

Niektóre firmy pożyczkowe z góry zakładają, że klient nie będzie w stanie spłacić zadłużenia w terminie, a nowe prawo ma szansę ukrócić proceder wydłużania i rolowania spłat, twierdzi Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Zaostrzenie regulacji nie sprawi jednak, że biznes krótkoterminowego pożyczania straci rację bytu, podkreślają eksperci IBnGR.
Od kilku miesięcy trwa dyskusja na temat nowego kształtu przepisów regulujących maksymalne koszty pożyczek. Przypomnijmy, że obecnie limitowana jest tylko wysokość odsetek, a pożyczkodawcy mogą swobodnie manipulować pozostałymi składowymi kosztu pożyczanego pieniądza.
Propozycja, która wyszła od Ministerstwa Finansów zakłada narzucenie granicznej wysokości opłat i prowizji. Dodatkowo przyjmuje się, że podstawą naliczania limitów będzie kwota pierwszej pożyczki, jeśli w okresie 120 dni wydłużono okres jej spłaty lub udzielono kolejnego zobowiązania bez spłaty poprzedniego. W praktyce spowoduje to, że przedłużanie pożyczek krótkoterminowych będzie musiało kosztować znacznie mniej niż przewidują to dzisiejsze cenniki firm udzielających chwilówek.
Regulacja pomoże rynkowi?
Eksperci Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową przygotowali analizę skutków proponowanych regulacji. Ich zdaniem zmiany w prawie nie dotkną firm udzielających pożyczek na dłuższe terminy, natomiast rynek chwilówek czekają ciężkie chwile.
Część pożyczkodawców konstruuje swoją ofertę tak, że zarabia przede wszystkim na klientach, którzy nie są w stanie spłacić zobowiązania w krótkim, często tygodniowym terminie. Prolongata spłaty wiąże się z wysokimi opłatami – autorzy raportu wskazują, że w ten sposób koszt pożyczki dla klienta rośnie o kilkadziesiąt procent. Wprowadzenie „antylichwy 2.0” spowodowałoby, że prowizje za odroczenie spłaty musiałyby znacząco spaść.
W krótkim terminie nowe prawo mocno zahamuje rozwój rynku krótkoterminowych pożyczek, twierdzi IBnGR. Jednak na dłuższą metę eliminacja praktyki wielokrotnego rolowania długu poprawi sytuację konsumentów. Rynek pożyczkowy stanie się bardziej przejrzysty, a klienci lepiej chronieni (również dzięki pozostałym limitom przewidywanym przez ustawę – m.in. ograniczenia wysokości odsetek za niespłacane zobowiązania).
Zdaniem Instytutu firmy, które opierają się dziś na przychodach z „przywiązanych” klientów będą musiały zmienić strategię albo zniknąć z rynku. Pożyczkodawcy, którzy będą solidnie badać wiarygodność klienteli i udzielać nieco dłuższych pożyczek mają przed sobą lepsze widoki.
Pożyczkodawcy: to analityczny folklor
Z wnioskami raportu instytutu nie zgadzają się przedstawiciele branży pożyczkowej. „IBnGR bagatelizuje szkody, które wyrządzą nowe przepisy. Dla kontrastu warto przypomnieć, że według PwC, po nowelizacji zniknie 14 proc. rynku, a według izb branżowych nawet 30-33 proc.” mówi Jarosław Ryba, Prezes Zarządu Związku Firm Pożyczkowych. „Wcześniejsze opracowania jasno pokazują te zagrożenia, dlatego tym bardziej dziwią hurraoptymistyczne wnioski IBnGR, zwłaszcza że wszyscy autorzy korzystali z tych samych danych źródłowych. Z przykrością raport IBnGR uznać należy za pewnego rodzaju analityczny folklor, który nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. W mojej ocenie ta publikacja, pod którą autor się nie podpisał, wymaga gruntownego sprostowania.” dodaje Ryba.
Michał Kisiel




























































