Demokracja, która w ostatnich latach coraz głębiej zapuszcza korzenie w Afryce, pod koniec lata poniosła dwie bolesne porażki - wybory prezydenckie w Zambii, demokratycznej prymusce, i w Gabonie, bogatym w ropę naftową, ale dalekim od demokratycznych wzorców.
W Zambii, uchodzącej dotąd za wzór demokratycznych obyczajów na południu Afryki, sierpniowe wybory zakończyły się wygraną panującego prezydenta Edgara Lungu, awanturą i oskarżeniami o wyborcze oszustwa. Nie wierząc w skuteczność legalnego ubiegania się o sprawiedliwość, zambijska opozycja zrezygnowała z dochodzenia swego przed sądami.
W Gabonie pokonany kandydat opozycji Jean Ping zaskarżył w czwartek wynik wyborów przed Trybunałem Konstytucyjnym. 74-letni Ping nie ma wątpliwości, że został oszukany, wahał się jednak, czy dochodzenie sprawiedliwości przed sądem ma sens. Przekonywał, że sądy, podobnie jak wojsko, policja i wszystkie urzędy w niespełna 2-milionowym Gabonie, są obsadzone przez zwolenników rządzącego od siedmiu lat prezydenta Alego Bongo. Wszyscy wiedzą, że to ja wygrałem - twierdzi Ping, który sam ogłosił się prezydentem.
Oficjalne wyniki wyborów prezydenckich z końca sierpnia świadczą jednak, że minimalnie przegrał. Komisja wyborcza ogłosiła, że walczący o reelekcję 57-letni Ali Bongo zdobył 49,8 proc. głosów, podczas gdy Ping tylko 48,2 proc. Do wygrania wyborów prezydenckich w Gabonie wystarczy zwykła większość głosów.
Ping i jego zwolennicy nie mają wątpliwości, że Bongo, dziedzic dynastii rządzącej Gabonem już od pół wieku (przed Alim w latach 1967-2009 rządził jego ojciec Omar), dopuścił się oszustw, zwłaszcza w prowincji Ogowe Górne, politycznej twierdzy rodu Bongo i ludu Teke, z którego się wywodzi. Podczas gdy frekwencja wyborcza w całym kraju wahała się w granicach 50 proc., w mateczniku prezydenta zagłosowali niemal wszyscy, prawie jednomyślnie oddając głosy na Bongo. Jeśli wierzyć oficjalnym danym, w Ogowe Górnym w głosowaniu nie wzięło udziału tylko 47 wyborców. Niezwykła frekwencja i bezapelacyjna wygrana Bongo mogą tłumaczyć, w jaki sposób prezydentowi udało się zdobyć niewiele ponad 5,5 tys. głosów, dzięki którym pokonał rywala. Ping według oficjalnych danych zwyciężył w sześciu z dziewięciu prowincji kraju. W skardze do Trybunału Konstytucyjnego Ping domaga się ponownego przeliczenia głosów właśnie w Ogowe Górnym. Wątpliwości co do wygranej Bongo mieli także obserwatorzy z Unii Europejskiej, Francji i USA.

Ping domagał się międzynarodowego śledztwa i ponownego liczenia głosów pod zagranicznym nadzorem, ale nie zgodził się na to Bongo. Jako demokrata i strażnik prawa jestem za tym, by wyrok w sprawie wyborów wydał Trybunał Konstytucyjny - oznajmił prezydent elekt i zapowiedział, że sam zamierza oskarżyć przed sądem Pinga o wyborcze oszustwa.
Wszystko wskazuje na to, że nic już nie odbierze Bongo wygranej i kolejnej siedmioletniej kadencji. W Afryce pokonani w nieuczciwych wyborach kandydaci opozycji nieraz zaskarżali wynik do sądu, ale nigdy jeszcze nie zdarzyło się, by sędziowie wybory unieważnili. Mieszkańcy Gabonu, którzy po ogłoszeniu wyników 31 sierpnia wyszli w protestacyjnych marszach na ulice Libreville, we wtorek całkowicie zignorowali wezwanie Pinga do strajku powszechnego. W rozruchach i grabieżach, jakie wybuchły po ogłoszeniu wyniku, zginęło kilkadziesiąt osób (według władz - jedynie sześć), kilkaset zostało rannych, a ponad 1,5 tys. aresztowano. Od wtorku w Gabonie panuje spokój, otwarto sklepy i szkoły, w spalonym przez demonstrantów gmachu ponownie zebrał się parlament, zaczęła działać rafineria Sogara w gospodarczej stolicy kraju Port-Gentil (Gabon jest jednym z największych w Afryce eksporterów ropy naftowej). Władze włączyły nawet nieczynny od 31 sierpnia internet.
Gabońskie wybory ujawniły, że demokratyczna forma władzy w Afryce nie zawsze idzie w parze z demokratyczną treścią, a przebieg i wynik głosowania zapowiadają najpoważniejszy dotąd kryzys polityczny w historii tej niepodległej od 1960 r. byłej francuskiej kolonii.
Ojciec Alego Bongo, Omar, pacyfikował opozycję, kupując sobie jej przywódców posadami w rządzie, dyplomacji i gospodarce, która dzięki petrodolarom przynosiła Gabonowi prawdziwe bogactwo. Gaboński dochód podzielony przez liczbę mieszkańców dawał statystycznym Gabończykom po 10 tys. dolarów rocznie, czyniąc ich jednymi z najbogatszych mieszkańców Afryki. W rzeczywistości petrodolary trafiały jednak niemal wyłącznie do panującej elity (za czasów Omara Bongo Gabon był jednym z największych importerów szampana na świecie), podczas gdy większość mieszkańców kraju cierpiała nędzę. Teraz, gdy spadek cen ropy naftowej na światowych rynkach uszczuplił gaboński skarbiec, Bongo juniora nie stać już na przekupywanie opozycji.
Zmieniała się także sama opozycja. Za rządów Bongo seniora opozycyjni przywódcy rywalizowali przede wszystkim między sobą, by potem jako najsilniejsi z rywali dać mu się kupić i wytargować przy tym jak najwyższą stawkę. W sierpniowych wyborach opozycja po raz pierwszy stanęła murem za jednym kandydatem - Pingiem, zresztą członkiem elity władzy, długoletnim zausznikiem Omara Bongo i niedoszłym szwagrem Alego.
Omar Bongo mógł też liczyć na bezkrytyczne wsparcie Francji, której był wiernym sojusznikiem. Gabońskie pola naftowe oddał francuskim koncernom Elf i Total, utrzymywał u siebie półtysięczną francuską bazę wojenną, a w Libreville i Port-Gentil do dziś mieszka prawie 15 tys. obywateli Francji. Jednak w ostatnich latach przyjaźń w Paryżem zamieniła się we wrogość. Francuskie sądy konfiskują majątki pokupowane przez rodzinę Bongów w Paryżu i na Lazurowym Wybrzeżu, a dyplomaci kwestionują prawowitość sukcesji Alego.
Wygrana Bongo ucieszy za to innych afrykańskich prezydentów, którzy nie zamierzają ani złożyć władzy, ani walczyć o nią w uczciwy sposób. Jako jeden z pierwszych z gratulacjami dla Bongo pospieszy zapewne rządzący od 2001 r. Joseph Kabila z sąsiedniej Demokratycznej Republiki Konga, który właśnie szuka sposobu na odwołanie przypadających na jesień wyborów prezydenckich i przedłużenie swoich rządów; kongijska konstytucja ogranicza je do zaledwie dwóch kadencji.
Wojciech Jagielski (PAP)
wjg/ akl/ kar/






























































