REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Giełdowe szaleństwa na koniec tygodnia

2010-12-03 22:31
publikacja
2010-12-03 22:31
Piątkowa sesja w Nowym Jorku przebiegała w sposób dość specyficzny. Uczestnicy rynku dość przewrotnie wykorzystali bardzo słabe dane z rynku pracy, aby osiągnąć własne cele. Efektem było wyrównanie tegorocznego rekordu na indeksie S&P500 oraz najwyższe od przeszło dwóch lat ceny ropy.

Do zrozumienia dzisiejszej reakcji należałoby wczuć się w dość specyficzny sposób myślenia amerykańskiego zarządzającego funduszem inwestycyjnym. Na starcie przeżył on srogie rozczarowanie, jakim były dane z rynku pracy. Symboliczny (+39 tys.) wzrost zatrudnienia w listopadzie kontrastował z oczekiwaniami ekonomistów, którzy liczyli na 150 tys. lub nawet 200 tys. nowych etatów. W ankiecie Bloomberga największy pesymista typował wzrost o 75 tysięcy. Stopa bezrobocia wzrosła z 9,6% do 9,8%.

Dane mogły być więc szokujące: giełdy w Europie oraz kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy poszły ostro w dół. Ale równocześnie kurs EUR/USD wystrzelił w górę. Tok myślenia był banalnie prosty: gorsze dane, to nowe interwencje Fed-u. A świeża gotówka to szansa na wyższe ceny akcji w przyszłości. Stąd też brała się zwyżka cen ropy naftowej, której cena osiągnęła najwyższy poziom od sierpnia ’08, przekraczając 91 USD (Brent) za baryłkę.

Drożały więc akcje spółek wydobywczych, co dało wsparcie giełdowym bykom. Pretekstu do kupowania akcji mógł dostarczyć także minimalnie wyższy od prognoz odczyt indeksu ISM dla sektora usług. Wskaźnik ten wzrósł z 54,3 do 55,0 pkt. wobec oczekiwanych 54,9 pkt. Taki rezultat wskazuje na umiarkowane ożywienie w kluczowym sektorze amerykańskiej gospodarki.

Reakcja rynku nie była jednak natychmiastowa. S&P500 przez większość dnia kręcił się poniżej poziomu z czwartkowego zamknięcia. Zlecenia kupna napłynęły dopiero w ostatniej godzinie handlu, wynosząc ten najważniejszy wskaźnik giełdowej koniunktury na wysokość tegorocznego szczytu (a więc 1.225 punktów).

W skali całego tygodnia S&P500 urósł o 2,9%, Dow Jones poszedł w górę o 2,3%, a Nasdaq zyskał 2,2%. Piątkowa sesja pokazała, że sporej grupie uczestników rynku zależy na dobrym zakończeniu roku, co zwiększa szanse na rajd św. Mikołaja i nowe rekordy minihossy. Choć dzisiejszy raport z Departamentu Pracy zasiał nieco zwątpienia w przyszłość ożywienia gospodarczego w USA, to inwestorzy cały czas pamiętają, iż Fed drukuje pieniądze, co w dłuższej perspektywie dyskredytuje obligacje jako konkurencję dla akcji.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl

Źródło:
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~DanielDanielewicz
To jest ten wlasnie trik i taniec chocholi,ktory nie wszyscy czuja.Gielda idzie do gory,bo FED wiecej drukuje,waluty robia sie bardziej bezwartosciowe,poniewaz wszystkie kraje zapchaly sie dollarem jako rezerwa zamiast zlota.Cena zlota,srebra wszystkich towarow rosnie,oficjalna inflacja jest rzekomo pod kontrola,ale ta realna,prawdziwa To jest ten wlasnie trik i taniec chocholi,ktory nie wszyscy czuja.Gielda idzie do gory,bo FED wiecej drukuje,waluty robia sie bardziej bezwartosciowe,poniewaz wszystkie kraje zapchaly sie dollarem jako rezerwa zamiast zlota.Cena zlota,srebra wszystkich towarow rosnie,oficjalna inflacja jest rzekomo pod kontrola,ale ta realna,prawdziwa dwa razy wyzsza.Co sie stanie z ogromna iloscia posiadaczy obligacji,gdy w koncu zauwaza,ze ich inwestycja nie jest warta funta klakow z wylinialego kota ?.Beda za wszelka cene starali sie ich pozbyc i kupic towar lub surowce i wtedy mozemy miec do czynienia z hiperinflacja.Co sie wtedy stanie z gielda?.Gielda sie wtedy zgieldzi.
~seraskier banga
ano to przyniesie że nasza wigunia 20 spadnie poniżej 1500 (fjuty oczywiście jeszcze niżej) bo teraz kończy się budowa średnioterminowego rgr-a a co to oznacza to wiadomo
~PIT
dobrze, ze Pan Krzysztof już nie pisze "inwestorzy" tylko "uczestnicy", bo inwestorów już nie ma ( są na bezrobotnym, albo borykają się z innymi problemami np. kredytów hipotecznych). Ci "uczestnicy" to wiadome instytucje , dla których najważniejsze są wyceny i premie roczne, a gospodarka czy jacyś bezrobotni dobrze, ze Pan Krzysztof już nie pisze "inwestorzy" tylko "uczestnicy", bo inwestorów już nie ma ( są na bezrobotnym, albo borykają się z innymi problemami np. kredytów hipotecznych). Ci "uczestnicy" to wiadome instytucje , dla których najważniejsze są wyceny i premie roczne, a gospodarka czy jacyś bezrobotni to ich po prostu gó....no obchodzą. Takie niestety są teraz "rynki" ( raczej "spółdzielnie" albo "kasyna" ) finansowe: zero powiązania z fundamentami. "Tłuste koty" od banksterów cały czas wyciągają swe złodziejskie łapska do FED-u czyli podatnika
~JOHN
Pan Krzysiek prognozował WIG-20 ,że spadnie do poziomu 1750 pkt.............

Dla przypomnienia.............

ROPA -2008 ROK------148 DOLL
DOLLAR -2008 ROK-----2,06 PLN

2009 ROK- ROPA -----34 DOLL
2009 ROK--DOLLAR-----3,88 PLN

2010 ROK --ROPA ---90 DOLL
2010 ROK --DOLLAR---2,95 PLN

CO PRZYNIESIE
Pan Krzysiek prognozował WIG-20 ,że spadnie do poziomu 1750 pkt.............

Dla przypomnienia.............

ROPA -2008 ROK------148 DOLL
DOLLAR -2008 ROK-----2,06 PLN

2009 ROK- ROPA -----34 DOLL
2009 ROK--DOLLAR-----3,88 PLN

2010 ROK --ROPA ---90 DOLL
2010 ROK --DOLLAR---2,95 PLN

CO PRZYNIESIE NOWY ROK 2011............?????

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki