Jakie będą skutki podniesienia płacy minimalnej?

główny analityk Bankier.pl

Rząd zaproponował podniesienie płacy minimalnej o 200 złotych, do poziomu 2 450 zł brutto. Warto się zastanowić, kto skorzysta, a kto straci na tej stricte arbitralnej i politycznej decyzji.

Ustalana przez rząd płaca minimalna określa minimalny poziom wynagrodzenia, poniżej którego nie wolno pracować. Nawet jeśli jesteś gotowy podjąć pracę za niższą stawkę, to nie możesz tego legalnie zrobić. Przepis ten dotyczy zatrudnionych na umowę o pracę oraz – w przypadku minimalnej stawki godzinowej – pracujących na podstawie umów cywilnych.

W ciągu ostatnich 11 lat płaca minimalna uległa podwojeniu, w latach 2003-20 rosnąc w średnim tempie 6,42% rocznie. Proponowana na przyszły rok podwyżka (o 8,9% rdr) jest jedną z najwyższych. Po raz ostatni wzrost minimalnej płacy o więcej niż 9% odnotowano w roku 2009, gdy została ona podniesiona aż o 13,3%.

(Bankier.pl)

Czego ci nie powiedzą o podwyżce płacy minimalnej?

Najważniejszym skutkiem podniesienia płacy minimalnej jest wzrost wpływów podatkowych. Obecnie pracownik otrzymujący tzw. najniższą krajową (2 250 zł brutto) po potrąceniu podatków („składek na ZUS” i zaliczki na PIT) otrzymuje ok. 1 634 zł. Ale praca tego pracownika kosztuje pracodawcę 2 710,80 zł. Różnicę w kwocie 1 077 złotych do swojej kieszeni zgarnia państwo. Po podniesieniu płacy minimalnej do 2 450 zł rząd wzbogaci się o blisko 101 złotych miesięcznie za każdego pracownika. Sam pracownik dodatkowo otrzyma na „rękę” niespełna 140 zł miesięcznie. Zatem podniesienie płacy minimalnej o 200 zł brutto oznacza wzrost ceny najtańszej pracy o 241 zł miesięcznie.

Sprawdź to sam w kalkulatorze płacowym Bankier.pl
Sprawdź to sam w kalkulatorze płacowym Bankier.pl

Ponadto, z wysokością płacy minimalnej bezpośrednio powiązane są preferencyjne składki na ZUS dla początkujących przedsiębiorców. Każda podwyżka minimalnego wynagrodzenia oznacza dla nich wymierną podwyżkę obciążeń fiskalnych. Tzw. mały ZUS wynosi 31,64% płacy minimalnej, zatem wzrost tej ostatniej o 200 zł oznacza wzrost comiesięcznego przelewu do ZUS o 63,28 zł. Rocznie to prawie 760 zł podwyżki podatków dla kiełkującego drobnego biznesu.

Po drugie, rządzący rzadko kiedy informują, że płacę minimalną otrzymuje zaledwie 13% pracujących. Co prawda to nominalnie liczna grupa wyborców (prawie 1,5 mln), ale równocześnie jakieś 85% zatrudnionych w żaden sposób nie skorzysta na podniesieniu płacy minimalnej. Co więcej, w wielu przypadkach zarabiający oficjalnie najniższą krajową resztę pensji otrzymują „pod stołem”, dzięki czemu nie płacą od tych pieniędzy wysokiego podatku. Jest więc wątpliwe, czy ci ludzie faktycznie otrzymają wyższe wynagrodzenie, ponieważ fundusz płac w każdej firmie nie jest z gumy. Może się też okazać, że podwyżka płacy minimalnej skonsumuje budżet na podwyżki dla pozostałych pracowników.

