pozostałym typom podmiotów).
W Getin Noble Banku hipoteki bazujące na CHF odpowiadają za prawie 39 proc. wszystkich kredytów mieszkaniowych. Przypomnijmy, że bank ten nie udziela od wielu lat kredytów na nieruchomości, a zatem, w odróżnieniu od innych instytucji, udział "frankowych" hipotek się nie „rozwadnia” z biegiem czasu.
Na drugim miejscu znajduje się Bank Ochrony Środowiska. Szacunki w jego przypadku oparliśmy na danych o portfelu CHF z I kw. 2021 r. (w sprawozdaniu półrocznym nie podano nowych danych). Trzecia lokata przypada Bankowi Millennium, a czwarta - mBankowi.
Notowane na warszawskim parkiecie instytucje odpowiadają za większość kredytów „frankowych” udzielonych na polskim rynku. Nie zawsze udzielane one były jednak pod tym samym szyldem. Portfele kredytowe przechodziły z rąk do rąk podczas serii przejęć i połączeń. Przykładowo, PKO BP stał się właścicielem hipotek udzielanych przez Bank Nordea.
Kredyty bazujące na helweckiej walucie w pewnym momencie stały się „gorącym kartoflem”. Podczas transakcji przejęć kupujący oczekiwali, że zostaną wydzielone z aktywów sprzedawanej instytucji. W ten sposób na rynku pozostały banki, które prowadzą bardzo ograniczoną działalność, głównie obsługując spłaty klientów z przeszłości (np. Bank BPH, Deutsche Bank, ex-Raiffeisen Polbank). Nie są one już notowane na GPW w Warszawie.




























































