Zniesienie limitu składek ZUS uderzy w klasę średnią, a warto znieść limit składek od wyższych wynagrodzeń, bo 8 tysięcy złotych na rękę w dużym mieście to nie są wysokie zarobki – powiedział w Radiu Zet Jarosław Gowin.
Gowin odniósł się do pomysłu zawartego w projekcie budżetu na 2020 r., w którym założono zniesienie ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce). Z tego tytułu do budżetu w przyszłym roku ma wpłynąć 5,1 mld zł. Obecnie zarabiający w ciągu roku powyżej limit 30-krotności nie muszą płacić składek ZUS.
– To jest kontrowersyjne rozwiązanie. Rzeczywiście wraz z panią minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigą Emilewicz będziemy dyskutować jeszcze z naszymi kolegami z Prawa i Sprawiedliwości, czy ten element jest niezbędny, żeby zrównoważyć budżet – powiedział.
Przeczytaj także
W jego ocenie taki zapis uderzy w klasę średnią, która jest "kołem zamachowym rozwoju cywilizacyjnego." – Trzeba się zastanowić, czy te 140 tysięcy jest odpowiednią kwotą, czy ZUS nie powinien być zniesiony, zlikwidowany od nieco wyższych wynagrodzeń. 8 tysięcy złotych na rękę w takich miastach jak Warszawa, Kraków, Wrocław i Poznań to nie są zarobki wysokie – dodał.
Przeczytaj także
W sobotę premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że 1 stycznia 2020 roku płaca minimalna będzie podwyższona do 2600 zł. Oznacza to wzrost w stosunku do wcześniejszych zapowiedzi - w połowie czerwca rząd zaproponował Radzie Dialogu Społecznego (RDS), aby minimalne wynagrodzenie za pracę w 2020 r. wynosiło 2450 zł, a minimalna stawka godzinowa 16 zł. Na konwencji zapowiedziano, że pensja minimalna wzrośnie od 1 stycznia 2020 r. do 2600 zł, do końca 2020 r. do 3000 zł, a do końca 2023 r. do 4000 zł.

Jarosław Gowin pytany, czy zgadza się z taką strategią podwyższenia płac minimalnych, stwierdził: – Polityka zawsze wymaga kompromisów. Ten kompromis jest także po stronie naszych partnerów z Prawa i Sprawiedliwości.
Przeczytaj także
Jak dodał, polska gospodarka przez ostatnie 30 lat rozwijała się bardzo dobrze. – Ale za jaką cenę? Za cenę taniej siły roboczej. To znaczy, my Polacy byliśmy przez dwadzieścia kilka lat tanią siłą roboczą" – podkreślił. Stwierdził, że proces podnoszenia płac rozpoczął się "dopiero pod rządami Zjednoczonej Prawicy".
Dopytywany, czy zgodził się na taką koncepcję podwyżek płac minimalnych, powiedział: – Skoro zostało to ogłoszone na konwencji, to znaczy, że to jest wspólny projekt – zaznaczył.
Przeczytaj także
Co ciekawe, minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz powiedziała w jednym z wywiadów, że tego pomysłu z nią nie konsultowano, a taki skok płacy minimalnej na pewno bedzie trudną sytuacją dla małych przedsiębiorstw.
Przypomnijmy, że Jarosław Gowin w lutym ubiegłego roku opowiadał się za zwiększeniem wynagrodzeń ministrów od następnej kadencji, gdyż – jak mówił – w latach 2011-2013 kierował w rządzie PO resortem sprawiedliwości, miał wciąż na utrzymaniu trójkę dzieci i "czasami nie starczało do pierwszego".
Komentarze ekspertów:
- Arak: Podnoszeniu płacy minimalnej powinno towarzyszyć zmniejszanie obciążeń dla przedsiębiorców
- Maliszewski: Propozycje PiS są bardzo konkretne i dotyczą portfeli Polaków
- Leszczyna o propozycjach PiS: Jarosław Kaczyński rozporządził się pieniędzmi pracodawców
- Prof. Kik: PiS właściwie odczytuje oczekiwania większości Polaków, którzy nie są związani z biznesem
- Główny ekonomista ING BS: Niepokoją duże obciążenia dla przedsiębiorstw
- ZPP krytycznie o płacy minimalnej
DU, PAP































