Równocześnie administracyjna podwyżka kosztów pracy uderza tylko w niektórych przedsiębiorców. To cios dla biznesów zatrudniających najniżej wykwalifikowanych pracowników, np. branży rolnej, gastronomicznej, turystycznej czy handlowej. Przedsiębiorstwa bazujące na pracy specjalistów oraz sektor publiczny prawie w ogóle nie odczują negatywnych skutków wyższej płacy minimalnej.

Po trzecie, wzrost kosztów pracy z pewnym opóźnieniem przekłada się na wyższe ceny dóbr konsumpcyjnych. Dotyczy to zwłaszcza usług, w przypadku których koszty pracownicze stanowią większość kosztów wytworzenia. Przy szybko rosnącej płacy minimalnej można więc spodziewać się wyższych stawek w restauracyjnych menu, droższych hoteli czy wyższych cen owoców. Finalnie tracą na tym konsumenci.

Po czwarte, na wzroście płac najniżej opłacanych pracowników traci większość z pozostałych 85% pracowników. Ich pensje przecież nie wzrosną tylko dlatego, że rząd podniósł płacę minimalną. Jako że każdy pracownik jest zarazem konsumentem, to mamy do czynienia z sytuacją, gdy część konsumentów nagle dysponuje większą siłą nabywczą, co generuje większy popyt na dobra konsumpcyjne. A ponieważ tych ostatnich nie przybędzie z dnia na dzień, to ich ceny najprawdopodobniej wzrosną. W ten sposób pracownicy, którzy nie otrzymali tak hojnej podwyżki (przypomnijmy: o 8,9%), muszą się liczyć ze spadkiem swojej siły nabywczej.

Po piąte, im wyższa jest płaca minimalna, tym trudniej (ceteris paribus) jest znaleźć pracę ludziom młodym lub niewykształconym. Ponieważ nie dysponują oni kompetencjami cenionymi przez pracodawców, to na rynku pracy mogą konkurować tylko jednym: ceną. Ustalona zbyt wysoko bariera wejścia na rynek pracy – jaką faktycznie jest płaca minimalna – skazuje na bezrobocie lub szarą strefę część najsłabiej wykształconej siły roboczej. Po prostu cena, jaką za ich pracę musiałby zapłacić pracodawca, przewyższa wartość tej pracy.

Kto straci, a kto skorzysta na wzroście płacy minimalnej?

Na wyższej płacy minimalnej w pierwszej kolejności korzysta rząd i zasiadający w nim politycy, którzy dzięki temu posunięciu otrzymują więcej pieniędzy, które następnie mogą rozdać swoim wyborcom. Fakt, że pieniądze te pochodzą z naszych własnych kieszeni, pozostaje nieznany licznym grupom elektoratu.

Drugą grupą beneficjentów jest dolny decyl najniżej wynagradzanych pracowników. Problem w tym, że ta podwyżka nie wynika z ich lepszej lub bardziej wydajnej pracy. Rodzi to ryzyko, że część z nich może zostać zwolniona. To ryzyko dotyczy tych pracowników, których nowe wynagrodzenie znacząco przewyższy generowaną przez nich wydajność pracy.

Zyskają też właściciele niektórych przedsiębiorstw. Dotyczy to tych firm, na których produkty wzrośnie popyt i które równocześnie nie zatrudniają najmniej zarabiających pracowników. Dla takich biznesów wyższa płaca minimalna daje szansę na zwiększenie wolumenu sprzedaży lub na podniesienie cen.

Także koszty podniesienia płacy minimalnej rozłożą się bardzo nierównomiernie. W pierwszej kolejności stracą przedsiębiorcy zatrudniający najmniej zarabiających pracowników. Tak się składa, że są to w miażdżącej większości polskie mikro i małe firmy. To drobne lokalne biznesy będące w deklaracjach polityków „solą polskiej gospodarki” i generujące większość miejsc pracy w Polsce. Stracą także mikroprzedsiębiorcy i samozatrudnieni opodatkowani tzw. małym ZUSem, którzy po prostu oddadzą państwu więcej pieniędzy. Wyższa płaca minimalna może też utrudnić znalezienie legalnego zatrudnienia pracownikom o najniższych kwalifikacjach, choć akurat w obecnej sytuacji na rynku pracy ta kwestia raczej będzie miała marginalne znaczenie.

Sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana w przypadku konsumentów. Można przyjąć, że wyższe koszty pracy przełożą się na wyższe ceny dóbr usług w branżach opartych o niskoopłacanych pracowników. Równocześnie zwiększona siła nabywcza tych ostatnich zapewne przyczyni się do wzrostu cen tych towarów i usług, na które przeznaczą swoją nadwyżkę. Stracą na tym ci konsumenci, których wynagrodzenia pozostały bez zmian. Można tylko przypuszczać, że w skład tej grupy wejdą niżej opłacani przedstawiciele klasy średniej: nauczyciele, urzędnicy, pracownicy biurowi etc. To osoby, które nie skorzystają na podwyżce płacy minimalnej, ale odczują konsekwencje wzrostu kosztów życia z niej wynikające.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
11 16 szm

Skoro tylko 13 % pracowników zarabia najniższą krajową to o co to larmo ?? Dać im 500+ a nie 200... i tak reszta zarabia więcej

! Odpowiedz
5 6 cezaryowcz

Myślę że to nie wpłynie jakoś drastycznie na sytuację na rynku faktoringowym, zasada opóźnień w płatnościach nie zależy od wysokości wynagrodzenia

! Odpowiedz
5 3 tomekbrat

zgodzę się, tak już chyba musi być że większe firmy zwlekają z płatnościami a małe przedsiębiorstwa korzystają z faktoringu

! Odpowiedz
5 1 aleksandrad odpowiada tomekbrat

Kiedy dobierze się odpowiednio ofertę faktoringu to ja nie widzę problemu, często pozwala mi to lepiej planować wydatki kiedy wiem kiedy mogę się spodziewać środków

! Odpowiedz
0 22 sublt2

Kwota wolna od podatku wystarczy jak będzie zrównana do poziomu posła. To już będzie dobry początek. Za chwilę jak jeszcze podniosą pensje to z płacą minimalną ludzie wpadną w
drugi próg podatkowy.

! Odpowiedz
4 14 czarny_kuskus

Proponuję zrównanie stawek na ZUS dla mikroprzedsiębiorstw z płacą minimalną w proporcjach 1:1. Jeden przedsiębiorca = jedna umowa na kwotę minimalną. Wszystko oczywiście odgórnie sterowane. Wtedy będzie wiadomo kto na kogo pracuje i gdzie idą pieniądze, może to idiotom otworzy oczy.

! Odpowiedz
5 64 arturjn

Należy zlikwidować podatek od pracy i pit. Na jego obsługę idzie masa kasy a i tak Polska niewiele z tego ma. Więc wniosek nasuwa się jeden. Należy z tym skończyć i wówczas podnieść płacę minimalną, tak by cwani pracodawcy nie mięli pretekstu do obniżenia pensji. Do tego wprowadziłbym jedną średnią stawkę vat na wszystko i mielibyśmy jasny i przejrzysty system premiujący pracę. No i podatek Belki też bym zlikwidował, by ściągnąć kasę z rynku i zachęcić tym samym ludzi do oszczędzania.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
32 12 hfjdj

No tak, taki sam podatek od kupna lekow jak i od gorzaly. Wkoncu gorzala tez lek! nie? Nie tak myslacy inaczej mysla?

! Odpowiedz
1 31 tommytommy odpowiada hfjdj

Tak, taki sam. Twoja sprawa co kupujesz, VAT powinien być taki sam na wszystko, inaczej mamy taką paranoję jak teraz - kawa na stacji taki a w kawiarni inny. Zróżnicowany VAT daje tylko pole do nadużyć i daje bezsensowną pracę niepotrzebnym urzędnikom.

! Odpowiedz
72 35 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.