Kilka tygodni temu po burzliwych negocjacjach związkowcy ustalili z rządem, że górnicy ze wszystkich spółek węglowych dostaną w sumie 130 mln zł do podziału z ubiegłorocznych zysków. W Jastrzębskiej Spółce Węglowej wypłacono 5 lipca górnikom po 1,8 tysięcy zł na rękę. Spółka przeznaczyła na to 64 mln zł. Wydawałoby się, że po tym sprawa się skończy, a jastrzębskie kopalnie zaczną pracować normalnie.
Niestety tak się nie stało. Związkowcy domagają się do podziału dodatkowych 19 mln zł do podziału. Grożą, że jeśli rząd nie spełni ich postulatów to w najbliższy piątek rozpoczną akcję protestacyjną. We wtorek ma zapaść decyzja o tym, jak protest będzie wyglądał. Związkowcy nie wykluczają nawet strajku w kopalniach.
Zdaniem związkowców premier Kazimierz Marcinkiewicz zobowiązał się, że oprócz wypłaty zysków dla górników, zasilony zostanie również zakładowy fundusz socjalny Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Z funduszu wypłacane są dopłaty do wczasów, dotacje na zakup podręczników dla dzieci górników, czy bony świąteczne.
W ostatecznej wersji porozumienia podpisanej przez górników z rządem zapis ten nie znalazł się. Związkowcom, nie przeszkadza to w wysuwaniu żądań. Zdaniem Sławomira Kozłowskiego – zastępcy szefa „Solidarności” w JSW S.A. – „Premier publicznie obiecał, że sprawa funduszu będzie negocjowana z zarządem spółki. Jeżeli rząd do czegoś się zobowiązał, powinien się z tego wywiązać. Nasza cierpliwość się wyczerpała”.
Dominik Kolorz – szef górniczej „Solidarności” – dodaje – „Rząd zadeklarował, że w JSW dojdzie do dodatkowych negocjacji na temat zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, ale żadnych rozmów nigdy nie było”.
Związkowcy domagają się, aby każdy z górników JSW otrzymał do końca roku bony o wartości 1 tys. zł. zamiast pieniędzy, które miały wpłynąć na fundusz socjalny. Zdaniem związkowców pieniądze te miałyby pochodzić z tegorocznych zysków spółki. JSW zarobiła w tym roku już 130 mln zł. Zarząd spółki nie godzi się na takie rozwiązanie.
„Jesteśmy bardzo rozczarowani postępowaniem związkowców z JSW, bo wszystko, do czego zobowiązaliśmy się w podpisanym w czerwcu porozumieniu, zostało wypłacone. Nie wiem, skąd wzięły się te dodatkowe roszczenia, to jakieś nieporozumienie” – twierdzi wiceminister gospodarki Paweł Poncyljusz.
Zdaniem związków to nie są wygórowane warunki. Kozłowski uważa, że – „ To nie są wygórowane żądania. Zarobiliśmy najwięcej ze spółek węglowych, trwa koniunktura na węgiel. Załoga powinna być doceniona”.
Zdaniem jednego z górniczych menedżerów z związkowcami są zawsze kłopoty – zawsze im będzie mało. Zdaniem jego Minister Poncyljusz ma rację, że chce rozgonić całe związkowe towarzystwo.
M.J.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Tomasz Głogowski "Górnicy chcą dostać więcej"































































